ŚMIERTELNE SCHODY

IMG_6296 - K9x13

            W Światowy Dzień Kombatanta weterani II Wojny, więźniowie obozów koncentracyjnych, młodzież szkolna, zebrali się na Pawiaku by uczcić tych, którzy odeszli. Uszanować tych co mimo wszystko przeżyli. Jeden z nich, Lucjan Miller opowiedział mi swoją historię:

IMG_6307IMG_6282IMG_6373 IMG_6292

            „Powstanie Warszawskie na Pradze spaliło na panewce. Odwet jest błyskawiczny i straszliwy. Niemcy zarządzają blokadę ulic. Zakaz wychodzenia z domu pod karą śmierci. Przeczesują kamienice. Wypędzają na trotuar. Starych zwalniają. Zdolni do noszenia broni są odprowadzani na stronę. Po chwili dochodzi palba plutonu egzekucyjnego.

IMG_6331IMG_6326IMG_6328

            Wraz z ojcem, porucznikiem AK, widzieliśmy to z okien mieszkania na parterze przy ul. Okrzei 30 (wówczas Brukowa). Tato nakazuje byśmy podwórkami przedostali się na Kępną. Potem dalej. Cały czas kryjemy się po piwnicach. 28 sierpnia 1944 pod kamienicę przy Grochowskiej zajeżdża buda. Dopadli nas. Przez obóz przejściowy w Pruszkowie trafiłem do KL Mauthausen.

IMG_6381 jasneIMG_6383

             Miałem wtedy 16 lat. Kwarantanny, zwanej Drogą Śmierci myślałem, że nie przeżyję. SS-man przydzielał głazy. Übermensch? Na pewno pan życia i śmierci. Sardoniczny uśmieszek. Da wielki kamień – nie przetrwasz. Wciśnie mniejszy – masz szansę. Kręci ruletą życia. Te głazy trzeba było wnosić na rękach po schodach. 186 stopni stromych schodów.

IMG_6364IMG_6411 - K9x13IMG_6357IMG_6363

            Więźniowie słaniają się. Kto upada, od razu słyszy najgorsze wyzwiska od SS-manów dozoru, przemieszczających się obok po miękkiej trawie. Gdy krzyk i zwierzęcy strach nie są w stanie zmusić wycieńczonych mięśni do dźwignięcia się, więźnia czeka śmierć.

IMG_6401 jasneIMG_6342IMG_6327

            Najlżejsza: mundur z trupią główką oddaje strzał kończąc męczarnię. Potrafili też podejść, uprzejmym gestem osobiście podnieść głaz, tak gdzieś do wysokości piersi i niby mimochodem spuścić leżącemu na głowę. Najgorzej, gdy odczekali aż odsapnie i kazali targać ciężar na sam szczyt. Wtenczas w odmęt przepaści wyrobiska kamieniołomu leci głaz, a w ślad za nim frunie niefortunny więzień…”

IMG_6341IMG_6272IMG_6347 - K13x18

            Trąbka przerywa opowieść. Ekumeniczną modlitwę odmawiają kolejno rabin, ksiądz, pop i pastor. Kwiaty. Wzruszenie. Uroczystościom przewodniczy Stanisław Zalewski prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Asystują mu Józef Woźniak, przewodniczący Rady Kombatanckiej przy marszałku Adamie Struziku, Eugeniusz Tyrajski wiceprezes ŚZŻAK, zasłużeni towarzysze broni, męczennicy lagrów.

IMG_6417 - K20x25 jasne

             Falują sztandary SP nr 210 im. Bohaterów Pawiaka, XCIII Liceum Ogólnokształcącego, technikum budowlanego. Młodzież pomaga starszym pokonać schody do wnętrza Pawiaka. Znowu schody… W podeszłym wieku potrafią stać się śmiertelną pułapką. Na szczęście jest młodzieńcze ramię. Razem pokonają zdradliwe stopnie.

IMG_6374IMG_6261 jasnyIMG_6390 - K9x13 IMG_6335







LUDOWCY BRONIĄ ZIEMI

IMG_4832IMG_4531

             Na wezwanie PSL rolnicy i dzieci gospodarzy ruszyli pod Sejm. Niech ojcowizna pozostanie we władaniu chłopskich rodzin. Nie ma zgody na łamanie swobody dysponowania ziemią przy sprzedaży czy dziedziczeniu. Grozi nam ustawa, która w wielu przypadkach znacjonalizuje gospodarstwa.

IMG_4561IMG_4591 IMG_4572IMG_4573 IMG_4590IMG_4593 IMG_4597IMG_4599 IMG_4615IMG_4601  IMG_4715IMG_4646   IMG_4681IMG_4737 IMG_4731IMG_4778  IMG_4787 IMG_4806 IMG_4829

 







ŚWIAT NAUKI ZA JEDNYM MAZOWSZEM

DSCN0674 - K9x13

            Prorektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. dr hab. Alojzy Nowak wespół z marszałkiem Adamem Struzikiem zorganizowali konferencję naukową poświęconą korzyściom dla mieszkańców, jakie płyną z zachowania jedności Województwa Mazowieckiego. W kolejnych referatach, ilustrowanych danymi statycznymi, uczeni wykazali, że rozbiór Mazowsza byłby katastrofą.

