NOC MIESZKAŃCÓW i MALARZY

Rozalin na limesie powiatu wołomińskiego, cywilizacji. Studzienna głębia łącząca wybitnych malarzy i sąsiadów z okolicy. Piotr Orzechowski, wójt Strachówki, wiedział gdzie zorganizować świętojańską noc.


 

                 Promienie się ścielą, wydłużając cienie. W gasnącym blasku kultura jaśnieje błyskiem diamentu. Wójt Jadowa Dariusz Kokoszka  zaprosił malarzy uczestniczących w plenerze w Jadowie.  Fartownie 13-tu uczestników pleneru malarskiego „Jadowskie klimaty” zawitało w rozległym siedlisku Krzysztofa Gawora. Inauguruje gospodarstwo agroturystyczne „A ku ku”. Halina Filemonowicz dyrektorka jadowskiego GOK-u z lubością opowiada: to już 17-ty plener, przyniósł ponad setkę dzieł natchnionych klimatem ziemi wołomińskiej. Na krótko zaprą dech na okolicznościowej wystawie, potem autorzy powiozą w świat płótna sławiące nasze strony. Na zawsze pozostanie 13 prac. Ozdobią galerię, bibliotekę.

IMG_9213IMG_9249IMG_9162 rys1

Marynista na suchym lądzie

             Jeden obraz pozostanie w Rozalinie. Podarował go Janusz Maślnik ze Związku Artystów Plastyków, honorowy prezes Stowarzyszenia Marynistów Polskich. Zapytałam co tu robi? Czemu nie uwiecznia morskich fal na Rozewiu? Odrzekł, że słona woda wywołuje w nim nudności. Co go zatem ciągnie w wołomińskie strony? Nie mamy malowniczych turni.

IMG_9218 - K20x25pIMG_9246IMG_9173IMG_9221

–  Pochodzę z Bieszczad, góry mam w tyle głowy. W 1990 pierwszy raz przyjechałem w wasze strony i coś mnie urzekło. Nie wiem… typowy mazowiecki klimat? Dobrze się czuję na równinie wołomińskiej, tu jest coś fajnego, magia zaklęta w odwiecznym pejzażu. Wracam w te strony co roku – szuka słów Maślnik. Nie łatwo wyrazić miłość.

IMG_9226IMG_9193IMG_9177 - K9x13IMG_9220

            Tymczasem panie z KGW Strachówka inaugurują pieśni regionalne. Wtóruje im KGW Jadwisin. Ania Goś z tutejszej biblioteki zachęca dzieciaki do malowania  bibuły na styropianowej podstawie. Czarowna noc odmieni je w świetlne lilie wodne, ale to później… Trąca mnie pogodna brunetka, zamaszyście szkicująca scenki. Energicznie skrzypi rysik. Imprezka przechodzi do historii.

IMG_9280 - K13x18 lepsze

– Kreśliłam kiedyś Irenę Kwiatkowską, była już dobrze po 90-tce. Odmłodziłam ją o lat naście, a ta pochyla się i mówi „ja taka stara nie jestem”. Gwiazdorom nie dogodzisz. Wolę zwyczajnych ludzi – powiada Ewa Kudłacik. Zerkam przez ramię. Dzisiaj ołówek nie przymila się kłamliwie. Podarowała mi dwa szkice, wielkie dzięki!

IMG_9259IMG_9160IMG_9251 IMG_9252

Zofinin, Rozalin i Równe

              Rozbrzmiewają przyśpiewki okolicznościowe, ułożone z gracją na tę jedną, niepowtarzalną noc. Krąży pogodna, choć przejęta losem Piotrowskich, pogorzelców z Krawcowizny, powiatowa radna Wspólnoty Samorządowej Magda Suchenek.

– W zeszłym roku Noc Świętojańska w Zofininie tak się udała, że postanowiłem, by wszystkie 22 sołectwa dostały szansę. Rozalin się rozkręca, trzeba podać mu dłoń – uważa Piotr Orzechowski. Hanka Wronka, Sołtys Roku 2015 z Równego deklaruje, że jej Dzień Ziemniaka w trzecią niedzielę września nie ma sobie Równego. Konkurencji nie czuje. Sołtys Rozalina, Jolanta Wiśniewska, nie odpowiada. Przerzuca skwierczące kiełbaski, wydaje sernik. Pełni honory gospodyni. Serdeczna, niezwykła noc.

