FILM WOŁYŃ – SPOJRZENIE Z OBU STRON

              Film „Wołyń” w oczach ekspertów z obu stron tragedii. Dyskutują dr Olga Linkiewicz (Instytut Historii PAN) i Petro Tyma (prezes Związku Ukraińców w Polsce). Skrót tekstu ukazał się w prestiżowej Krytyce Politycznej, na jednym z kijowskich portali, całość poniżej:

 

Czerń niech pracuje na czarno

Do kin wszedł film Wojtka Smarzowskiego „Wołyń”. Szefa BCh przedstawia jako oficera nieznanej formacji. Obraz utrwala stereotypy i nie przysłuży się pojednaniu narodów. Pogromów nie będzie, ale zatrudniający ukraińskich robotników dostali argument, by nie płacić im ZUS-u i utrzymywać niegodziwie niskie stawki płacy.

            Film zawiera scenę śmierci Zygmunta Rumla, poety i dowódcy VIII Okręgu BCh. Wymazano jego nazwisko oraz nazwę ludowej formacji. Szkoda, że w scenariuszu zabrakło relacji Teofila Nadratowskiego, chłopa udzielającego mu ostatniego noclegu przed wyruszeniem na rozmowy z banderowcami: „nikt w to nie wierzył, wszyscy odradzali, przestrzegali. Odświeżyli mundury u Leśniewskich, bo byli w polskich mundurach, z oficerskimi dystynkcjami. Oni już nie wrócili, ale jeszcze nas ostrzegali, żebyśmy szukali ocalenia w bazie samoobrony w Zasmykach”.

O komentarz do filmu poprosiliśmy dr Olgę Linkiewicz z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk (konsultantkę historyczną filmu) oraz Petra Tymu, historyka i prezesa Związku Ukraińców w Polsce.

glowne Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_9341 male

Natalia Meronowna mieszkająca w Polsce od 8-miu lat wybrała się na premierę. Z ciekawości co w jej życiu, jej synów i miliona Ukraińców pracujących w Polsce zmieni ten film.

Olga Linkiewicz: Najlepiej opowiada o tym sam Wojtek Smarzowski. Film nie ma na celu piętnować, ukazywać złego Ukraińca, czy powielać stereotypów, tylko pokazywać zło nacjonalizmu: ideologii, która upowszechniana, propagowana, może prowadzić do zbrodni, do czystek etnicznych. Myślę, że to jest przestroga dla nas wszystkich: dla Polaków i dla Ukraińców. To jest przesłanie bardzo uniwersalne.

Petro Tyma: Kreuje klimat zagrożenia. Krakowska „Gazeta Wyborcza” przytacza, że obok akademika gdzie mieszkają studenci z Ukrainy pojawił się napis „Wołyń pamiętamy”. Środowiska kibicowskie od jakiegoś czasu wieszają na stadionach baner o tej samej treści. W tekstach zespołów z nurtu tzw. rapu narodowego wzywa się do agresji przeciwko Ukraińcom, zaprzecza się ich człowieczeństwu. To krąży w internecie. Mowa nienawiści. W Przemyślu zaatakowano ukraińską procesję, w początku października we wsi Werchrata (woj. podkarpackie) doszło do zniszczenia kolejnego ukraińskiego pomnika. Obawiam się, że film jeszcze bardziej uruchomi ciemną stronę emocji polsko-ukraińskich.

Deputowany Rady Najwyższej Ukrainy Mykoła Kniażycki uważa, że film przyczyni się do skomplikowania i tak trudnych relacji polsko-ukraińskich, ostatnio poddanych próbie w segmencie historia-przeszłość-sposób dyskutowania o przeszłości. Ten film utrwala konfrontacyjno-negatywny nurt. W recenzji ukraińskiego dziennikarza czytam, że „Wołyń” jest częścią polskiej polityki historycznej, w której dominuje jednostronna narracja. Pokazuje cierpienie Polaków, ale przede wszystkim odwołuje się do utrwalonego stereotypu Ukraińca. A że jest filmem w miarę dobrze zrobionym, jego oddziaływanie jest zwielokrotnione.

 Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_5773Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_3249

To film o wojnie domowej, jak w Donbasie? O uchodźcach?

Olga Linkiewicz: To nie była wojna domowa. To co stało się na Wołyniu możemy określić mianem rzezi, ludobójstwa czy czystki etnicznej (wiemy, że wciąż trwa dyskusja dotycząca terminologii). Wydarzenia nie miały charakteru spontanicznego, jak chce to przedstawiać część ukraińskiej historiografii. Nie możemy mówić ani o wojnie domowej, ani o buncie ludowym mas. Wydarzenia tak zwanej rzezi wołyńsko-galicyjskiej są udokumentowane i wiemy, że miały charakter zorganizowany (pisze o tym m. in. Grzegorz Motyka). Decyzje były podjęte na szczeblu najwyższym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Petro Tyma: W pewnym sensie tak. W filmie mamy taką wieś, gdzie Ukraińcy i Polacy są sąsiadami. Jest też odzwierciedlenie doświadczeń milionów ludzi, którzy w wyniku działań wojennych, nakazów władzy, strachu opuszczali swoje domy. To doświadczenie większości narodów europejskich: ludzie na wozach, z dobytkiem szukający schronienia…

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_6484

Czy obraz wsi i dworu jest prawdziwy?

Olga Linkiewicz: Wołyń Zachodni w 70% zamieszkiwali Ukraińcy i w większości była to uboga ludność chłopska. Wśród Polaków na wsiach były różne grupy. Dawne polskie osadnictwo – chłopi i szlachta zagrodowa – to była ludność „zruszczona” (jak to określano przed II wojną światową), która w znacznej mierze przejęła zwyczaje i  język codzienny sąsiadów. Posługiwała się gwarą ukraińskiego. Rodziny z XIX w. osadnictwa żyły w podobnym stylu jak ukraińscy czy też ruscy sąsiedzi, ale zachowały swoją odrębność (przynajmniej część mieszkańców z tej grupy mówiła po polsku). Chociaż Wołyń był zasadniczo biedny, wśród Polaków były rodziny lepiej sytuowane. Taką stosunkowo zamożną wsią były np. Parośla, w których w lutym 1943 doszło do pierwszej rzezi. Ale także u Polaków przeważały biedne, niewielkie gospodarstwa. Warunki materialne osadników z lat 20-tych często były bardzo złe.