IMG_4884IMG_4879

–  Czym jest region, jeśli nie jego mieszkańcami? Granice administracyjne mają wszak zapewnić spójną i konsekwentną politykę rozwoju. W 2001 r. Sejmik Województwa przyjął strategię rozwoju zamykającą się w haśle „Warszawa ku Europie, Mazowsze z Warszawą” –  przypomniał Adam Struzik. Na lata 2014-2020 przyznano nam 3,8 mld euro dotacji. Jeśli doszłoby do rozbicia jedności Mazowsza, część z tych środków przepadnie. Powiaty podwarszawskie i stolica musiałyby płacić gigantyczne janosikowe. Również podział zadłużenia byłby problematyczny. Kursowanie pociągów na wielu liniach zagrożone. Podział to destabilizacja i dublowanie struktur administracyjnych – wskazywał Struzik.

IMG_4888stud1

             Prof. dr hab. Paweł Swianiewicz wyliczył, że osiem podwarszawskich powiatów plus miński i stolica musielibyśmy odprowadzać aż 444 mln zł janosikowego. Obecnie dwukrotnie ludniejsze Mazowsze płaci 318 mln zł, a przecież dojmująco odczuwamy ciężar nawet tej kwoty. Co do środków unijnych zapewnia, że do 2020 r. zmiany w dotacji unijnej są nie możliwe. Z kolei po tym terminie nikt nie jest w stanie przewidzieć jaką politykę regionalną przyjmie Europa. Zresztą podział administracyjny kraju nie może się kierować tylko kryterium dopłat. Amputacja Mazowsza wyjątkowo niekorzystnie odbiłby się na służbie zdrowia i transporcie. Obecnie na poprawę i utrzymanie dróg wojewódzkich oraz kolei idzie blisko połowa budżetu województwa. Na kulturę aż 12%. Właśnie te obszary: naszej swobody przemieszczania się, stanu zdrowia i sfery ducha, rozwoju człowieka – najmocniej by ucierpiały.

IMG_4862 - KopiaIMG_4868

             Dr Piotr Modzelewski przestrzegał, że dublowanie administracji to horrendalny przyrost biurokracji. Stosunek dochodów do wydatków przy rozbiciu Mazowsza byłby bardzo niekorzystny dla podwarszawskiego obwarzanka. Podobnie rzecz ma się, gdy idzie o spłatę zadłużenia, wynikłego z nadmiernie naliczanego janosikowego. Nadmiernego dziś, a przecież musiałoby wzrosnąć… Ekonomista ocenił, że obecnie mamy zdrową redystrybucję wpływów z podatku od przedsiębiorstw (CiT) pobieranego w ogromnej mierze w stolicy. Zebrane pieniądze wędrują do powiatów podwarszawskich i dalszych okolic. Swój referat przygotował wespół z prof. dr hab. Krzysztofem Opolskim.

studenci Koło Naukowe

            Nie tylko kadra akademicka, z wiodącym udziałem Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych oraz Wydziału Nauk Ekonomicznych jest zatrwożona perspektywą spustoszeń, jakie przyniósłby rozbiór Mazowsza. Również studenci podzielają jej zaniepokojenie. Rozmawiałam z młodymi ludźmi zaangażowanymi w działania Koła Naukowego Strategii Gospodarczej. Przeprowadzili badania opinii wśród słuchaczy uczelni. Ankietowali 865 studentów prawa, dziennikarstwa i nauk politycznych, ekonomii, geografii i rozwoju regionalnego. Ogrom pracy, ciekawość, drążenie. Co mówią młodzi? Zdaniem 72% ankietowanych podział Mazowsza uderzy w nas mieszkańców, nie zależnie po której stronie sztucznej, nowo wytyczonej granicy się znajdziemy. Obawiają się, że nam, mieszkańcom podwarszawia, a też i tym z dalszych okolic, trudniej będzie znaleźć pracę. Osłabną kontakty międzynarodowe stymulujące dotychczas rozwój naszych gmin i powiatów. Aż 54% jest zdania, że zmaleją inwestycje. Na pierwszy ogień pójdą nakłady na służbę zdrowia, pomoc społeczną, utrzymanie dróg i linii kolejowych.

DSCN0671 K13x18DSCN0669IMG_4887

             Nie tak dawno Liga Północna ostro parła do rozdarcia Włoch na bogatą północ i biedne południe. Pamiętam, jak Ojciec Święty Jan Paweł II, w ostrych słowach krytykował ten zamysł, wskazując na potrzebę dzielenia losu bogatych z ubogimi. Na wzajemną korzyść ze wspólnoty, na wymiar moralny obowiązku wobec bliźniego, na empatię. Dziś widząc trzeźwość myślenia nie tylko kadry Uniwersytetu Warszawskiego, potrafiącej to lepiej udowodnić cyframi, niż ja umiem sprawozdać, ale i na zdrowe odczucia wschodzącego pokolenia, jestem pełna nadziei. Może jak we Włoszech, rozgorączkowani odstąpią od nieodpowiedzialnych zamiarów, a Mazowsze nie będzie amputowane. Pozostanie jednym żywym organizmem, służącym wszystkim mieszkańcom. Bo czym jest region, jeśli nie wspólnotą losu jego współmieszkańców?