IMG_9282IMG_9276IMG_9289 IMG_9294







CZŁOWIECZA ŚMIERĆ SYNA BOŻEGO

 –  Nie widzę winy w tym człowieku – ocenia urzędnik okupanta. Jego rzymski nos podkreśla wagę werdyktu dyktowanego sumieniem, znajdującego oparcie w grece i łacinie. W całej cywilizacji, którą Poncjusz Piłat uosabia. Kładzie na szalę swój autorytet i cesarza, którego reprezentuje. Zacietrzewieni nie chcą słyszeć. Hierarchia duchowna i ówczesna inteligencja (faryzeusze) domagają się śmierci Jeszuy z Nazaretu. Tłum gardłuje: ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!  oraz „Krew jego na nas i na dzieci nasze” (Mateusz 27,25).  Tak krzyczeliśmy my, cały ród ludzki w obliczu niezawinionej zbrodni. I Ty, i ja staliśmy w tym tłumie.

monica belluccijesus-christ7-740x405rubens

               Ten obraz nachodzi mnie i męczy w Wielki Piątek. Bo my katolicy, prawosławni, ewangelicy, wierzymy, że Jezus jest Synem Bożym. Nawet inne ludy Księgi: izraelici i muzułmanie, uznają w Nim proroka. Świętego męża, przez którego usta przemawiał Bóg. Który czynił dobre uczynki. Nikogo nie skrzywdził, w narodowym wrogu (Samarytaninie) dojrzał człowieka, kobiecie upadłej (Maria Magdalena) podał pomocną dłoń. Przemawiał do najbardziej potępianych: więźniów i celników (poborców podatkowych na prowizji i komorników). Tyle, bo godniejsi ode mnie wylali rzekę atramentu na ten temat. To my zabiliśmy Syna Bożego…

cobrathady nie uzywanycleo taylor

               Zabiliśmy też człowieka, jak zabijamy na co dzień. Ty, ja, każdy z nas. Tchórzliwsi zadajemy śmierć cywilną: pomówieniem, oszczerstwem, donosem, uknutym sądem kapturowym. Zaszczuciem do samobójstwa. Inni z nas wprost – żelazem. Skąd ta łatwość, po tylu stuleciach od Starego Przymierza na górze Synaj z głośnym „nie zabijaj!”. Oddaję głos współczesnemu prozaikowi, Szczepanowi Twardochowi:

carga-de-los-mamelucosGrau-meliert-I-LOVE-INRI---eushirt.com-Pulloverbomba fr

             „Śmierć nie jest niczym wyjątkowym. Można umierać ładnie i brzydko (…) Te wasze płacze, że ktoś zabił pieska, podczas gdy świnie zabijacie w fabrykach, a potem żrecie ich mięso. I jeszcze to gadanie, że w fabrykach to zabijanie jest humanitarne. (…) z kolei fabryczne zabijanie ludzi uważacie za niehumanitarne. Spalić człowieka na śmierć bombą atomową albo fosforową jest humanitarne, a zagazować go w fabryce śmierci niehumanitarne. Chociaż może mniej boli? (…) fosfor boli bardziej.

            Nie umiecie żyć ze śmiercią i zabijaniem, i to jest śmieszne (…). Pewnie dlatego, że tak się tego zabijania i umierania boicie, to lubicie o nim słuchać i czytać, i je oglądać, prawda? (…) Zabijanie jest zwykłe. Czy chodzi o kurę na obiad (zabiliście kiedyś przynajmniej kurę?), czy chodzi o całe narody, czy o jednego człowieka.  I ja wiem, że człowiek ma duszę, a kura nie ma.  (…) Ale co z tego, krew to krew, ból to ból, kurzy czy ludzki.

gallosbergen belsen 9x13Dali_crucificado

              Więc zabijanie jest zwykłe, nawet jeśli chodzi o kobietę czy o dziecko. (…) Albowiem lwy zabijają swoje młode i świat nad tym nie płacze. Albowiem Herod kazał wymordować młodzianków, a słońce i tak wzeszło następnego dnia. Albowiem Juliusz Cezar siekł galijskie dzieci, aby nie wyrosły na dorosłych Galów, którzy tak łatwo się już siec nie pozwolą, a potem dzieci w dobrych szkołach uczyły się na pamięć „Wojny galijskiej” po łacinie.  Gallia est omnis divisa in partes tres, miriady razy dziecięcymi usty powtórzone, w miriadach wątków i czasów.

Polen, Ghetto Warschau, GhettomauerA Palestinian youth throws stones at an Israeli military watch tower along the controversial Israeli barrier during a demonstration against  Israeli army restrictions on Palestinian movement in the West Bank town of Bethlehem March 29, 2010. According to an Israeli police spokesperson, 12 protesters were detained on Sunday after they stormed through a checkpoint in the town during a protest by Palestinian, Israeli and international activists against restrictions that prevent them from coming to nearby Jerusalem. REUTERS/Ammar Awad (WEST BANK - Tags: POLITICS CIVIL UNREST)donbass_103FranciscodeGoya-Dueloagarrotazos

             Albowiem w Babim Jarze zabijano dzieci, a w tej samej chwili mieszkańcy Berlina i Waszyngtonu dolewali sobie śmietanki do kawy. Nie, dziękuję, bez cukru.