Petro Tyma: Uproszczony. Obok wsi były też kolonie. Polscy osadnicy dostawali ziemię, niejednokrotnie mieli prawo do posiadania broni, współpracowali ściśle z administracją. Ludność miejscowa postrzegała ich jako obcych, a ich stosunek do miejscowych był często pogardliwy. Dwór ukazany jest epizodycznie. W chwili gdy państwo się wali, nie ma policjanta, pojawiają się instynkty zawiści i chęć wzbogacenia się. To nie dotyczy tylko Kresów. Takie same akty kradzieży miały miejsce w Warszawie we wrześniu 1939, w innych regionach Polski, gdy oczyszczano z ludności żydowskiej getta. Jeżeli chodzi o dwór, to mimo państwa, administracji, właściciel ziemski nadal sprawował niemałą władzę. Chłopi byli często od niego zależni. Moja matka opowiadała, że dziadek jeździł do pracy aż pod Płońsk. Bo dziedzic spod Jarosławia miał też tereny pod Płońskim i tam kierował swoich robotników.

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_6845Wolyn - Michalina Labacz z rezyserem, fot. Krzysztof Wiktor - Film itWolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_8756

Poznamy przyczyny czystki etnicznej?

Olga Linkiewicz: Szukanie przyczyn rzezi w polityce państwa polskiego czy postawie Polaków wobec Ukraińców przed wojną to uproszczenie, typowe dla części historiografii ukraińskiej. To uproszczenie niestety kształtuje pamięć historyczną na Zachodniej Ukrainie.

Petro Tyma: Skutek jest wyrysowany, całe sekwencje zbrodni, napięcia, strachu, palenia wsi. Podłoże konfliktu potraktowano śladowo. To głównie rozmowa na weselu przy wódce. Ktoś nie ma ziemi, Polak-pan, Rusin-cham. To są aluzje. Nie wiadomo czy to frustracja jednego człowieka, czy szersze zjawisko. Niszczona cerkiew na Chełmszczyźnie jest epizodem z fotografią, nie ma sceny w filmie. Rzeczywistość II RP była gorsza niż pokazuje Smarzowski. Żołnierze KOP-u włączyli się w akcję katolicyzacji prawosławnych na Wołyniu. Akcja objęła ok. 7 tys. ludzi. Były interpelacje poselskie w tej sprawie, Maria Dąbrowska pisała o tym w dzienniku. Wieś Hrynki to symbol idiotycznej polityki, przykład bawienia się zapałkami w składzie prochu. Żołnierze KOP-u pod karabinami zmuszali chłopów do przyjęcia komunii w kościele. Czy to nie rodziło chęci zemsty?  To też jest przedwojenny Wołyń. Tysiące ludzi z Wołynia sanacyjne władze aresztowały za strajki chłopskie, za działalność komunistyczną, nacjonalistyczną. Ci ludzie się nie rozpłynęli. Gdy rozpadało się państwo wychodzili z więzień, wrócili na wieś. No i była straszna bieda. Obok sfilmowanej idylli warto pokazać inny obraz – strajki chłopskie, policję strzelającą do rolników, starcia, podpalenia. To często nie miało podłoża narodowego. Decydowało rozwarstwienie społeczne i wielki kryzys.

Wolyn - wkroczenie wojsk radziecki - wrzesien 1939, fot. Krzysztof Wiktor - Film it male

Obok Polaków i Ukraińców pojawiają się Żydzi, Rosjanie, Niemcy. Są wiernie sportretowani?

Olga Linkiewicz: Mamy szereg relacji, które mówią o pogardliwym stosunku polskiej inteligencji wobec Ukraińców. Ale wiemy też, że stosunki polsko-ukraińskie przed wojną na wsi miały często charakter pokojowy i przyjazny. Funkcjonowało pobratymstwo – czyli więź między mieszkańcami wsi, nie będącymi krewniakami. Pobratymstwo służyło niesieniu sobie pomocy. Przykładowo: katolicka rodzina idąc do kościoła zatrzymywała się u rodziny prawosławnej, by pod ich dachem założyć buty. Udzielano sobie noclegu, pomagano w trudnej sytuacji materialnej. Studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej w Warszawie zebrali ciekawe relacje na ten temat.

Ale powstanie niepodległej Polski nie zostało przyjęte na Wołyniu z entuzjazmem. Istniał mit wywodzący się z I wojny światowej – okresu, w którym nie było konkretnej władzy państwowej na tym terenie: mit „słobody”, życia bez nadzoru, bez panów, bez ucisku. Nie było Rosji, nie było Polski. Z perspektywy wsi powstanie niepodległego państwa polskiego, które jak każde państwo narzucało pewne ramy życia społecznego: podatki, nakazy, zakazy (takie jak ograniczenie upraw tytoniu, wyrębu lasu, czy pędzenia bimbru) traktowano jako ograniczenie „słobody”. Siłą rzeczy urzędnicy i przedstawiciele państwa polskiego nie byli tu mile widziani.

Zwłaszcza w latach 20-tych bardzo popularna była ideologia komunistyczna. W latach 30-tych wzrosła popularność narodowych organizacji ukraińskich. Młode pokolenie było zainteresowane nowinkami, jakie przychodziły z miasta – gramofonem, rowerem czy miejskim strojem. Ale również nowinkami politycznymi.

Petro Tyma: Niemcy pojawiają jak tacy kulturträgerzy – przyjeżdża elegancki oficer, chłopstwo go wita. Oprócz epizodu z zabijaniem Żydów nie pojawiają się jako winowajcy dramatu ludności Wołynia. A postępowali na terenie Komisariatu Ukraina znacznie brutalniej niż w Generalnej Guberni. Pacyfikacje przypominały te z Zamojszczyzny. Einsatzkommanda zabijały Żydów na ulicach. W innych rejonach Europy wywożono do lasu, do obozu, starano się ukryć zbrodnię. Scena z sowieckimi partyzantami to jedna z najbardziej zakłamanych. „Masz szczęście, że trafiłeś na nas, a nie na chachłów” – mówi dowódca. Tymczasem w tych oddziałach służyło wielu Ukraińców i z USRR i z Wołynia. Sowiecka partyzantka realnie wzmacniała konflikt. Walczyła z UPA, dokonywała dywersji przeciw Niemcom nie patrząc na skutki dla ludności cywilnej. Destabilizacja sytuacji zaczęła się w następstwie prowokacji dywersyjnych oddziałów NKWD oraz rajdu gen. Kowpaka. Dochodziło do bitew Niemców z partyzantami, ale i pacyfikacji wsi.