DSCN0678







TYLE SOŁTYS MOŻE ≥ ILE WIEŚ POMOŻE

 IMG_3926 - K20x25

                    Krajowa Konferencja Sołtysów. Puls żywy, tętno przyspieszone. Atmosfera iście wiciowa. To o co zawsze chodziło w Ruchu Ludowym. Społecznicy ogromadzający wieś. Energia i entuzjazm skumulowana w każdym rozjaśnia salę. Aura czynu, pracy u podstaw. Przyjechała Wielkopolska, Opolszczyzna, Świętokrzyskie, Podkarpackie, Małopolska, Kujawsko-Pomorskie, Zachodnio-Pomorskie i najliczniej – Mazowsze. Oddaję głos tym wspaniałym ludziom:

IMG_3894 - K13x18IMG_3942

Maria Jolanta Batycka-Wąsik, wójt Lesznowoli: Jeszcze kilka lat temu mieliśmy 2 jednostki OSP i 5 kół KGW. Dziś działają 3 strażnice OSP i 42 organizacje pozarządowe. Sołtysi biorą czynny udział w posiedzeniach rady gminy, za co otrzymują 150 zł ryczałtu za posiedzenie. Oprócz tego zwoływane są cykliczne narady z przewodniczącą rady gminy. Jako wójt spotykam się z sołtysami raz w miesiącu. Na zebrania sołeckie staram się jeździć, gdy nie mogę, posyłam przedstawiciela. Głos sołtysa, to głos lokalnej społeczności. Oni inicjują życie kulturalne w sołectwach, skupiające się w Centrach Integracji Społecznej, czyli świetlicach wiejskich. Wszystko zależy od lidera, od osoby co potrafi porwać za sobą innych sąsiadów. Dlatego w Lesznowoli sołtys otrzymuje 1000 zł ryczałtu i 8% od zebranej kwoty podatku rolnego i od nieruchomości. Organizujemy liczne szkolenia specjalistyczne, by nieśli wiedzę do swojej wsi. Nowelizacja ustawy o funduszu sołeckim zmieniła realia. Wcześniej wójt przyznawał pieniądze, które rada sołecka wydawała wg potrzeb lokalnej społeczności. Teraz mogę przyznać na wydatki będące zadaniem własnym gminy. Stąd z sołtysami rozmawiam, czy środki przekazywać w restrykcyjnej formule funduszu sołeckiego, czy w innej, elastyczniejszej formie. By nie były to „znaczone pieniądze” i prawo pozwalało wydać je zgodnie z wolą mieszkańców.

IMG_3901IMG_3932

Grażyna Jałgos-Dębska, prezes Stowarzyszenia Sołtysi Mazowsza:

Nie wszędzie ceni się głos mieszkańców wsi artykułowany przez sołtysa tak,  jak w Lesznowoli.

Renata Tyszewska, sołectwo Władysławowo (pow. piaseczyński): Wraz z sołectwami Wilcza Góra i Lesznowola zbudowaliśmy 4 km ścieżki rowerowej. Służy naszym dzieciakom jako dojazd do szkoły. Poszło na to 90% funduszu sołeckiego. Dobrze wydane pieniądze, wg nowej ustawy. Jednak mam dwie kapliczki, które trzeba natychmiast ratować. Rozmawiałam z panią skarbnik gminy. Mówi, że z funduszu nie można. Ołtarz na Boże Ciało rozsypał się ze starości, nowy robimy ze zbiórki. Swoboda dysponowania środkami, zgodnie ze wskazaniem mieszkańców, będzie praktyczniejsza od funduszu sołeckiego.

IMG_3918 - K9x13IMG_3905

Mirosława Jabłonowska, wieś Janczewice (pow. piaseczyński): Nowy system jest korzystny dla dużych wsi. My, z małych sołectw wolimy „nieznaczone” pieniądze. Janczewice przecina droga powiatowa, a wszystkie trzy gminne są zadbane. Jeśli jednak jak słyszę 20% funduszu sołeckiego pozostawi się nam na swobodne ruchy, to wystarczy. Dokupimy sprzęt do siłowni na wolnym powietrzu, a jeszcze starczy na wycieczkę. Ludzie chcą integracji, wycieczek, korzystania z kultury.

IMG_3889IMG_3888

Renata Tyszewska: Moi sąsiedzi jeździli do Sandomierza, Zamościa, Torunia na wycieczki jednodniowe.

Mirosława Jabłonowska: Białowieża, Hajnówka, Kraków – organizujemy zawsze dwudniowy wyjazd. Z wolniejszych środków organizujemy wystrój do święcenia pokarmów na Wielkanoc, wyjazd do Teatru Roma w Warszawie, choinkę dla dzieci, Dzień Seniora. Kupiliśmy też jednolite stroje dla KS Skorpion. To nasza drużyna piłki nożnej. Grają ludzie w różnym wieku, to ich pasja. Teraz prezentują się na boisku jak na drużynę przystało.

IMG_3915 - K9x13 ciasno

Osadnik sołtysem: W Czarnowie i Opypach na sołtysa wybrano osoby napływowe. Czarnów (gm. Konstancin-Jeziorna, pow. piaseczyński) zobaczył asfalt w latach 1980. Sklepy pojawiły się w dekadzie lat 90. XXI wiek przyniósł masowe osadnictwo na działkach sprzedawanych przez właścicieli. Powstały nawet domy wielokondygnacyjne. Stąd siła osadników. Opypy również są w 2/3 zasiedlone przez ludność napływową. Na sołtysa wybrały poznaniankę. Pierwsza wieś to przedmieście Warszawy, druga dynamicznie rozwijającego się Grodziska Mazowieckiego.