sutryk marcinUkraine-War-400x252Szatersk sierp14

              Albowiem w palonej amerykańskim napalmem (…) dzieci płonęły jak wietnamskie pochodnie, a mieszkańcy Sztokholmu oglądali to w telewizji, gryząc chipsy. (…)

pablitocruz1goya saturno

             I wasi przodkowie jak lwy: niechciane niemowlęta zostawiali, a one marły z głodu i zimna, nigdy nie zaznawszy matczynego mleka; tak wierzyli Germanie, że godzi się pozostawić dziecko na śmierć, jeśli jeszcze nigdy nie jadło. I Grecy, którzy ofiary z ludzi uważali za zwyczaj barbarzyński – nie uważali za barbarzyńskie porzucanie dzieci niechcianych, aby umarły. A wasi przodkowie słowiańscy składali dzieci w ofierze Perunowi. (…)

mierc-kosa-nocZwłoki_dzieci_getto_warszawskie_05969339_671631866226651_1178790634_n

              Wy zaś lubicie wzruszać się, patrząc na pulchne dziecięce policzki, jesteście jednak tacy sami, bo człowiek, tak jak inne drapieżniki, zabijał, zabija i będzie zabijał swoje dzieci. Wy, delikatni, zabijacie je po prostu, zanim się urodzą, z powodów estetycznych, bo staliście się wrażliwsi: porzucone płaczą zbyt głośno, w brzuchu matki płaczu nie słychać. Nie ganię was za to, nie oburzam się, nie dziwicie mnie. Tacy po prostu jesteście, ludzie. Tacy jesteśmy – jak lwy.”

Szczepan Twardoch „Wieczny Grunwald”, wyd. Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2011, s.38-41

Ilustrowane malarstwem: Petr Rubens, Francisco Goya, Savador Dali, Marcin Sutryk, Tadeusz Niemiec







TADEUSZ NIEMIEC THADY: KOLORYSTA Z SERCEM

Glowne thady na dobranoc7

             Fejsik częstokroć bywa infantylny. Jednak dzięki fb dokonałam odkrycia. Muszę się nim z Wami podzielić. Ten obraz namalował Tadeusz Niemiec Thady łódzki kolorysta. Znaczy tam mieszka, ale to artysta europejski w rozmachu. Powalające, przyznajcie. Co my tu mamy? Staw czy sadzawka odpadają (szpinakowe wodorosty ledwo zarysowane) – zatem jezioro, bo to wody zatrzymane. Może jego miniatura: kałuża tuż po deszczu, jeszcze bąblująca życiem. Jakaś perłowa łzawość się odbija, wznosi uczuciem z prawej do lewej po przekątnej. Granat – twardy i pewny jak szczerość i prawda. Niebiański błękit marzenia. Krystaliczny przebłysk targającego duszą wspomnienia… uczucia? I krew, krew żywa, gorąca jeszcze, przywodząca pamięć zastrzelonych kochanków.

tahdy5wnuki3

                Kim jest autor? Genialnym samoukiem. ASP nie skończył, a mimo to miał już dwie wystawy indywidualne, w tym w łódzkiej galerii ZPAP przy Piotrkowskiej. Ukończył technikum energetyczne. W 2011 przeszedł ciężką operację (bajpasy). I coś mu w sercu drgnęło, zaczął malować. Najpierw z wnukiem Maćkiem, jako dobry dziadek, po czym rozwinął się indywidualnie. Nie chciał oleju (schnie tydzień), wybrał szybko schnące farby akrylowe. Woli abstrakcje, bo jak mówi, każdy w nich widzi co innego, co go bawi.

Wywiad z Tadeuszem Niemcem Thadym: OBEJRZYJ VIDEO.

thady16Thady20thady9motyl boski

            Dobry człowiek, swoje dzieła rozdaje potrzebującym, np. chłopcu po wypadku. Wystawia też na aukcjach charytatywnych. Dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zawsze przekazuje rozkrzyczane kolorami płótno. Na co dzień skromny człowiek, emeryt mieszkający w bloku. Tworzy w pracowni przy ul. Drewnowskiej 77 w Łodzi, naprzeciwko Manufaktury. Kontakt: 601 948 753 thady@op.pl. I kto powiedział, że na emeryturze się usycha? Schną tylko kolejne płótna!

Galeria obrazów artysty: OBEJRZYJ TUTAJ.

thady610615333_1098147493582600_8343212976091355200_n Thady21 malarz







ŚWIETLICKI na WALENTYNKI

IMG_7165

Poeta o Tobie, o nas wszystkich siostry:

O.

Tę wąską, czarną gumkę, którą ściąga włosy,
nocą nosi na ręce, żeby nie zginęła,
jej nocne obyczaje są zaskakujące,
długo by można na ten temat.