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_0409

Pamiętna scena: przemyka wilk i daruje życie kobiecie z dzieckiem. Homo homini lupus est?

Olga Linkiewicz: W tej chwili trwa dyskusja, czy próbując uporać się z przeszłością należy rozmawiać, czy należy krzyczeć. Jedna i druga forma jest uprawniona i ma sens. Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że film „Wołyń” jest krzykiem. Smarzowski w swojej twórczości od lat koncentruje się na pokazywaniu przemocy, antagonizmów i ciemnej strony natury ludzkiej.

Wojna zmienia sytuację społeczną, równowagę i postawy społeczne. Przemoc objawia się w formie dotąd niespotykanej. Proszę pamiętać, że przed rzezią wołyńsko-galicyjską dochodzi do Holokaustu, do masowych mordów ludności żydowskiej na miejscu, we wsiach. Inicjatywa i przebieg akcji antypolskiej były wynikiem działań formacji OUN i UPA. To nie jest tak, że chłopi sami z siebie biorą siekiery, idą do sąsiadów i ich mordują – częściowo pod wpływem przymusu, częściowo zachęty OUN, zaczynają przyłączać się do mordów na sąsiadach. Oczywiście nie wszyscy. Jest szereg przykładów pomocy i ostrzegania przed niebezpieczeństwem.

Petro Tyma: Jest też scena wyłowienia zwłok księdza, gdy padają słowa: „to nie zwierzęta, zwierzęta się nie znęcają nad ludźmi”. Wilk, sceny z flagami, okrzyki „Sława Ukrainie”, demoniczni upowcy, ich oficer fanatyk żądny krwi. Takie sceny wdrukowują w pamięć widza negatywny obraz, odwołują się do skojarzeń. Film poprzez naturalistyczne, mocne sceny przywiązuje widza do takiej narracji.

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_8829 male

O czym nakręcić film kolejny film o Polakach i Ukraińcach?

Olga Linkiewicz: Brak nowej, współczesnej opowieści o akcji „Wisła”. O losach społeczności ukraińskiej i rodzin mieszanych na Ziemiach Zachodnich.

Bardzo ciekawym okresem są lata 20 lata i 30 XX w. na Ziemiach Wschodnich, które są słabo opisane w historiografii, a co dopiero mówić o bardziej popularnych formach opowiadania o przeszłości. Z jednej strony współżycie mieszkańców, niepozbawione codziennych konfliktów, było dobre. Z drugiej treści nacjonalistyczne i komunistyczne miały bardzo silny wpływ na wieś i antagonizowały mieszkańców. To jest temat wciąż ciekawy dla ludzi na Ukrainie i w Polsce. Dzieci i wnuki przesiedleńców na Ziemie Zachodnie są tym zainteresowane – tworzą grupy w internecie i na facebooku, które wymieniają się zdjęciami i materiałami. Na przykład Olejów na Podolu to świetny portal, na którym byli mieszkańcy starają się mówić otwarcie o przedwojennej rzeczywistości i pokazywać ją za pośrednictwem różnych źródeł.

Petro Tyma: O ludzkich wyborach, bo świat z natury nie jest czarno-biały. Jest gen. Szeptycki i metropolita Szeptycki, ta sama rodzina. Wiaczesław Lipiński – Polak i rzymski katolik – został liderem ukraińskich konserwatystów, dyplomatą w 1918. Jego ukraińskość była wyborem. Są obecne na pograniczu małżeństwa polsko-ukraińsko-żydowskie. To więzy wbrew ideologii, uprzedzeniom i systemom. Taki obraz Wołynia opisuje wydana w 2010 powieść Wołodymyra Łysa „Stulecie Jakuba”. Ukazuje jak trudne było życie zwyczajnych ludzi poddanych presji historii. Biedny chłopak z Wołynia żeni się z Polką. Polka jest z miasta, ciężko jej się odnaleźć w prawosławnej wsi. Potem przychodzi okupacja. I to co umyka z polskiej perspektywy: kolektywizacja, represje i sowietyzacja w latach 1944-56. ZSRR, jego rozpad, reket… Wszystko wydarza się w życiu jednego człowieka.

XXX

Na interwencję ukraińskiego MSZ wstrzymano pokaz filmu w Kijowie. W imię zachowania dobrosąsiedzkich stosunków.

Rozmawiał Manuel Ferreras-Tascón

Fotosy: Krzysztof Wiktor,  Forum Film Poland







WIEŚ POD LUPĄ, ENGLERT NAGRODZONY

????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Co Instytut Teatralny zaproponuje mieszkańcom wsi i miasteczek? Czyli kulisy gali miesięcznika „Teatr”.

            Miesięcznik „Teatr” jest niemal rówieśnikiem „Zielonego Sztandaru”. Po hucznych obchodach 75-lecia gazety ludowców, przyszła pora na urodziny „Teatru”. Pamiętam ze szkoły jego statyczną, nobliwą okładkę i właśnie dlatego nie poznałam czasopisma. Przestał być chudym braciszkiem „Dialogu”. Nowoczesna szata graficzna intrygująco zbliża go do magazynu „K Mag”. Ma tyle rozmachu ile trzeba, sporo światła, dobrą ekspozycję zdjęć, bez popadania w artystowski galimatias. „Teatr” jest czytelny, bo „Teatr” nadal się czyta. To zasługa redaktora naczelnego, Jacka Kopcińskiego, który poprowadził jubileuszowy wieczór w murach Instytutu Teatralnego. Kopciński ujął mnie wielką kulturą słowa, płynącą z dużej wiedzy. Do tego człowiek skromny.

dziady_proby_4????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

– Jestem wzruszony i zaskoczony, bo to jedyna nagroda jaką dostałem – sumitował się przyjmując medal Pro Masovia, najwyższe odznaczenie Województwa, jakie w imieniu marszałka Adama Struzika oraz Komisji Kultury Sejmiku miałam przyjemność mu wręczyć.

????????????????????????????????????