IMG_3930IMG_3887

Maja Winiarska-Czajkowska, sołtys wsi Opypy (pow. grodziski): Jak zostałam sołtysem? Kółka na czole rysowałam, gdy Grażyna Jałgos-Dębska zaproponowała bym się podjęła. Poprzednio ona była sołtysem, ale wówczas z ważnych powodów rodzinnych nie mogła podjąć się tego zadania. Zaczęłam od protokołowania zebrań rady sołeckiej. Założyliśmy spółkę melioracyjną, bo u nas glina i wody nie odpływają. Składka wynosi 200 zł od gospodarstwa. Jako sołtys rozdzieliłam zadania w radzie sołeckiej. Jeden miał załatwić szybki internet, drugi fotoradar w środku wsi, trzeci pozyskać sponsorów, kolejny zadbać o drogi. Ten akurat nawalił, nie chciało mu się pisać pism, zbierać podpisów, chodzić za tematem. Jednak mam fajną radę sołecką. Zrobiliśmy grę wiejską o funduszu sołeckim (punkty terenowe objaśniały potrzebę  konkretnych wydatków). Rok później „Wspólną drogę do wolności” na 25-lecie samorządu. Wyświetlamy filmy pod gwiazdami w ramach sołeckiego kina plenerowego. W wakacje ściągnęłam rycerzy prezentujących składowe zbroi, pokaz fechtunku. W tym roku myślę o treningach karate dla uczniów, którzy wakacje spędzą domu. Zrobimy też warsztaty malarstwa lub fotografii. To się dociera, zdecydujemy wkrótce. Opypy mają 35 tys. funduszu sołeckiego, maksymalną stawkę.

IMG_3895Maja z dedykacjaIMG_3890

Krzewią samorządność na Wschodzie: Nasze doświadczenia przekazuję Ukraińcom. Nie, do Donbasu nie odważyłam się pojechać. Wystarczyły mi dramatyczne sceny w Charkowie. Jednak tłumaczę czym jest samorząd terytorialny ludziom z Winnicy, Tarnopola, Łucka, Charkowa, Kijowa. Są na początku drogi. Wójtów u nich nie ma. Województwo, powiat i od razu sołtys. Za to ważny jakby dawny naczelnik gminy: pensja, biuro, sekretarka. Wiele przed nimi – wyjaśnia Maja Winiarska-Czajkowska.

 IMG_3914 - K13x18IMG_3946 - K13x18IMG_3923 K13x18

               Konferencję relacjonuje radiowa Trójka (ta sprzed dymisji Pauliny Stolarek-Marat) oraz zawsze obecny „Przegląd Piaseczyński” z niestrudzoną Agnieszką Piechowską. Redaktor Naczelny czasem jak sołtys, sam musi pracować za gromadę… W przerwie przygrywał zespół ludowy „Sołtysi”, z samych sołtysów złożony. Przyjechał z gm. Karczew (pow. otwocki). Po muzycznym relaksie ważne wystąpienia miały Hanka Wronka z Równego (pow. wołomiński) i Małgorzata Wojakowska-Żeglińska sołtys Czarnowa (pow. piaseczyński). Przybył i przedstawiciel władzy, a jakże. Odczytał z kartki osiągnięcia Marka Sawickiego i Janusza Piechocińskiego, którzy otworzyli nowe zagraniczne rynki dla polskich rolników. O autorach sukcesu nie wspomniał, dlatego ich przypominam, by trzymać się faktów. Ja ograniczyłam się praktycznych porad służących społeczności. My PSL-owcy nie przypisujemy sobie cudzych zasług.

IMG_3892 - K9x13IMG_3935







BŁONIE MA PRZYSZŁOŚĆ w NIEPODZIELNYM WOJEWÓDZTWIE MAZOWIECKIM

IMG_3834 AS BZ 9X13

             Prezes Wojewódzki PSL, Adam Struzik wykładał rzecz metodycznie. Opierał się o fakty i liczby. Jego pewny, spokojny głos docierał do najgłębszych zakamarków serc zgromadzonych, koił. My, obecni na sali, mieliśmy wrażenie obcowania z politykiem rangi europejskiej. Są ugrupowania, które wciąż jeszcze się podobają, bajając populistycznie. Jednak mamy też polityków myślących o kraju, o obywatelach. Wyłuszczający swoje racje może nie widowiskowo, za to faktograficznie.  Przytaczam słowa Adama Struzika na ile nadążyłam wykonotować (tekst nieautoryzowany):

IMG_3837IMG_3826

Adam Struzik: Na podziale województwa stracą wszyscy, powiaty podwarszawskie zmiażdży podwyższone janosikowe. Obecnie Mazowsze to jeden z najdynamiczniej rozwijających się regionów w skali Unii Europejskiej. W latach 2008-2013 PKB wzrosło o 26%. Dzisiaj Mazowsze wytwarza 1 / 5 PKB całej Polski, wartości 390 mld zł, czyli ponad 90 mld dolarów. To dwa razy więcej niż Litwa. Jesteśmy liderem rozwoju w skali kraju i kontynentu. Najszybszy rozwój odczuwają powiaty położone między Łodzią a Warszawą: Grodziski, Warszawski-Zachodni, Pruszkowski, Piaseczyński, Żyrardowski. Tu koncentrują się firmy, w tym te z kapitałem zagranicznym. Ogromnym skupiskiem jest oczywiście Warszawa.  Przez to Mazowsze znalazło się w gronie lepiej rozwiniętych regionów europejskich. W UE obowiązuje polityka spójności. Polega na wyrównywaniu szans, rozwoju regionów. Wszystkie mające poniżej 75% średniej unijnej uznaje się za słabo rozwinięte. Te co osiągają ponad 90% za wysoko rozwinięte. Dziś Mazowsze wykazuje 106% PKB na głowę mieszkańca. Nie zapominajmy jednak, że Radom, Ostrołęka i Siedlce to ledwo 50%, zaś subregion płocko-ciechanowski 72%. Podział województwa podetnie skrzydła wznoszącym się do lotu, przygwoździ szybujących wysoko.