Wyjechała, lecz wróci i niech wraca ciągle,
niech ciągle powracają jej popołudniowe,
poranne i wieczorne obyczaje, znowu
mam życie, ona mi je robi

Marcin Świetlicki







ŚLĄSKA SAGA SZCZEPANA TWARDOCHA

              Narrację szkicuje niedbale. Plącze mu się kreska, nawraca, przecina. Masa powtórzeń. Dzwonią jak srogie słowa dawnych proroków. Jak atawistyczne przekonanie, że słowo trzykroć powtórzone ma moc wcielania się. Bo styl ma Twardoch biblijny. A nawet mocniej. Poznajemy narratora z którego bije ogromny spokój, dystans, bezwzględna pewność siebie. Z siłą, która nie potrzebuje podnosić głosu, bo odwieczna prawda jaką głosi ma moc gniotącego lądolodu pewności.

guido_nocaschlesien_04

                Tym narratorem jest ziemia. Ziemia matka, czarna ziemia śląska, kosmiczna całość, pełnia yin yang. Ponad moralnością, ponad perypetiami ludzi, dziejami lasu, stada saren. Rozterki moralne, znój człowieczy ogląda niczym krzątaninę mrówki w mrowisku, które i tak zaleje wzbierająca rzeka. Forma z początku irytuje chaosem. Zwłaszcza przeskakiwanie w kolejnym akapicie od losów założyciela rodu, poprzez dzieje jego wnuka, po chwili syna, znów w zakręconą pętlę czasu. Twardoch używa pryzmatu rozszczepiającego czas, jak wiązki światła.

z13438407Q,Szczepan-TwardochIMG_9617 K13x18 male

              To nie jest książka chrześcijańska. To nie jest książka racjonalistyczna. To jest saga bezdyskusyjnie głoszona przez śląską ziemię. Albo przez tytułowego dracha – wszechwiedzącego demona, istotę będącą całością, myślącą, nieskończoną materią. Na tym nie koniec zaskoczeń formalnych. Książka pisana jest w trzech językach: głównie po polsku, jednak z licznymi dialogami w gwarze śląskiej i literackiej niemczyźnie. Tak jak do XX w. mówiło się w okolicach Gliwic, gdzie akcja się rozgrywa. A raczej plączą się jak nici Ariadny ludzkie losy.

11_big180514-3x2-article620zwyciestwa55

             Jeśli jest dla nich wspólny mianownik, to wskazałabym na rozpad starego świata i nastanie XX wiecznych prądów. Jednym jest brak zgody na przepaście klasowe. To jest ten afrodyzjak, który popycha Josefa Magnora do nocnych wizyt u panny Caroline Ebersbach. On chłopo-górnik zwraca się do córki radcy prawnego po niemiecku, do żony Valeski po wasserpolsku. Polskiego nie zna, ani górnoniemieckiej gwary z Schönwald. Godojo nią ino szynwołdziony. Josef, syn Wilhelma, ma braci Friedricha i Maximiliana. To już odchodzi, bo brutalnie wkracza nacjonalizm. Lud śląski jest targany za ramię i zmuszany do określenia się: Niemiec czy Polak? Wybuchają powstania śląskie, opisane jako wojna domowa. Wojna hybrydowa jak w górniczym Donbasie, okrutna i niszcząca tajemnicze historie miłosne jak w Jugosławii. Motywację obu stron konfliktu znajdziemy na kartach 89-90 powieści:

95294_originalThe bodies of Bosko Brkic, a Serb, and his Muslim girlfriend Admira Ismic, lie together in "no-man's land" between Bosnian Serb and government front lines in Sarajevo in this May 1993 photo, after they were killed by a Serb sniper about six days earlier while trying to slip out of Sarajevo. The delay in removing the bodies was due to constant sniper fire. The couple, buried in separate graves during the war, were to be reburied together in Sarajevo Wednesday, April 10, 1996. (AP Photo/JeromeDelay)

„W zeszłą niedzielę prawie wybuchło powstanie. Josef od niedawna jest zaprzysiężonym członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Nie uczestniczy w jej działaniach, bo nie ma czasu – robota, młoda żona, obejście. Ale o planowanym na 22 czerwca wybuchu powstania słyszał.

Do POW wstąpił w maju. Wcześniej jest na polskiej manifestacji w Chorzowie i Gliwicach i nagle czuje się częścią czegoś większego. Nigdy wcześniej nie czuł się częścią czegoś większego. Nawet kiedy oficerowie dęli w gwizdki, a mannschaft wspinał się po drabinach, nawet wtedy nie. Robił, co do niego należało.

A tutaj, na manifestacji, Josef czuje się częścią czegoś większego. Nie jest pewien czego.

Josef nie czuje się Polakiem, bo nie czuje się niczym. Josef nie zadaje sobie pytania „kim jestem?”, bo od dawna zna na nie odpowiedź.

Wcześniej dawniejszy kamrat Josefa, Kazek Widuch, przekonuje go aby wstąpił do Verband Heimattreuer Oberschlesier, w końcu walczył za ojczyznę i cesarza.