             No bo faktycznie… MKiDN tak  nadaktywny w sprawie dyrektora Teatru we Wrocławiu, czy Teatru Polskiego w Warszawie, o tym „Teatrze” słowa pisanego jakby zapomniał. Z kolei redakcja niesiona entuzjazmem swego lecia, sama rozdawała nagrody garściami! A grono laureatów to areopag świata sceny. I tak nagrodę specjalną za najlepszą kreację aktorską otrzymali Dorota Kolak i Mirosław Baka. Partnerują sobie w spektaklu „Kto się boi Virginii Woolf” na deskach Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Eumuntas Nekrošius został wyróżniony za wyreżyserowanie „Dziadów” w Teatrze Narodowym w Warszawie, zaś Krystian Lupa za całokształt twórczości, ze szczególnym uwzględnieniem „Wycinki”. Reżyser raz jeszcze zaskoczył widownię. Ponieważ pojechał z przedstawieniem do Tokyo, na sali objawił się jako wielka głowa, która przemówiła na żywo z ekranu. To mu nadało nieco demoniczny wygląd, ale potwierdził swoją rolę demiurga współczesnego polskiego teatru. Nagrodę specjalną wziął Jan Englert, kierujący obecnie Teatrem Narodowym. W pierwszym rzędzie podziękował zespołowi, podkreślając, że rangę teatru buduje się wysiłkiem zbiorowym, a potem…

AppleMark????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

 – Nieoficjalnie powiem tak: jestem próżny, bo ta nagroda naprawdę sprawiła mi przyjemność – wypalił, nie kryjąc radości. Brawka, cocktail party, czarno-biała wystawa, a ja pomyślałam: no fajno tu macie w tej Warszawie. Szychy, szyszki i szyszeczki, ale co z mieszkańcami wsi i miasteczek? Tylko teatr telewizji? Otóż nie. Przegadałyśmy rzecz z Dorotą Buchwald, dyrektorką Instytutu Teatralnego. Jeszcze za wcześnie by unosić kurtynę. Takie wstępne szkice, ustalenia. Jak co „wyreżyserujemy” to na pewno zaproszę.

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????







UDERZENIE KOLORU

neon

              Na wernisaż szłam na ugiętych nogach. Kołatały mi się w głowie modne i uczone teorie. Istnieje jeszcze malarstwo, czy do cna zastąpiły go sztuki wizualne? Instalacje, video art, grafika, performance – buzują gorączkowo w tyglu sztuki, co i raz starając się przyciągnąć uwagę nowością.

z dalegotestzatkal mi sie zlew

              Tymczasem przedwcześnie pogrzebane malarstwo sztalugowe wyłamało ramy własnej klepsydry i pełnym życia korowodem rozbiegło się po salach jednej z najbardziej prestiżowych galerii stolicy. Płótna krzyczą kolorem, nucą nastrojowo, szepczą, tną bezlitośnie przestrzeń. Zabudowują ją we własny deseń.

malpacałusnijerzu

             W Galerii ZPAP przy Mazowieckiej w Warszawie ruszyła wystawa „Trzy wymiary”. 119 obrazów tyluż malarzy dowodzi, że wiele jeszcze można wyrazić pędzlem. Dzieła zgrupowano w blokach: Cisza, Szept, Krzyk.  Prace są na tyle różnorodne, że każdy odnajdzie tu coś dla siebie.

czador

              Zwolennicy surrealizmu, koloryzmu, ekspresji, postimpresjonizmu, abstrakcji, bez trudu wskażą palcem prace swego ukochanego kierunku. Ba, wiszą nawet płótna twórców nie bojących się stygmatyzacji, jaką niesie realizm i malarstwo figuratywne.

papier pakowyjazz

            Trio jazzowe to bardziej mozaika niż obraz. Naprzeciw wisi ewidentny collage. Kilka prac tak promienieje barwami, że zdają się poruszać. Jarzą jakby neony.

rewersdrzewo całuskowestrzyga

            Malarstwo żyje i się rozwija. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że Związek Plastyków zrzesza raczej dojrzałych twórców. Młodzież nie garnie się do związków twórczych. Czy to plastycznych, czy literackich. Zatem tacy twórcy jak radomianin Marcin Sutryk (lekko przewiń w dół), cała siedlecka Grupa Ławeczka, autorzy zgrupowani w formacji Mecyje i wielu, wielu innych utalentowanych malarzy młodszego pokolenia, nie jest reprezentowanych na tej wystawie.

świteźparkiet

            Dorzućmy jeszcze kilku samotnych wilków, jak choćby Tadeusz Niemiec Thady z Łodzi (kliknij i przewiń na sam dół). Tym bardziej możemy mówić o renesansie malarstwa sztalugowego. I dobrze! Zabieram córę na Mazowiecką. A Ty? Kogo zaprosisz?

rtgsardinapomost

             Ekspozycję oglądać możemy codziennie od poniedziałku do niedzieli w godz. 11.00-19.00 w Galerii DAP przy ul. Mazowieckiej 11 A w Warszawie. Czynna będzie do 5 października.

pajaktancerkalachon

            Kuratorem wystawy jest przewodnicząca Sekcji Malarstwa Okręgu Warszawskiego ZPAP Małgorzata Kroszczyńska. Wspierały ją Maria Niedźwiedź-Suchońska i Łarysa Jaromska. Pełna lista malarzy uczestniczących w wystawie: KLIKNIJ TUTAJ.

w foteludluzej wiecejtoast

Ilustracje za katalogiem wystawy







OŻYWCZY CIEŃ SOBIEŃ-JEZIOR

 IMG_1245

            Wirujące spódnice Zespołu Pieśni i Tańca „Ryki”, przepiękne melodie rozpoczęły  święto sadowników „Owocobranie” w Sobieniach Jeziory. Pewnie Wilga Fruit, Owoc Wysoczyn i Goźlin Sad, wiodące grupy producenckie regionu byłyby skazane na prezentację pieczonych jabłek, gdyby nie kojący cień drzew parku. Ocaliły święto tej zgranej społeczności.

IMG_1009 (2)IMG_1048IMG_0994

             Znaleźli się odważni by zaryzykować udział w konkursach. Stąd z radością nagrodziłam zwycięzców torbami sportowymi, zestawami do badmintona i nornic walking. Z wójtem Stanisławem Wirtkiem i przewodniczącym Rady Powiatu Darkiem Grajdą życzyliśmy wszystkim udanych zbiorów.