IMG_3839IMG_3838

Jan Żychliński, starosta pow. Warszawskiego-Zachodniego: przed zapłaceniem janosikowego mamy 2-gie miejsce w kraju pod względem dochodów, po zapłaceniu spadamy poniżej dwóchsetnego. Rozmawiałem z minister Hanną Majszczyk. Rozkłada ręce, na posłów nie ma wpływu… Marszałek Struzik złożył skargę konstytucyjną. Poszliśmy tym przetartym tropem. Trybunał Konstytucyjny nie zdążył rozpatrzyć wniosku. Teraz jest sparaliżowany. Powiat Warszawski-Zachodni płaci obecnie 20 mln 500 tys. zł janosikowego. Przy rozbiorze województwa ta suma wzrośnie.

IMG_3861IMG_3824

Adam Struzik: Policzyliśmy. Dziś janosikowe wynosi 317 mln zł, przy rozbiorze wzrośnie o kolejne 400 tys. zł. Płaci nie tylko województwo. Osobno płacą powiaty i gminy też. Każda wspólnota ma mniej na swoich mieszkańców, lokalnie płacących podatki, wiążących swój los, przyszłość swoich dzieci z rodzinnymi stronami. Trybunał Konstytucyjny wydał korzystny dla nas wszystkich wyrok. Jednak z zastrzeżeniem, że stare przepisy obowiązywać mają jeszcze 18 miesięcy. Dlatego oszczędnie inwestujemy w kolej, czy modernizacje dróg wojewódzkich. Jest jeszcze drugie, ciche janosikowe. 1 mld 500 mln zł wędruje do innych województw ze środków na służbę zdrowia. To skutek błędnego algorytmu NFZ.

IMG_3866 K13x18IMG_3853 K13x18IMG_3865

Bożena Żelazowska: Mimo to udało się skierować masę pieniędzy na budowę ośrodków kultury. Jak na ten, w którym się znajdujemy. Pamiętam, gdy gnieździły się kątem w remizach OSP, u Was w Błoniu w „Poniatówce”. Był czas, że województwo wspierało wznoszenie 18 instytucji kultury na raz. Dziś wypełniamy je treścią. Błonie umiało przedstawić plany, wnieść wkład własny, przez to zasłużenie otrzymało 35 mln zł dotacji. Dobrze spożytkowanych, skoro nie ruszając się stąd widzę salę, kino, przyciągającą bibliotekę.

IMG_3849IMG_3825

Sala: przybyli mieszkańcy Błonia, okolicznych wsi. Liczni sołtysi, wójt Kampinosu Monika Ciurzyńska, radna powiatowa PSL Dorota Górecka, komendant powiatowy PSP st. bryg. Mirosław Jasztal, prezes powiatowy PSL Marek Książek, radni miejscy, dyrektorzy szkół, Adam Orliński radny Sejmiku Województwa, malowniczy były min. rolnictwa Gabriel Janowski. Obowiązki gospodarza pełnili zgodnie burmistrz Błonia Zenon Reszka i szef FML Michał Dominiak (młody sołtys Grądów sąsiadujących z Lesznem). Zebranych nurtowała wysokość kwoty wolnej od podatku.

IMG_3835echo-powiatu-kampinos-wybory-monika-ciurzynska-750x500

Adam Struzik: Miłe dla kieszeni obywatela, uderzy go w zamierającej ofercie publicznej do niego przecież skierowanej. W skali kraju ubędzie 8 mld zł wpływów z PIT.  Mazowsze straci 53 mln zł, pow. Warszawski-Zachodni 8 mln, Błonie kilka milionów. Musi nastąpić forma kompensaty wydatków na rzecz społeczności: na drogi, szpitale, szkoły. Potrzeba mądrej ustawy o dochodach całego samorządu terytorialnego. W zamian wyrasta wizja państwa centralistycznego. Fundamentem UE jest państwo pomocnicze. Gdzie wszystkie możliwe potrzeby zaspokaja najbliższa wspólnota. Dopiero gdy nie jest w stanie, wyręcza ją powiat, Sejmik Województwa czy rząd centralny. Stąd właśnie znane Państwu fundusze sołeckie, czy budżety partycypacyjne. PSL zawsze był za państwem pomocniczym, za demokracją oddolną, przekazaniem kompetencji jak najbliżej obywateli. Pomysły obecnie rządzących by ośrodki doradztwa rolniczego, nawet ośrodki ruchu drogowego podporządkowywać państwu idą pod prąd nowoczesnych rozwiązań europejskich. PSL był i jest za państwem demokratycznym, gdzie szanowane są normy konstytucyjne, nienaruszalne wolności indywidualne obywatela i wolności wspólnot.

IMG_3856 K13x18IMG_3863

Kultura: Jacek Cieślak, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Błoniu, szczerze zatroskany, pytał mnie o możliwości dalszego prowadzenia zajęć artystycznych dla młodzieży. Dokąd janosikowe nie było tak dotkliwe, mogłam wspierać tę budującą ducha i wyobraźnię działalność. Teraz jest ciężko. Podszepnęłam gdzie, skąd, jak wyczarować pieniądze na kształtowanie wrażliwości uczniów.

IMG_3871

Środki unijne, gdy zasady unijne: Adam Struzik przypomniał, że nie da się UE traktować jak wygodnej skarbonki. Tylko brać pieniądze nie przestrzegając zasad państwa prawnego, standardów wspólnoty. Decydując się na wejście do UE w referendum, zgodziliśmy się przestrzegać zasad cywilizowanego świata. Jan Paweł II też wspierał to dążenie. Wskazania Komisji Weneckiej są niepokojąco ważne.  Zasiadają w niej przedstawiciele krajów Starego Kontynentu, ale również USA i Kanady. Stąd tak poważnie ostrzega John Kerry. Pieniądze mogą trafić do Hiszpanii, Portugalii, południowych Włoch, czy Grecji. Polska nie jest pustynią, są też inni potrzebujący – przestrzega prezes wojewódzki PSL.