– Dyć żeś wojowoł, pra? Za kajzera i za Rajch, chopie! Musimy być przi Niymcach! Wir müssen im Deutschen Reich bleiben! – wykrzykuje Widuch w szynku Widucha. Widuch, do którego należy szynk, jest ojcem Widucha, który wykrzykuje. Widuch, który wykrzykuje, niemieckiego jako tako nauczył się dopiero w wojsku, a walczył całe cztery lata i widział na własne oczy więcej śmierci niż ktokolwiek z jego przodków i jakikolwiek z jego potomków. Widuch wykrzykując za Niemcami, broni sensu tych śmierci, które widział i które zadał.

– Cicho już bydź, wielgi Niymiec… – buczą inni w szynku, ale niezbyt agresywnie, w końcu to syn szynkarza. Na polskich agitatorów buczą tak samo. Josef nie lubi wielkich Niemców i nie lubi wielkich Polaków. Inni mówią inne rzeczy. Josef lubi Widucha i nie przestaje się z nim kamracić, ale wielgiem Niymcem nie chce zostać.”

Korfanty-Fahrzeug_19205_7966Donbas2

             W powieści znajdziemy wiele interesujących szczegółów, dla nas „goroli” nieznanych. Hanysy wywodzą się od imienia Hans. Z przekleństwa „do pierona!” trzeba się było spowiadać, bo to przywołanie imienia pogańskiego boga Peruna. Gruba, czyli kopalnia Delbrück to dzisiejsza KWK Makoszowy. Autor powtarza kilka motywów z poprzedniej powieści „Epifania wikarego Trzaski” (święty-opętany, Skarbek, szyb górniczy dający azyl ściganym).

portraet_ernst_juengers_junger_deutscher_stosstrupp_erster_wk2010101209272914

             Obszerny rozdział o walkach Slązaków pod Verdun wydaje się mocno ryzykowny. Po „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Marii Remarque’a niebezpiecznie pchać się w nieuchronne porównania z mistrzem. Przynajmniej oszczędzona nam została masakra SA-manów przez SS nad jeziorem Bad Wiesse. Bo po filmie „Cabaret” z Lisą Minelli konfrontacja wypadłaby żałośnie. Zamiast tego autor serwuje nam homoseksualną scenę, jakby echo filmu. Po co? To nie była rozprawa z gejami, tylko zdrada brunatnej rewolucji, zwrot reżimu Hitlera w stronę mieszczaństwa i wielkiej finansjery.

liza-minnelli

             Mimo tych kilku wad z kart „Dracha”, na pozór tak bezstronnych, bije miłość autora do swojej rodzinnej ziemi. Podkreśla cnoty śląskie: pracowitość, wytrwałość, porzundek nu a zaś musi być, mosz recht. I wartości rodzinne (s.165):

m600xdz16673024Q,Mieszkanki-Luhanska---na-sweetfoci-z-separatystami

„Ernst Magnor ma dziewięćdziesiąt cztery lata. Ani Ernst Magnor, ani Gela Magnor nie wiedzą, że Nikodem wyprowadził się od żony. Nikt im nie powiedział. Starzikom się niy godo takich rzeczy. Żony Nikodema Gela Magnor nigdy nie polubiła. Gela Magnor nie polubiła żadnej z żon swoich wnuków, ani żadnego z mężów swoich wnuczek (…) Patrzy w okno. Jest tutaj już drugi tydzień i jest bliska szaleństwa, tak sądzi. Że bliska szaleństwa. Ale przecież Gemanderowie i Magnorowie, i Czoiki nie oddają swoich rodziców do domów starców. Gemanderowie i Magnorowie, i Czoiki nie biorą nawet pielęgniarek do pomocy. Sami spłacają dług, którego nie da się spłacić.”

Na swój sposób spłaca go Szczepan Twardoch.

Szczepan Twardoch, „Drach”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014 KLIKNIJ by UZUPEŁNIĆ BIBLIOTECZKĘ

c99097cf892ba576f0855d6e1326c25f0bf38247xIMG_5487twardoch_szczepan_drach.file_







ŚRODA POPIELCOWA: MELANŻ MĘŻATEK

blu-chagall_blaue20zirkusIMG_4918Chagall

             Czy tylko panny mają prawo do zabawy? A po ślubie to już tylko przepierka, gotowanie i użerka? W dawnych stuleciach wiejskie kobiety miały pogodną odpowiedź. W Popielec urządzały swoje święto. Z rozmachem na całą wieś. A było tak:

chagall1IMG_0282IMG_6020

            Te o długim stażu małżeńskim zachodzą do zagród nowo zaślubionych i wyciągają je na drogę. Każą pchać ustrojony wstążkami wózek aż do karczmy. Tam młódki dokonują „wkupu do bab” – wyłącznie wódką. Wszystkie natomiast przynoszą naszykowane w domu potrawy: pierogi, placki kartoflane, kiszoną kapustę i śledzie. Raczą się i przepijają do siebie i zgromadzonych przy osobnym stole chłopów.