IMG_1296IMG_1274IMG_1268 IMG_1269

             Przyjechał Janusz Budny, wójt Wiązowny. Kucyki ze stajni hotelu Sobienie Królewskie dźwigały malców, wata cukrowa nicią pajęczą słodko oplotła zgromadzonych.

IMG_1106IMG_1207IMG_1282 IMG_1409

            Mariusz Gołaszewski zmordowany trasą koncertową dojechał z nosem na kwintę. Atmosfera sobieńskiej remizy wróciła mu życie. W stroju tenisowym pełen werwy wbiegł na estradę, niczym na kort. Jego „Diadem” lśnił profesjonalizmem.

IMG_1224

            Wieczór należał do Oli Wróbel. Wyrosła na Mazowszu i choć święci triumfy na Pomorzu, trzyma więź z rodzinnymi stronami. Jej tancerka, radomianka Ada Tomkowska, kauczuk i płomień wcielony. Zaczynała w grupie Ogarnij, dziś tańczy wyłącznie z Olą Wróbel, jutro przed młodą osobą cały świat.

IMG_1392 K13x18IMG_1227IMG_1310IMG_1386

            Sama Ola dała się poznać w teledysku grupy Weekend „Ona tańczy dla mnie”. Mieszkańcom Sobień rzucała z estrady swoją najnowszą płytę, zamaszyście rozdawała autografy.

IMG_1276IMG_1431IMG_1293

            Po koncercie wsiąkła w życzliwą gościnę Basi Piętki, do późna w noc goszczona w OSP. Magik oczarował nie tylko dzieciaki, ale i sporą grupę dorosłych. Jego sztuczki budziły zachwyt. Deptak wirował w tańcu. Do północy!

IMG_1265IMG_1433IMG_1485IMG_1404







KOROWÓD W OSIECKU

 IMG_0771

                 Żar z nieba, żarliwość gorących serc, ogniste rytmy z estrady. Dożynki w Osiecku rozpoczęła kawalkada wozów i sprzętu rolniczego po mszy w tutejszym kościele. Igrały w słońcu stroje ludowe, żwawo warkotał traktor, ciągnąc przyczepę z wieńcami dożynkowymi. W korowodzie łopotały sztandary OSP.

IMG_0585IMG_0630 IMG_0728 IMG_0624

                  Korowód prowadzili: wójt Karolina Zowczak, przewodniczący Rady Gminy Adam Kowalski, przewodniczący Rady Powiatu Dariusz Grajda, komendant powiatowy PSP Mariusz Zabrocki.

IMG_0593IMG_0608IMG_0868 IMG_0672

                     Licznie zebranym mieszkańcom przypomniałam, że obrzęd dożynkowy jest jednym z najstarszych w polskiej tradycji i w naszej kulturze. Co cieszy – wciąż żywym.

IMG_0668IMG_0763IMG_0749IMG_0650

              Dzieliliśmy się chlebem z zebranego w tym roku ziarna, specjalnie upieczonym na tę okazję przez Sławomira Grzegrzółkę w piekarni przy ul. Krótkiej. A potem pogawędziłam z członkami młodego zespołu ludowego „Kądziołeczka”, z mieszkańcami i druhami OSP. Osieck szanuje tradycję i maluje ją kwiecistymi barwami.

IMG_0835IMG_0670IMG_0702 IMG_0875







BAW SIĘ U SADOWNIKÓW

                  „Owocobranie” to święto sadowników na którym świetnie bawią się wszyscy. W tym roku Gwiazdą Wieczoru będzie Ola Wróbel.

               Prawdziwa wschodząca gwiazda, której warto podać rękę, jak kiedyś grupie Weekend, czy Akcentowi. Wtedy też mnie pytali: a kto to Radek Liszewski, kim jest Zenek Martyniuk? Ola, dwudziestokilkuletnia dziewczyna z Mazowsza jest modelką, znaną z teledysku zespołu Weekend „Ona tańczy dla mnie”. Nakręca atmosferę klubu muzycznego Face Club Gdynia, prowadzi audycje w internetowej Telewizji Gdynia. Do nas zjedzie prosto z Władysławowa, gdzie występuje. Przywiezie swoją najnowszą płytę, którą po koncercie rozda łowcom autografów. Zaletą Oli jest żywy kontakt z publicznością, porywa. Gra nowszą odmianę disco-polo. Niezwykle kobieca Ola Wróbel wystąpi z dwiema tancerkami w repertuarze melodyjnym, łagodniejszym, sentymentalnym.

_MG_0815_MG_0558_MG_0673 K13x18 _MG_1591

              Przed nią męski, ciepły, charyzmatyczny Mariusz Gołaszewski z formacją Diadem. Legenda disco-polo. Wszyscy grają jego kawałki, on może zagrać każdy. Ostatnio miał odwagę przywrócić świeżość i nadać żywy bit klasycznej pieśni nuconej po polsku, po rosyjsku, ukraińsku, sentymentalnej „Zabrałaś serce moje”.

               Święto plonów rozpocznie wiekopomny koncert cudownego Zespołu Tańca Ludowego „Ryki”. Zespół należy do prestiżowej, światowej federacji Conseil International des Organisations de Festivals de Folklore et d’Art Traditionnels (CIOFF). Zobaczymy 32 młodych tancerzy, którym przygrywać będzie na żywo 12-osobowa kapela. W repertuarze przegląd tańców ludowych z nieomal całej Polski. „Ryki” oklaskiwane są w kraju i zagranicą. Kierownikiem artystycznym i choreografem zespołu jest Małgorzata Franczak. Kierownikiem muzycznym jest Krzysztof Piątek, zaś nad scenografią i kostiumami czuwa Ewa Domarecka.

_MG_0675_MG_1511

                Jak śpiewa Ola Wróbel szykuje się dobra zabawa. Zapraszam do Sobień-Jezior w najbliższą niedzielę 28 sierpnia. Do zobaczenia!







15 LAT FML

IMG_8678

Kiedy PSL był w koalicji rządowej z lewicą kilku entuzjastów założyło Forum Młodych Ludowców. Dziś mazowiecką organizację prowadzi radny Sejmiku, Adam Orliński. Po drodze zmieniło się wszystko.

               FML działa w najtrudniejszym dla ludowców środowisku. Badania preferencji wyborczych grupy wiekowej 18-30 lat, wykazują ostre odchylenie młodzieży na prawo. Jesienią na wszystkie formacje prawicy głosowało 2 / 3 młodych, na PSL tylko 3,5%. Co zadecydowało? Poczucie pogorszenia sytuacji materialnej oraz inne czynniki.

IMG_8782IMG_8681

Jak przyciągnąć młodych

– Panuje egoizm, ludzie myślą o swoim interesie nie dostrzegając potrzeb ogólnych. Potrzebny jest powrót do pracy u podstaw i promowanie postaw proobywatelskich, liderów małych społeczności. Oni świadczą dobrze o wsi, o okolicy. Niech każdy aktywny stanie się naszym przyjacielem. Pracujmy razem w Ruchu Ludowym łącząc inicjatywy PSL, FML, ZMW, czy LZS i OSP – radzi Darek Suszyński, prezes Związku Młodzieży Wiejskiej.

IMG_8834IMG_8694IMG_8789

– Trzeba być dla młodych partnerem i nie traktować z wyższością w przekonaniu, że starsi wszystko wiedzą i więcej umieją. W młodym widzę partnera w działaniach i tych większych i tych mniejszych. Nie pouczać, tylko łączyć ich oczekiwania z naszym doświadczeniem – wskazuje Józef Zalewski, dyrektor Biura NKW.

IMG_8831IMG_8706

Recepta na sukces

Przemek Cichocki, Legionowo: aktywnie wspieramy akcje krwiodawstwa, prowadzimy zbiórki żywności, odzieży dla potrzebujących mieszkańców powiatu, pokazujemy się na piknikach rodzinnych. Przyciąga aktywność w Radzie Miasta, w wielu organizacjach pozarządowych. Magnesem jest nowa inicjatywa: międzyszkolna gazeta „Młody Lider”. Do aktywnych młodzi lgną.

V__18A1 K3x4V__5A82 jasne K10x15

Krzysztof Królikowski, „Bany”, wieś Wola Łęczyszycka pow. grójecki: robimy Święto Ludowe w Osieczku, pikniki w Błędowie i Łęczyszycach. Moją pasją są motory, trzeba z ludźmi rozmawiać.

Patryk Iwaniuk, „Iwan”, wieś Sabnie pow. sokołowski: organizujemy mecze, rozgrywki sportowe, wypady, ogniska. Pokazujemy program i konkretne działania, by nie uwiodła ich pusta fama Kukiza i Korwina. Ustawę o ziemi tłumaczyłem tak: gdyby ojciec zapisał ci dom z ogrodem, jak mnie ziemię i państwo blokowało spadek to… zrozumiał w mig.

IMG_8829IMG_8909 - K13x18

Michał Dominiak, „Sołtys”, wieś Grądy pow. warszawski-zachodni: wystawiliśmy przedstawienie dla przedszkoli, szykujemy wyprzedaż garażową w Kampinosie (młode matki sprzedają, albo wymieniają się tym, z czego dzieci wyrosły). Trzeba chodzić, rozmawiać. Najlepiej z beczką piwa.

IMG_8687IMG_8711IMG_8679

Łukasz Popowski, „Popo”, Sochaczew: budujemy strukturę organizacyjną. Przyciąga aktywność indywidualna założycieli. Organizowanie pikników rycerskich, badań naukowych, zabieganie o wpis do rejestru zagrożonych zabytków, wydawanie publikacji popularno-naukowych. Konsultacje społeczne w sprawie odbudowy żydowskiej południowej pierzei rynku w Sochaczewie (od 1940 jest tam park), ratowanie ruin naszego zamku, taka konkretna tożsamość lokalna.

Karol Krajewski, Płock: u nas dominują studenci i absolwenci Wyższej Szkoły Wyższej Pawła Włodkowica w Płocku. Poznaliśmy się w samorządzie studenckim. Poza tym wspólnie szykowaliśmy Juwenalia: zgrana robota i dobra zabawa.

IMG_8839IMG_8715

Małgorzata Zawadka, „Gosia”, wieś Otwock Mały, pow. otwocki: dwukrotnie przeprowadziliśmy konkurs plastyczny o BCh, rokrocznie uczestniczymy w akcji Szlachetna Paczka, wspieramy Święto Ludowe oraz noc muzeów w pałacu w Otwocku Wielkim. Rówieśników najmocniej kręci Święto Ludowe.

Szymon Pająk, „Pajączek”, Płońsk: wystawiamy się na Mazowieckich Dniach Rolnictwa w Płońsku, uczestniczymy w kampaniach wyborczych, zbieraliśmy podpisy pod inicjatywą ustawodawczą PSL o emeryturach. Ważna jest pomoc w znalezieniu pracy i możliwość integracji w fajnej paczce znajomych.

IMG_8842IMG_8710IMG_8828

Monika Pelc, „Monia”, wieś Wiskitki pow. żyrardowski: lubię zwierzęta i gotowanie. Niedawno się przyłączyłam, bo mój chłopak jest w poczcie sztandarowym.

Grzegorz Stangreciak, wieś Strachówko pow. płoński: koledzy mnie namówili, dopiero się wkręcam. Otwarcie mówili, co chcą robić. No i jestem.

Emil Sawicki, Raszyn, pow. pruszkowski: Jestem tu prosto z dworca. Jak cuchnę pociągiem, sorki. Robiłem z ojcem na śrubokręcie, wentylatory montowaliśmy w Niemczech, żeby się odkuć i spłacić długi z kampanii wyborczej. Zaraz wracam do zadań. Jedziemy z młodymi pod żagle. Fajno będzie!

 IMG_8825IMG_8791

Starsi wspieramy

             Takich chłopców i dziewcząt zebrało się sporo. Jednak poparcie dla PSL w młodym elektoracie lokuje się o 1 / 3 niżej niż w ogóle społeczeństwa. Kiedy działałam w ZMW znałam potrzeby moich rówieśników. Zaapelowałam: młodzi przyjaciele, w czym was wesprzeć? Jakie postawy i działania na polu kultury uważacie za cenne? Czekam na konkret, chętnie pomogę.

IMG_8766

               Forum Młodych Ludowców na Mazowszu działa od 15 lat. Wśród ojców założycieli (prywatnie ojców rosnącego przychówku) byli: Artur Pozorek, Asia Cholewińska, Mariusz Szostak, Mirosław Maliszewski, Krzysiek Filiński. Dziś awansowali. Wszyscy spotkali się na Zjeździe Wojewódzkim.