POMAGAMY POGORZELCOM

 spalony dom_MG_0731

            We wsi Strachówka (pow. wołomiński) dwie rodziny straciły dach nad głową. Szczęściem nie ma poparzonych. Jednak spłonęły meble, ubrania, buty, książki, sprzęt kuchenny, nawet zabawki mające nieść radość pięciorgu dzieciom, które tam mieszkały.

_MG_0765 - K13x18wnetrze domu

            To fajne dzieciaczki, poznałam je. Ola grała rolę Maryi, a Justynka i Angelika wcieliły się w Pastuszków podczas ubiegłorocznego Przeglądu Kolęd i Pastorałek w Strachówce. W tym roku były Aniołkami (przewiń lekko w dół). Ich sąsiadka, pani Bożena wystawiała kunsztowne rękodzieło. Umie wykonać piękne serwety i obrusy według wzorów tradycji ludowej. Dziś wszyscy oni nie mają już gdzie mieszkać. Ogień strawił wszystko. Potrzebują Twojej pomocy.

DSC00538serwety p Bozeny_MG_0729

            Wpłacamy na konto uruchomione przez Gminę Strachówka i Stowarzyszenie „Niesiemy Pomoc, Dajemy Radość”. Wpłaty przyjmowane są do dnia 11 marca 2016. Kto szybko daje, dwa razy daje. Nr rachunku bankowego: 42 9233 0001 2600 1195 2000 0010, tytułem: „Poszkodowani w pożarze w Strachówce”.

             O wsparcie apeluje też Stowarzyszenie Przyjaciół Strachówki kierowane przez Krystynę Ołdak. Każda wpłacona cegiełka pozwoli odbudować dom pięciorga dzieci. Nie zwlekaj, okaż serce dzieciom wsi wołomińskiej.

Ola Maryja 2015wnetrze kuchniaDSC00233 - K20x25

            Pomoc materialną przyjmuje Urząd Gminy Strachówka od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00. Wójt Piotr Orzechowski dojmująco rzeczowo apeluje: „potrzebne są ubrania dla 3 dziewczynek wzrost 138, 146, 140 cm, nr buta 35, jedna dziewczynka 15 lat wzrost 160 nr buta 39,  chłopak 17 lat wzrost 188 cm, nr buta 46 oraz kobieta wzrost 174 cm, nr buta 41 cm. Potrzebne też jest wyposażenie mieszkania oraz kuchni, łóżka, stół, krzesła, szafki, biurka, lodówka, kuchenka, wszelkie inne wyposażenie mieszkania oraz środki użytku codziennego. Niech przekazane przez Państwa przedmioty będą w dobrym stanie, takie jakie same chcielibyście otrzymać w tak trudnej sytuacji”. Ludowcy od zawsze wspieramy pogorzelców, to nasz obowiązek wobec braci ze strawionych pożarem domostw. Dziś pomagamy Strachówce. Nie zwlekaj!

MG_0708 K 20x25pochód kolędników i zespołów KGW







ŚLĄSKA SAGA SZCZEPANA TWARDOCHA

              Narrację szkicuje niedbale. Plącze mu się kreska, nawraca, przecina. Masa powtórzeń. Dzwonią jak srogie słowa dawnych proroków. Jak atawistyczne przekonanie, że słowo trzykroć powtórzone ma moc wcielania się. Bo styl ma Twardoch biblijny. A nawet mocniej. Poznajemy narratora z którego bije ogromny spokój, dystans, bezwzględna pewność siebie. Z siłą, która nie potrzebuje podnosić głosu, bo odwieczna prawda jaką głosi ma moc gniotącego lądolodu pewności.

guido_nocaschlesien_04

                Tym narratorem jest ziemia. Ziemia matka, czarna ziemia śląska, kosmiczna całość, pełnia yin yang. Ponad moralnością, ponad perypetiami ludzi, dziejami lasu, stada saren. Rozterki moralne, znój człowieczy ogląda niczym krzątaninę mrówki w mrowisku, które i tak zaleje wzbierająca rzeka. Forma z początku irytuje chaosem. Zwłaszcza przeskakiwanie w kolejnym akapicie od losów założyciela rodu, poprzez dzieje jego wnuka, po chwili syna, znów w zakręconą pętlę czasu. Twardoch używa pryzmatu rozszczepiającego czas, jak wiązki światła.

z13438407Q,Szczepan-TwardochIMG_9617 K13x18 male

              To nie jest książka chrześcijańska. To nie jest książka racjonalistyczna. To jest saga bezdyskusyjnie głoszona przez śląską ziemię. Albo przez tytułowego dracha – wszechwiedzącego demona, istotę będącą całością, myślącą, nieskończoną materią. Na tym nie koniec zaskoczeń formalnych. Książka pisana jest w trzech językach: głównie po polsku, jednak z licznymi dialogami w gwarze śląskiej i literackiej niemczyźnie. Tak jak do XX w. mówiło się w okolicach Gliwic, gdzie akcja się rozgrywa. A raczej plączą się jak nici Ariadny ludzkie losy.