MG_0682-k1T-26-010361

            Gospodarze bowiem w ten dzień przyjmują kolejkę okowity, stawianą im przez najmowanych pastuchów w dowód szacunku. Potem rewanżują się i odnawiają im kontrakt. Tymczasem przy damskim stole panuje wesołość, gwar i śmiechy. Gospodynie porywają czapkę każdemu wchodzącemu do karczmy mężczyźnie, zawieszając ją na butelce. By wykupić fant, musi postawić flaszkę. Kiedy czują się już dostatecznie rozgrzane, kobiety wybiegają na środek izby i skacząc wysoko jak tylko się da wyśpiewują zaklęcie:

„Na len, na konopie, żeby się rodziły

żeby nasze dzieci i my nago nie chodziły”

_MG_3241chagall5

            Wlewają wodę do stępy (misa do wyrabiania kaszy) i młócą z takim wigorem, że strugi obryzgują wszystkich zebranych. Podpalają słomiane wiechcie, wymachują nimi energicznie by na koniec stłumić ogień z sykiem w wodzie. Chłopy po tych śmiałych popisach proszą do tańca żony i sąsiadki. Tańczą parami, żywiołowe obertasy i wyłącznie skoczne kawałki. Ważne by wkładać w taniec całą moc. No i by partner podniósł dłoń tancerki aże do samej powały. Bo im wyżej uniesie, tym dorodniejszy łan lnu czy konopi wzrośnie. To się nazywa magia sympatyczna: wiara, że podobne sprawia podobne. Księża przerażeni popularnością tego, co słusznie określali okultyzmem, wytępili stary obyczaj w jednych rejonach z końcem XIX w., w innych dopiero w XX stuleciu.

I-and-the-village-Marc-ChagallIMG_9764chagall4

            Przytaczam opis dawnych wiejskich obyczajów za Barbarą Ogrodowską („Święta polskie tradycja i obyczaj”, Warszawa 2000) z dwóch powodów. Primo wciąż mało znamy obyczaje naszych prawdziwych przodków, co ze wsi, nie z odległego dworu. Po wtóre większość obrzędów dotyczyło panien i miało im zapewnić szczęśliwe zamążpójście. Środa Popielcowa, co wyjątkowe, była dniem zabawy mężatek. Bo i po ślubie mamy prawo do melanżowia, czyż nie?

MG_0688blu-chagall1IMG_9597







VAN GOGH ŚWIATŁO i DŹWIĘK

Światową wystawę prezentującą malarstwo Vincenta Van Gogha możemy obejrzeć w Warszawie. Nie zobaczymy na niej ani jednego płótna mistrza. To widowisko światło i dźwięk. Prawda czy wyzwanie? Intrygujące wyzwanie ekspozycyjne dla instytucji kultury na Mazowszu.

WP_20160108_15_36_21_Pro - K13x18 jasne

              Zadymka, biało dokoła. Płatki śniegu kleją się do rzęs, oblepiają usta. Mróz lekko podszczypuje nakłaniając do marszobiegu. Dobiegłyśmy z Kasią do wejścia. W namiocie ciemno. Z głębi sączy się muzyka. O dziwo ciepło. Zrzucamy kaptury. Inny świat, od razu wciąga magia, aura niezwykłego spotkania ze sztuką. Owszem wiszą tablice z notą biograficzną, omówieniem etapów twórczości. Nawet sklecono wnętrze izdebki, oddanej na znanym płótnie. Ale to tylko elementy korytarza wprowadzającego. Bo istotą jest tajemna jaskinia sztuki. Ciemna grota w której zamiast nietoperzy i stalaktytów wyfruwają, spływają spod kopuły wielkie slajdy dzieł Van Gogha. Migają przez chwilę by przepoczwarzyć się w inny obraz. Pejzaże, architektura, autoportrety – wszystkie one atakują widza z wielu stron. Nierzadko powielone dla wzmocnienia efektu. Podbite rażąco realistyczną fotografią kwiatów, czy szyn kolejowych. Doskonale dobrana muzyka z różnych epok podnosi walor ekspresji, dynamikę obrazów, to znów przedłuża sielskie krajobrazy.

566887dec7896_o0031

               Można usiąść. Tu i ówdzie rozrzucone są pufy, ławy, nawet kanapa. Przemieszczając się widzimy przezrocza z różnej perspektywy. Podzielono je na sekwencje, zapowiadane okresem twórczym artysty, np. lato w Arles 1888. Dodatkowo kto chce, doczyta fragmenty listów, sentencje autora, uwagi o sztuce i zwierzenia filozoficzne. Całość widowiska wywiera ogromne wrażenie. Jakbyśmy się zanurzyli w kadzi wielkiej sztuki, gdzie ochra miesza się z malachitem, a złoto walczy o prym z cynobrem. Informacje biograficzne podawane są subtelnie, ledwo podszeptując, że wtenczas artysta był szczęśliwy, leżał w szpitalu dla obłąkanych, nadciągała śmierć. Malutko, a wystarczy. Bo tu rządzi kolor i muzyka. Czy to ma sens?