– Przedstawiamy problemy sąsiadów, znajomych, wypracowujemy wspólne ścieżki rozwiązania, wprowadzenia w życie – zdradza metody pracy prezes mazowieckiego FML, Adam Orliński. Gromadnej, nie wodzowskiej. – Gdy siadamy w gronie gadamy, nawet długo, dochodzimy do konsensusu i wtedy wychodzimy z inicjatywą do ludzi.

IMG_8740IMG_8717

Zjazd zgromadził ponad 80. delegatów. Przybyli znamienici goście: Władysław Kosiniak-Kamysz (jak podkreśla: pierwszy prezes Stronnictwa z FML), Jarosław Kalinowski („Wy właśnie zapłacicie za ten bal który funduje nam Kaczyński, bo ktoś te długi będzie musiał spłacić”), Adam Struzik („wybierzcie drogę samorządową, ona uczy słuchać. Bo w polityce trzeba umieć słuchać, potem przedstawiać plany. Jest się z ludźmi blisko”), poseł Mirosław Maliszewski. Jednak najbardziej cieszyły nowe twarze. Zjazd za nami. Warto dalej pracować.

IMG_8690IMG_8657IMG_8689

– Po co młodzi wstępują? By się fajnie bawić, realizować wspólne cele, integrować. Młodzi mają pasje, w FML uczą się jak rozwiązywać problemy lokalne swojej społeczności. Trzeba pracować w terenie i robić wycieczki integracyjne, Słońce… – uśmiecha się Artur Pozorek.

IMG_8779







NOC MIESZKAŃCÓW i MALARZY

Rozalin na limesie powiatu wołomińskiego, cywilizacji. Studzienna głębia łącząca wybitnych malarzy i sąsiadów z okolicy. Piotr Orzechowski, wójt Strachówki, wiedział gdzie zorganizować świętojańską noc.


 

                 Promienie się ścielą, wydłużając cienie. W gasnącym blasku kultura jaśnieje błyskiem diamentu. Wójt Jadowa Dariusz Kokoszka  zaprosił malarzy uczestniczących w plenerze w Jadowie.  Fartownie 13-tu uczestników pleneru malarskiego „Jadowskie klimaty” zawitało w rozległym siedlisku Krzysztofa Gawora. Inauguruje gospodarstwo agroturystyczne „A ku ku”. Halina Filemonowicz dyrektorka jadowskiego GOK-u z lubością opowiada: to już 17-ty plener, przyniósł ponad setkę dzieł natchnionych klimatem ziemi wołomińskiej. Na krótko zaprą dech na okolicznościowej wystawie, potem autorzy powiozą w świat płótna sławiące nasze strony. Na zawsze pozostanie 13 prac. Ozdobią galerię, bibliotekę.

IMG_9213IMG_9249IMG_9162 rys1

Marynista na suchym lądzie

             Jeden obraz pozostanie w Rozalinie. Podarował go Janusz Maślnik ze Związku Artystów Plastyków, honorowy prezes Stowarzyszenia Marynistów Polskich. Zapytałam co tu robi? Czemu nie uwiecznia morskich fal na Rozewiu? Odrzekł, że słona woda wywołuje w nim nudności. Co go zatem ciągnie w wołomińskie strony? Nie mamy malowniczych turni.

IMG_9218 - K20x25pIMG_9246IMG_9173IMG_9221

–  Pochodzę z Bieszczad, góry mam w tyle głowy. W 1990 pierwszy raz przyjechałem w wasze strony i coś mnie urzekło. Nie wiem… typowy mazowiecki klimat? Dobrze się czuję na równinie wołomińskiej, tu jest coś fajnego, magia zaklęta w odwiecznym pejzażu. Wracam w te strony co roku – szuka słów Maślnik. Nie łatwo wyrazić miłość.

IMG_9226IMG_9193IMG_9177 - K9x13IMG_9220

            Tymczasem panie z KGW Strachówka inaugurują pieśni regionalne. Wtóruje im KGW Jadwisin. Ania Goś z tutejszej biblioteki zachęca dzieciaki do malowania  bibuły na styropianowej podstawie. Czarowna noc odmieni je w świetlne lilie wodne, ale to później… Trąca mnie pogodna brunetka, zamaszyście szkicująca scenki. Energicznie skrzypi rysik. Imprezka przechodzi do historii.

IMG_9280 - K13x18 lepsze

– Kreśliłam kiedyś Irenę Kwiatkowską, była już dobrze po 90-tce. Odmłodziłam ją o lat naście, a ta pochyla się i mówi „ja taka stara nie jestem”. Gwiazdorom nie dogodzisz. Wolę zwyczajnych ludzi – powiada Ewa Kudłacik. Zerkam przez ramię. Dzisiaj ołówek nie przymila się kłamliwie. Podarowała mi dwa szkice, wielkie dzięki!

IMG_9259IMG_9160IMG_9251 IMG_9252

Zofinin, Rozalin i Równe

              Rozbrzmiewają przyśpiewki okolicznościowe, ułożone z gracją na tę jedną, niepowtarzalną noc. Krąży pogodna, choć przejęta losem Piotrowskich, pogorzelców z Krawcowizny, powiatowa radna Wspólnoty Samorządowej Magda Suchenek.

– W zeszłym roku Noc Świętojańska w Zofininie tak się udała, że postanowiłem, by wszystkie 22 sołectwa dostały szansę. Rozalin się rozkręca, trzeba podać mu dłoń – uważa Piotr Orzechowski. Hanka Wronka, Sołtys Roku 2015 z Równego deklaruje, że jej Dzień Ziemniaka w trzecią niedzielę września nie ma sobie Równego. Konkurencji nie czuje. Sołtys Rozalina, Jolanta Wiśniewska, nie odpowiada. Przerzuca skwierczące kiełbaski, wydaje sernik. Pełni honory gospodyni. Serdeczna, niezwykła noc.

IMG_9282IMG_9276IMG_9289 IMG_9294







BLISKO CZYTELNIKA

IMG_6609

            Jak krzewić czytelnictwo? Trzeba być blisko ludzi. Tak właśnie działa Miejska Biblioteka Publiczna w Otwocku. Obok głównej siedziby dysponuje aż siedmioma filiami. Przez to książka jest w zasięgu ręki, góra kwartału ulic. Po którą sięgnąć? Zapytaj, przygotowana kadra podpowie, postara się trafić w Twoje zainteresowania, Twoich dzieci. Placówka właśnie obchodziła 70-lecie. Z tej okazji miałam przyjemność wręczyć Medal „Pro Masovia”, najwyższe odznaczenie Samorządu Województwa.

????????????????????????????????????

             Dyrektor Robert Beller oraz bibliotekarki otrzymały dyplomy w uznaniu zasług w upowszechnianiu czytelnictwa. Obecny był prezydent miasta Zbigniew Szczepaniak, dr Michał Strąk dyrektor Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego, Aneta Bartnicka z zarządu Starostwa Powiatowego. Mimo licznych zaproszeń nie dojechał nikt z obecnych władz państwowych. Ja się już przyzwyczaiłam, że państwo z PiS-u zjawiają się wyłącznie przed wyborami. Jednak bibliotekarkom było przykro, bo zostały zignorowane.

IMG_6603????????????????????????????????????IMG_6595

               Może po to by zatuszować tę widoczną wyrwę w gronie gości, przewodniczący Rady Miasta Jarosław Margielski zastosował ulubiony chwyt prawicy: obiecanki. Apelował o wybudowanie nowego gmachu biblioteki. Nie zrozumiałam, czy na miejsce głównej siedziby, czy którejś z siedmiu filii. Miałby to być kolejny wydatek na koszt podatnika, co dla radnego Margielskiego nie novum. Jako kierownik otwockiego ARiMR-u pobiera wyższą gażę, niż zwolniony za przekonania wieloletni szef Agencji – Mariusz Szostak. Margielski to prawdziwy człowiek renesansu: rolnikowi doradzi, bibliotekę wybuduje, z prezydentem miasta się poboksuje. Niestety nie zrozumiałam, co miałoby wynikać dla czytelników. Doświadczenia biblioteki w Michałowicach k. Raszyna świadczą, że sukces w upowszechnianiu lektury wynika z innych przesłanek.

????????????????????????????????????IMG_6597????????????????????????????????????

                W Otwocku i Mlądzu z ludźmi na co dzień pracują przygotowane do tego bibliotekarki. Jeśli chcesz wypożyczyć fajną książkę, a mieszkasz lub bywasz w Otwocku zajrzyj pod te adresy:

  1. Andriollego 45 (wypożyczalnia i czytelnia dla dorosłych, wypożyczalnia i czytelnia dla dzieci i młodzieży, wypożyczalnia multimediów) (22) 779 29 22
  2. Słowicza 2
  3. Jodłowa 14
  4. Żeromskiego 16
  5. Wólka Mlądzka ul. Szosa Lubelska 3
  6. Mlądz ul. Majowa 202
  7. Matejki 9
  8. Warszawska 11/13 (tu również czytelnia internetowa)

Jest co pożyczyć, można dopytać profesjonalną kadrę. Obchody odbyły się w ramach inicjatyw Stolicy Kulturalnej Mazowsza.

IMG_6611







BOŻE CIAŁO

 

aquimia

             Rzucił Bogu wyzwanie. Lorenz Dhur, po polsku mistrz Jan Twarowski, uczony z Wittembergi, nadworny astrolog i figura na Wawelu za panowania Zygmunta Augusta. Zbiegł w niesławie, życie ocalając dzięki zbrojnej asyście ochroniarzy bp. Franciszka Krasińskiego. Pana na Węgrowie.  Pozostało zwierciadło w którym nie twarz Boga się odbijała.

 Albrecht Durer Jezdzcy ApokalipsycustodiaAlbrecht durer la muerte y el diablo

             Zwierciadło choć mierzy niespełna pół metra kwadratowego, a cienkie jest na 8 mm, waży aż 18 kg. Wykonano je bowiem ze stopu srebra cyny i cynku. Nie służyło do golenia. Miało moc koncentrowania woli celem uzyskania wizji. Duchowy pryzmat. Jak szklana kula.

na dobranoc2

             Naukowcy potwierdzili jego pochodzenie z czasów czarnoksiężnika. Łaciński grawerunek nie budzi wątpliwości: „Twardowski tym zwierciadłem wykonywał magiczne sztuczki. Bawienie to zamieniono na służbę Bożą”. Bogobojni mieszkańcy północnego Mazowsza zawlekli je za kościelny mur. By okiełznać  moce. Tam ujrzał je poeta. Wstrząśnięty Andrzej Zaniewski spisał na gorąco:

 madre Dali

Przed lustrem w Węgrowie

                                                                                           pamięci Mistrza Twardowskiego

Lustro jest ciche. Nie skrzywia. Nie krwawi,

w zamgleniu widzisz siebie i plamy, jak maski

na nieznanych twarzach. Próbujesz odnaleźć swą

matkę sprzed wybuchu wojny. Jak ty dziś,

chciała dowiedzieć się więcej o jutrze,

przygotować się i oczekiwać.

1024x1024Tadeusz Niemiec1

Pochylasz się, zbliżasz… Chłód… Dłoń

czarownika sprzed wieków jakby cię dotknęła.

Boisz się tego lustra, że cię uwięzi,

pochłonie, zamknie… Odejdziesz, lecz dusza

pozostanie. Chcesz uciekać – daremnie.

Tadeusz Niemiec2Lignum Crucizpareja quimica alquimia

Szatan, demony, zwidy, wszystko tu trwa, istnieje

w mahoniowym świetle zakrystii starego kościoła.

Senny pająk tworzy swą sieć przy krawędzi,

a ty coraz więcej dostrzegasz, coraz więcej

wiesz, i już nie pytasz.

komikspełnalustro twardowskiego12443138_1102198296510853_1106560235_n

W zmatowiałym blasku, na godzinę przed zmierzchem

wpatrujesz się w odbicie starego mężczyzny,

to ty i więcej nikogo nie ma.

A. Wieric XVIwpuszkaGerman Balloque maternidad

Noc też  odbija się w lustrze

i zniknie o świcie.

la hostiael bosco

Ilustracje: German Balloque, Hieronim Bosch, Salvador Dali, Albrecht Dürer, Tadeusz Niemiec, A. Weric

Custodia de Juan de Arfe. Inmaculada. Catedral de Sevilla, Corpus de 2013