11_big180514-3x2-article620zwyciestwa55

             Jeśli jest dla nich wspólny mianownik, to wskazałabym na rozpad starego świata i nastanie XX wiecznych prądów. Jednym jest brak zgody na przepaście klasowe. To jest ten afrodyzjak, który popycha Josefa Magnora do nocnych wizyt u panny Caroline Ebersbach. On chłopo-górnik zwraca się do córki radcy prawnego po niemiecku, do żony Valeski po wasserpolsku. Polskiego nie zna, ani górnoniemieckiej gwary z Schönwald. Godojo nią ino szynwołdziony. Josef, syn Wilhelma, ma braci Friedricha i Maximiliana. To już odchodzi, bo brutalnie wkracza nacjonalizm. Lud śląski jest targany za ramię i zmuszany do określenia się: Niemiec czy Polak? Wybuchają powstania śląskie, opisane jako wojna domowa. Wojna hybrydowa jak w górniczym Donbasie, okrutna i niszcząca tajemnicze historie miłosne jak w Jugosławii. Motywację obu stron konfliktu znajdziemy na kartach 89-90 powieści:

95294_originalThe bodies of Bosko Brkic, a Serb, and his Muslim girlfriend Admira Ismic, lie together in "no-man's land" between Bosnian Serb and government front lines in Sarajevo in this May 1993 photo, after they were killed by a Serb sniper about six days earlier while trying to slip out of Sarajevo. The delay in removing the bodies was due to constant sniper fire. The couple, buried in separate graves during the war, were to be reburied together in Sarajevo Wednesday, April 10, 1996. (AP Photo/JeromeDelay)

„W zeszłą niedzielę prawie wybuchło powstanie. Josef od niedawna jest zaprzysiężonym członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Nie uczestniczy w jej działaniach, bo nie ma czasu – robota, młoda żona, obejście. Ale o planowanym na 22 czerwca wybuchu powstania słyszał.

Do POW wstąpił w maju. Wcześniej jest na polskiej manifestacji w Chorzowie i Gliwicach i nagle czuje się częścią czegoś większego. Nigdy wcześniej nie czuł się częścią czegoś większego. Nawet kiedy oficerowie dęli w gwizdki, a mannschaft wspinał się po drabinach, nawet wtedy nie. Robił, co do niego należało.

A tutaj, na manifestacji, Josef czuje się częścią czegoś większego. Nie jest pewien czego.

Josef nie czuje się Polakiem, bo nie czuje się niczym. Josef nie zadaje sobie pytania „kim jestem?”, bo od dawna zna na nie odpowiedź.

Wcześniej dawniejszy kamrat Josefa, Kazek Widuch, przekonuje go aby wstąpił do Verband Heimattreuer Oberschlesier, w końcu walczył za ojczyznę i cesarza.

– Dyć żeś wojowoł, pra? Za kajzera i za Rajch, chopie! Musimy być przi Niymcach! Wir müssen im Deutschen Reich bleiben! – wykrzykuje Widuch w szynku Widucha. Widuch, do którego należy szynk, jest ojcem Widucha, który wykrzykuje. Widuch, który wykrzykuje, niemieckiego jako tako nauczył się dopiero w wojsku, a walczył całe cztery lata i widział na własne oczy więcej śmierci niż ktokolwiek z jego przodków i jakikolwiek z jego potomków. Widuch wykrzykując za Niemcami, broni sensu tych śmierci, które widział i które zadał.

– Cicho już bydź, wielgi Niymiec… – buczą inni w szynku, ale niezbyt agresywnie, w końcu to syn szynkarza. Na polskich agitatorów buczą tak samo. Josef nie lubi wielkich Niemców i nie lubi wielkich Polaków. Inni mówią inne rzeczy. Josef lubi Widucha i nie przestaje się z nim kamracić, ale wielgiem Niymcem nie chce zostać.”

Korfanty-Fahrzeug_19205_7966Donbas2

             W powieści znajdziemy wiele interesujących szczegółów, dla nas „goroli” nieznanych. Hanysy wywodzą się od imienia Hans. Z przekleństwa „do pierona!” trzeba się było spowiadać, bo to przywołanie imienia pogańskiego boga Peruna. Gruba, czyli kopalnia Delbrück to dzisiejsza KWK Makoszowy. Autor powtarza kilka motywów z poprzedniej powieści „Epifania wikarego Trzaski” (święty-opętany, Skarbek, szyb górniczy dający azyl ściganym).

portraet_ernst_juengers_junger_deutscher_stosstrupp_erster_wk2010101209272914

             Obszerny rozdział o walkach Slązaków pod Verdun wydaje się mocno ryzykowny. Po „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Marii Remarque’a niebezpiecznie pchać się w nieuchronne porównania z mistrzem. Przynajmniej oszczędzona nam została masakra SA-manów przez SS nad jeziorem Bad Wiesse. Bo po filmie „Cabaret” z Lisą Minelli konfrontacja wypadłaby żałośnie. Zamiast tego autor serwuje nam homoseksualną scenę, jakby echo filmu. Po co? To nie była rozprawa z gejami, tylko zdrada brunatnej rewolucji, zwrot reżimu Hitlera w stronę mieszczaństwa i wielkiej finansjery.

liza-minnelli

             Mimo tych kilku wad z kart „Dracha”, na pozór tak bezstronnych, bije miłość autora do swojej rodzinnej ziemi. Podkreśla cnoty śląskie: pracowitość, wytrwałość, porzundek nu a zaś musi być, mosz recht. I wartości rodzinne (s.165):

m600xdz16673024Q,Mieszkanki-Luhanska---na-sweetfoci-z-separatystami

„Ernst Magnor ma dziewięćdziesiąt cztery lata. Ani Ernst Magnor, ani Gela Magnor nie wiedzą, że Nikodem wyprowadził się od żony. Nikt im nie powiedział. Starzikom się niy godo takich rzeczy. Żony Nikodema Gela Magnor nigdy nie polubiła. Gela Magnor nie polubiła żadnej z żon swoich wnuków, ani żadnego z mężów swoich wnuczek (…) Patrzy w okno. Jest tutaj już drugi tydzień i jest bliska szaleństwa, tak sądzi. Że bliska szaleństwa. Ale przecież Gemanderowie i Magnorowie, i Czoiki nie oddają swoich rodziców do domów starców. Gemanderowie i Magnorowie, i Czoiki nie biorą nawet pielęgniarek do pomocy. Sami spłacają dług, którego nie da się spłacić.”

Na swój sposób spłaca go Szczepan Twardoch.

Szczepan Twardoch, „Drach”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014 KLIKNIJ by UZUPEŁNIĆ BIBLIOTECZKĘ

c99097cf892ba576f0855d6e1326c25f0bf38247xIMG_5487twardoch_szczepan_drach.file_







RZĄD UDERZA w POLSKI HANDEL

               Póki rządziła koalicja PO z Polskim Stronnictwem Ludowym, zainteresowanym rozwojem Polski lokalnej, rodzime sklepy skutecznie broniły się przed konkurencją międzynarodowych sieci. Obecnie PiS szykuje nieodpowiedzialną ustawę. Ludzie stracą pracę, zmaleją podatki odprowadzane do naszych gmin, stracą polscy kupcy. Oddaję im głos:







ŚRODA POPIELCOWA: MELANŻ MĘŻATEK

blu-chagall_blaue20zirkusIMG_4918Chagall

             Czy tylko panny mają prawo do zabawy? A po ślubie to już tylko przepierka, gotowanie i użerka? W dawnych stuleciach wiejskie kobiety miały pogodną odpowiedź. W Popielec urządzały swoje święto. Z rozmachem na całą wieś. A było tak:

chagall1IMG_0282IMG_6020

            Te o długim stażu małżeńskim zachodzą do zagród nowo zaślubionych i wyciągają je na drogę. Każą pchać ustrojony wstążkami wózek aż do karczmy. Tam młódki dokonują „wkupu do bab” – wyłącznie wódką. Wszystkie natomiast przynoszą naszykowane w domu potrawy: pierogi, placki kartoflane, kiszoną kapustę i śledzie. Raczą się i przepijają do siebie i zgromadzonych przy osobnym stole chłopów.

MG_0682-k1T-26-010361

            Gospodarze bowiem w ten dzień przyjmują kolejkę okowity, stawianą im przez najmowanych pastuchów w dowód szacunku. Potem rewanżują się i odnawiają im kontrakt. Tymczasem przy damskim stole panuje wesołość, gwar i śmiechy. Gospodynie porywają czapkę każdemu wchodzącemu do karczmy mężczyźnie, zawieszając ją na butelce. By wykupić fant, musi postawić flaszkę. Kiedy czują się już dostatecznie rozgrzane, kobiety wybiegają na środek izby i skacząc wysoko jak tylko się da wyśpiewują zaklęcie:

„Na len, na konopie, żeby się rodziły

żeby nasze dzieci i my nago nie chodziły”

_MG_3241chagall5

            Wlewają wodę do stępy (misa do wyrabiania kaszy) i młócą z takim wigorem, że strugi obryzgują wszystkich zebranych. Podpalają słomiane wiechcie, wymachują nimi energicznie by na koniec stłumić ogień z sykiem w wodzie. Chłopy po tych śmiałych popisach proszą do tańca żony i sąsiadki. Tańczą parami, żywiołowe obertasy i wyłącznie skoczne kawałki. Ważne by wkładać w taniec całą moc. No i by partner podniósł dłoń tancerki aże do samej powały. Bo im wyżej uniesie, tym dorodniejszy łan lnu czy konopi wzrośnie. To się nazywa magia sympatyczna: wiara, że podobne sprawia podobne. Księża przerażeni popularnością tego, co słusznie określali okultyzmem, wytępili stary obyczaj w jednych rejonach z końcem XIX w., w innych dopiero w XX stuleciu.

I-and-the-village-Marc-ChagallIMG_9764chagall4

            Przytaczam opis dawnych wiejskich obyczajów za Barbarą Ogrodowską („Święta polskie tradycja i obyczaj”, Warszawa 2000) z dwóch powodów. Primo wciąż mało znamy obyczaje naszych prawdziwych przodków, co ze wsi, nie z odległego dworu. Po wtóre większość obrzędów dotyczyło panien i miało im zapewnić szczęśliwe zamążpójście. Środa Popielcowa, co wyjątkowe, była dniem zabawy mężatek. Bo i po ślubie mamy prawo do melanżowia, czyż nie?

MG_0688blu-chagall1IMG_9597







KAMA ODESZŁA

IMG_3889 naj

               Maria Stypułkowska-Chojecka ps. „Kama” odeszła na harcerską wieczną wartę. Brała udział w zamachu na SS-Brigadeführera Franza Kutscherę. Jak pisał Ferdynand Goetel w „Czasach Wojny”, Niemcy się po tym załamali i odpuścili represje. W powstaniu warszawskim przeszła szlak bojowy batalionu „Parasol” grzebiąc 80% kolegów. Matka wolnościowego filmowca Mirosława Chojeckiego. Do końca pogodna pani. Odznaczona Virtuti Militari, dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Odznaką Pamiątkową Zgrupowania „Radosław”, innymi orderami. Honorowa obywatelka Piastowa. Cześć jej pamięci!