9cda6329-319a-40f9-ae37-562b8340a7f9

              Van Gogh stosował różne techniki. Świadomie. Jeśli wybierał olej na płótnie, to w przemyślany sposób. Tak samo jak format: tworzył miniatury, średnie obrazy, wymiar zawsze był konsekwentną decyzją artystyczną. Przez 9 lat, bo tak krótko był czynny jako malarz, stworzył 870 olei. Średnio dwa w tygodniu. Do tego sporządził blisko tysiąc rysunków. Niezwykle często pracował techniką akwareli.

eoPHH450032

             Na tradycyjnej wystawie wszystko to byśmy poznali. Przemyślaną i konsekwentną kreację mistrza. Wybór formy i formatu. Prezentowane w namiocie widowisko siłą rzeczy zatraca tę warstwę poznawczą. Poznajemy fascynację kolorem, spychającą na dalszy plan kreskę. Widzimy okresy, gdy Holendra ciągnęła żółć i brązy, to znów błękit i granat. Jak z czasem ekspresjonizm bierze górę nad relacjonowaniem, stając się dominantą i znakiem rozpoznawczym malarza. I słoneczniki, otacza nas żywe morze słoneczników.

dscf2109

             Ta forma prezentacji dorobku jest z natury wybiórcza. Jednak która klasyczna ekspozycja nie nosi znamion selekcji? Wydaje się, że to czego nie dowiemy się z wystawy, chętnie doczytamy, podpatrzymy w albumach. Bo tak mocne zderzenie z misterium sztuki, jaki serwuje pokaz w namiocie wciąga widza. Przemienia.

0033vangogh

              Ciekawa jestem, czy instytucje kultury na Mazowszu pójdą tym nowatorskim tropem ekspozycyjnym. Bo Chełmoński dałby panoramę sielską i anielską polskiej wsi. Gdyby wziąć Witkacego – wyjdzie nam nieomal gabinet grozy z lunaparku. Ciekawe, kto się pierwszy odważy: muzea czy domy kultury?

czahavangogh2

              Wystawa mieści się w białym namiocie na błoniach Stadionu Narodowego. Jest czynna do 14 lutego w godz. 10.00-20.00, w piątki i soboty godzinę dłużej. Martwi mnie wysoka cena biletów. Wstęp 50 zł, studenci i emeryci 40 zł, uczniowie i niepełnosprawni 30 zł. W weekendy wszystkie bilety o 10 zł droższe.

pic05rendition=original







DZISIEJSZA MŁODZIEŻ z SERCEM

V__5A82 jasne K10x15

              Wyrosło wspaniałe pokolenie. Nie chcę słuchać narzekań: „ach ta dzisiejsza młodzież”. Właśnie, że jest wspaniała. Widziałam wielu wolontariuszy z uśmiechem podających puszkę. W tym roku kwestowaliśmy w Legionowie z Przemkiem Cichockim, ludowcem i radnym miasta. Zabrałam córkę, niech się uczy od małego.

WP_20160110_17_06_44_Pro V__18A1 K3x4

               Ludzie zachowali się wspaniale. Otwierali portfele, na ile kto może. Budujące. Będzie z tego realne wsparcie dla potrzebujących. Będzie nauka empatii poprzez dobry uczynek. Do którego nakłania młodzież właśnie. Czy tylko raz do roku? Ilekroć jeżdżę komunikacją publiczną scena się powtarza: kto ustąpi miejsca kobiecie w ciąży, staruszce? Młodzież pierwsza.

MDK 13x18 V__68C8 jasne K3x4







Kolędowanie w Strachówce

IMG_0162 - K13x18SONY DSCSONY DSC

              W kościele w Strachówce odbył się kolejny już Przegląd Kolęd i Pastorałek. Wydarzenie przyciągnęło 15 zespołów i grup artystycznych z trzech powiatów.

SONY DSCSONY DSC

            Po mszy wysłuchaliśmy koncertu kolędowego w nawie kościoła. Potem przeszliśmy do świetlicy wiejskiej, gdzie już wszyscy kolędowaliśmy. Wszak w kolędowaniu nie chodzi o artyzm, a o integrację wokół muzyki i tego co Bogu miłe. To wspaniały przykład zgodnej współpracy na polu kultury organizacji społecznych, Kół Gospodyń Wiejskich, samorządu wojewódzkiego, powiatowego, gminnego oraz duchowieństwa. Razem i w zgodzie.

czł. Stowarzyszenia Przyj. Strach.składają śpiewająco noworoczneżyczenia - K10x15 DSC00147

            Jestem na przeglądach od pierwszej edycji i widzę jak wydarzenie rozwija się z roku na rok. To ogromna zasługa Stowarzyszenia Przyjaciół Strachówki, kierowanego przez Krystynę Ołdak. Wielotygodniowe przygotowania, wielu osób. Inicjatywę wspiera wójt Strachówki Piotr Orzechowski, starosta wołomiński Kazimierz Rakowski oraz Samorząd Województwa Mazowieckiego, który przyszło mi reprezentować.

SONY DSCSONY DSC

            Przybyli zainteresowani wydarzeniem, no i by zagrzewać brawami zespoły ze swojej ziemi wójt Jadowa Dariusz Kokoszka, wójt Klembowa Rafał Mathiak, lokalny działacz PSL i członek stowarzyszenia Władysław Krysik. A było kogo nagradzać oklaskami. Grupy w pełnym przekroju wiekowym. Zgoda międzypokoleniowa, integracja poprzez kulturę. No i gdzie jak nie w Strachówce usłyszymy wszystkie zwrotki „Lulajże Jezuniu”? Jasne, popularna kolęda, wszyscy znamy… dwie zwrotki? Wreszcie usłyszałam całość. Gratuluję organizatorom i życzę wytrwałości. Do zobaczenia za rok!

SONY DSCstrachowka plakatSONY DSC

Oto lista tegorocznych uczestników Przeglądu:

Równianki, KGW Równe, gmina Strachówka, pow. wołomiński

Sulejowianki, Stowarzyszenie Miłośników Sulejowa, gmina Jadów, pow. wołomiński

Świtanki, KGW Przedświt, gmina Wąsewo, pow. ostrowski

Kalinki, KGW Miąse, gmina Tłuszcz, pow. wołomiński

Norwidzianki, KGW  Głuchy, gmina Zabrodzie, pow. wyszkowski

SONY DSCSONY DSC

Wolanki, KGW Wola Ręczajska, gmina Poświętne, pow. wołomiński

Roszczepianki, KGW Roszczep, gmina Klembów, pow. wołomiński

Chruścielanki, KGW Chruściele, gmina Dąbrówka, pow. wołomiński

Laskowianki, KGW Laskowizna, gmina Poświętne, pow. wołomiński

Chajęcianki, KGW Chajęty, gmina Dąbrówka, pow. wołomiński

uhonorowanie zespołów za występy DSC06430 - K10x15

KGW Jadwisin, gmina Strachówka, pow. wołomiński

Dąbrowianki, KGW Dąbrówka, gmina Dąbrówka, pow. wołomiński

Sława, KGW Zabrodzie, gmina Zabrodzie, pow. wyszkowski

Jesienne Róże, Klub Seniora Uśmiech Jesieni Tłuszcz, gmina Tłuszcz, pow. wołomiński

KGW Strachówka, gmina Strachówka, pow. wołomiński

wspólnotowe kolędowanie w świetlicywiejskiej DSC00117 - K10x15







Szanuj, jesteś szanowany

               Renata Wołkiewicz z Polski przypomina rosyjskiej publiczności szlagier Maryli. Polina Gagarina, światowa gwiazda, której kapryśne jury wręczyło srebro, zamiast zasłużonego złota na konkursie Eurowizji we Wiedniu 2015, wyskakuje z fotela zachwycona. Jak powiedział mi producent telewizyjny, śledzący na żywo zmagania Eurowizji: Polina to było objawianie. Powiew świeżości. Widziałem ją na estradzie, mieszkaliśmy pod jednym dachem we wiedeńskim Hollydeyu. Rewelacja.

                 Inny gigant rosyjskojęzycznej sceny obecny w jury – Gruzin i światowiec Grigorij Leps – lekko sceptyczny. Prawdziwy facet, patrzy na wdzięk sceniczny, głos nie che mu wystarczać. Jednak uznaje wykonawczynię. Bo piosenkę ewidentnie pamięta.

                   Rosjanie Marylę Rodowicz znają, na niej się wychowali. Szanują polską kulturę. A my rosyjską? Ałła Pugaczowa wciąż ma nowe wykonania, występuje na estradzie. Dla jej rodaków Maryla to kultowa piosenkarka, zawsze zapraszana. Legenda, także ich legenda. Klasyk za życia. Nagranie z koncertu w 2007:

                 To żyje, pulsuje. Podrzucam słabsze wykonania Julii Sawiczewoj (2015) oraz Iriny Wasilienko (2014). Nic to, pokazują uznanie dla polskiej kultury, szacunek i to, że Wschód zachował z paryskim rozmachem, pojęcie chyba przedwcześnie zapomniane nad Wisłą – otwartość na inną kulturę. Przed nami Julia Sawicziewa (2015):

                   Jeszcze jedna piosenkarka, która nie pamięta Maryli ze studniówki. Mogłaby być jej córką. A ceni. Śpiewa Irina Wasilienko (2014). Po polsku, ze znanym z niedopłaconej dniówki zaśpiewem robotnic rolnych naszych pól: