Owocobranie śpiewna muza

                  leps-i-ani-lorak

                           Najbliższa niedziela 30 sierpnia wieś Sobienie-Jeziory za Otwockiem, zapewniam: będzie się działo. W dwujęzycznym koncercie dedykowanym robotnikom rolnym i kontrahentom egzotyczna Damessa przybliży największe hity współczesnej estrady rosyjskiej. Repertuar Poliny Gagariny (w tym roku zajęła drugie miejsce w Konkursie Piosenki Eurowizji, transmisję oglądało 6,1 mln Polaków), Grigorija Lepsa – jego „Riumka wodki na stale” to jak „Wszyscy Polacy to jedna rodzina” kolegi Sławka Świerzyńskiego – drugi hymn; Tanji Bułanowej, epatującej wdziękiem grupy Via Gra. No i utalentowanej Ani Łorak (dla Ukrainy zdobyła drugie miejsce w Konkursie Eurowizji w 2008 r.). Pod koniec lutego 2014 milicja zmuszona była chronić widownię jej koncertu. Nacjonaliści, pod każdą długością geograficzną wrodzy kulturze, zdołali obrzucić jajkami publiczność, szamotać za poły i połamać kwiaty wchodzącym na koncert gwiazdy. A w Kijowie przyszło jej posłuchać 8000 widzów. W sierpniu do Odessy w której grała, wyruszyło 200 bojówkarzy faszystowskiego „Prawego Sektora” gotowych zamknąć jej usta. To ci sami co niszczą cmentarz Orląt Lwowskich. Natomiast publiczność Wschodu masowo przychodzi na każdy koncert Ani Łorak.

Ponadto Regionalny Zespół Ludowy „Karniewiacy”, grupa Avanti, covery Boney M. Dmuchańce, trampoliny, konik dla młodszych, spienione dla starszych. Spotkajmy się!

Grigorij Leps i Ani Łorak w duecie:







Owocobranie konkursy

_MG_7548   wirtas

To wygrali odważni w ubiegłej edycji „Owocobrania”. Przyjedź, stań w szranki, najlepszym ufundowałam godne ich nagrody. Nie bój, miej śmiałość i wdzięk. Wynagrodzę.

plakat owocobranie 2015 www

Do zobaczenia







Orędzie prezydenta: zgoda, USA, kultura

kap s3

          Andrzej Duda, Prezydent Rzeczypospolitej wybrany w wolnych wyborach, stawia na wspólnotę rodaków, wzajemną życzliwość i poszanowanie. Zgłosi ustawę o podniesieniu kwoty wolnej od podatku (nie deklaruje o ile) oraz o obniżeniu wieku emerytalnego (szczegóły poznamy później).
W orędziu wygłoszonym przed Zgromadzeniem Narodowym nie dotykał spraw, które nie podlegają jurysdykcji prezydenta. Może stąd nie padło ani jedno słowo w sprawach społecznych: o dysproporcji cywilizacyjnej metropolii i polskiej wsi; o bezrobociu, roli związków zawodowych, umowach śmieciowych, pracy na czarno, kredytach frankowych. Służbę zdrowia zamknął jednym okrągłym zdaniem.

                    Politykę międzynarodową postrzega jako budowę bloku państw Międzymorza pod kuratelą Amerykanów. Już z nimi rozmawiał. „Potrzebujemy większych gwarancji ze strony NATO. Nie tylko my jako Polska, ale cała Europa Środkowo-Wschodnia w obecnej sytuacja geopolitycznej, trudnej, jak państwo wiecie. Potrzebujemy większej obecności NATO – w tej części Europy, a także w naszym kraju”. Zamierza kontynuować gigantyczne wydatki na zbrojenia. Nie odniósł się do Niemiec ani Rosji. Nie wymienił ich nawet, ani krwawiącej Ukrainy czy Grecji.

                 Postulat ściągnięcia Polaków z Kresów Wschodnich, dzieci i wnuków zesłańców – to przełom po 25 latach zaniechań. Cieszy zapowiedź powołania Biura ds. Polonii i Polaków zagranicą przy kancelarii prezydenta. I wsparcie polskich szkół dla dzieci emigrantów na Zachodzie.

kaplica s
Prezydent zdeklarował się jako mecenas kultury: „Dzisiaj polska kultura wymaga mecenatu, mecenatu ze strony państwa. Będzie miała z całą pewnością swojego patrona w prezydencie Rzeczypospolitej, którym dzisiaj zostaję.” Chcę wierzyć, że prezydent myśli o pluraliźmie w przesłaniu społecznym i środkach artystycznych. Nie o zapowiadanej polityce kulturalnej PiS. Oby poszło szeroko, wolnościowo, pluralistycznie. Kultura tego wymaga.

                      Prezydent Duda wyraził troskę o los twórców kultury i krzewiących ją instytucji: „Dziś wielu twórców i artystów mówi, że zostali pozostawieni, że nie mogą się zrealizować, że tworzą i nic z tego nie wynika, a czasem nie mogą tworzyć ze względów finansowych, bo mają niski poziom życia. Znikają instytucje kultury, zwłaszcza w tej Polsce powiatowej, ale także i w wielkich miastach.” Przypomnę, że największym wysiłkiem instytucje kultury na Mazowszu są podtrzymywane. U nas nie znikają dzięki uporowi marszałka Adama Struzika, Sejmiku Województwa. Żywię nadzieję, że słowa prezydenta zapowiadają wsparcie marszałka Struzika i Sejmiku w walce z „janosikowym”. To ten haracz uderza boleśnie w kulturę na Mazowszu.

                 Szanuję prezydenta, którego naród wybrał. Chcę wierzyć w dobry obrót spraw krajowych. Wesprę we wszystkich słusznych społecznie działaniach. Kultura wymaga mecenatu, a jednocześnie wolności twórczej. To się da pogodzić.

Pełny tekst orędzia i nagranie Polskiego Radia z wystąpienia w Sejmie







Jeden Sutryk 4 style

162_68828_688

              Marcin Sutryk maluje w czterech różnych konwencjach. Mamy obrazy diaboliczne, gęste od czerni i krwiste czerwienią; abstrakcje geometryczne (kwadraty i prostokąty, czasem trójdzielne); industrialny realizm magiczny nawiązujący do lat 80. XX w; wreszcie płaszczyzny pejzaży zmysłów, zakarbowane linią horyzontu, wyrazistym pasem cienia to znów świetlistym szlakiem. Cztery odrębne ujęcia artystyczne. Potrafił to Pablo Picasso: okres różowy, okres błękitny, kubizm, dojrzała twórczość po której z miejsca rozpoznajemy mistrza. Parę dekad mu to zajęło.

89__688 108_688

                 Tymczasem Sutryk ma 36 lat. Ukończył studia pedagogiczne (specjalizacja plastyka) w Siedlcach. Studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Wierzy w sens grup artystycznych. Jest członkiem grupy „Młodzi sztuką” działającej w ramach warszawskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Doktoryzuje się na Wydziale Sztuki Uniwersytetu w Radomiu.

41_6881_688 3_688

                 Jego wystawy gęsto krążą po Mazowszu. Wernisaże odbyły się w Siedlcach, Liwie, Treblince, Wołominie, Mińsku Maz., Halinowie, Warszawie, Podkowie Leśnej. Ogółem 14 wystaw indywidualnych w przeciągu ostatnich 14 lat. Do tego udział w 25 wystawach zbiorowych. W tym roku w ramach grupy artystycznej „Mecyje” wystawiał się we Dworze Mościbrody prowadzonym ze smakiem przez posła PSL Krzysztofa Borkowskiego.

GG5A1569_688 170_688

                  Obecnie płótna Sutryka można oglądać we wnętrzach firmy jubilerskiej DIC. Warszawa, ul. Miedziana 3A, domofon 21, piętro VII. Ekspozycja czynna do końca lipca w godz. 10.00-17.00. Wstęp wolny. To nie head & shoulders, tu mamy aż 4 w jednym. Wybierz się!

90_68898_68855_688

Ilustracje ze strony Galerii Mecyje







Deszcz medali

bozena_zelazowska_deszcz_medali_03 bozena_zelazowska_deszcz_medali_02

Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego skończyło trzydziestkę. Młodość za sobą, witalność pełna, czas podsumowań. Na unikalną instytucję spadł deszcz medali.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_17 bozena_zelazowska_deszcz_medali_16

Narodziny. Rok 1984, stan wojenny. Zabytkowy gmach Żółtej Karczmy chyli się ku upadkowi. Wisi groźba kilofa i rozbiórki. Wkraczamy my, ludowcy i mozolnie, po gospodarsku przywracamy blask dawnym murom. A w nim prawdę o tych co od Racławic, poprzez wielki strajk chłopski, epopeję BCh, 200 pomordowanych za wspieranie Mikołajczyka, więzionych za opór przeciw kolektywizacji, budowę sieci remiz OSP służyli Polsce. Za mało patriotyczny ZSL? Nigdzie w demoludach nie było tak żywotnej, swojskiej siły. A bez historycznego zwrotu Romana Malinowskiego w 1989 komunizm trwałby nadal.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_06 bozena_zelazowska_deszcz_medali_07

Gwiazdozbiór
Adam Struzik, marszałek woj. Mazowieckiego: Upadały wielkie systemy, kompromitowały się różne rządy, a myśl ludowa trwała. I jest ciągle obecna: idea agrarystyczna, ludowa, sprawiedliwości społecznej, prawo ludu do edukacji i do ziemi. Nasze ideały legły u podstaw budowy Unii Europejskiej, przebudowy naszego kraju. Wręcza muzeum tytuł Zasłużony dla Mazowsza, najwyższe wyróżnienie samorządu województwa, co wymagało konsensusu wszystkich klubów Sejmiku. I taki był! Od siebie marszałek dodaje medal Pro Masovia dla dyrektora placówki, dr Janusza Gmitruka.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_12 bozena_zelazowska_deszcz_medali_15 bozena_zelazowska_deszcz_medali_11

Piotr Żuchowski, wiceminister kultury: W styczniu tego roku w Wierzchosławicach Jarosław Kaczyński próbował ukraść naszą przeszłość. Nasza tożsamość jest wiele warta. W uznaniu nieocenionych zasług dla kultury polskiej (cytuję) wręcza dr Gmitrukowi Nagrodę Specjalną (10 tys. zł). Ewa Koralewska, Arkadiusz Indraszczyk i Jerzy Mazurek otrzymują odznaki Zasłużony dla Kultury Polskiej.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_08 bozena_zelazowska_deszcz_medali_05

Bożena Żelazowska, minister w Urzędzie Kombatantów: Jest z nami FML – witam i pozdrawiam. Czasem żartujemy sobie, że muzeum to nasza busola ideowa, wychowawca średniego i młodszego pokolenia. Lubimy tu przychodzić, to nasz Dom Ludowy. Cieszę się, że przez 15 lat pracy zawodowej mogłam pracować z Wami. Wręczam medal Pro Patria. Nieoczekiwanie rewanżują mi się medalem pamiątkowym 30-lecia muzeum.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_13 bozena_zelazowska_deszcz_medali_04

Józef Tejchma legendarny minister kultury wybiera ten dzień na promocję swojej najnowszej książki „Dialog z przeszłością otwartą na przyszłość”. Jest wyraźnie wzruszony.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_20 bozena_zelazowska_deszcz_medali_23 bozena_zelazowska_deszcz_medali_21

Jan Kułaj NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych: IPN to miejsce utraty pamięci, cierpi na swoistego alzheimera, prowadzi grę polityczną. To muzeum kultywuje historią taką, jaka ona była.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_09 bozena_zelazowska_deszcz_medali_22

Józef Zalewski dyrektor biura NKW PSL po klapach marynarek i dekoltach sieje aż 10 Złotych Koniczyn. Najwyższe odznaczenie Stronnictwa otrzymują muzealnicy: Tadeusz Chwaliński, dr Arkadiusz Indraszczyk, Ewa Koralewska, Marek Lidzbarski, dr Jerzy Mazurek, Hubert Melion, Dorota Racka, Danuta Wojciechowska, Marcin Wolski, Iga Zamojska.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_10 bozena_zelazowska_deszcz_medali_14

Danuta Twardowska z Krajowej Rady Spółdzielczej wręcza list od Alfreda Domagalskiego i okolicznościowy grawerton.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_18 bozena_zelazowska_deszcz_medali_19

Ponadto stawili się: prof. Stefan Pastuszka, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji; dr Tadeusz Samborski, dyrekcja Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego; Maria Wielądek z Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych; prof. Piotr Matusak ze Stowarzyszenia Historyków Wojskowości; prof. Romuald Turkowski z Uniwersytetu Warszawskiego; dr Józef Fajkowski, pierwszy dyrektor muzeum; dr Michał Strąk, szef biblioteki na Koszykowej; dr Ryszard Miazek szef Centralnej Biblioteki Rolniczej; Sławomir Kordaczuk, dyrekcja Muzeum Regionalnego w Siedlcach; Małgorzata Orlewicz, dyrekcja Muzeum Etnograficznego; koledzy z raszyńskich i otwockich struktur PSL.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_24

Imprezka. A potem zaszumiały spódnice Zespołu Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej, rozgorzał urodzinowy grill, odbiliśmy beczki piwa. Wybrałam ciemne, karmelowe jak słód naszych spichlerzy. Koledzy jasne – jak przyszłość Ruchu Ludowego.

bozena_zelazowska_deszcz_medali_25 bozena_zelazowska_deszcz_medali_01

Dorobek. 50 tys. eksponatów (rękopisy, dokumenty, sztandary ludowe i OSP, zdjęcia, 2 tys. obrazów, grafika, rzeźba). 500 wystaw. 140 konferencji naukowych. 400 tytułów publikacji. Gmitruk: Historia Ruchu Ludowego była pomijana przez sanację, komunistów, obecnie przez modne prądy. Struzik: Jesteśmy potrzebni gdy jest źle, bądź w czasach przełomu. Potem nie chce się pamiętać o tym, co wnieśli ludowcy. Muzeum jest potrzebne.







Medaliści są w terenie

Otrzymałam medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Odznaczenie przyznał minister kultury na wniosek Ferdynanda Ruszczyca, wieloletniego dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, obecnie kierującego Muzeum Kolejnictwa.

– Przez szereg lat zrobiła wiele dla instytucji. Zawsze z sercem, zaangażowaniem wspierała inicjatywy kulturalne. I takich dyrektorów trzeba jak najwięcej! – tłumaczył Ferdynad Ruszczyc.

– Są godniejsi ode mnie. Wyróżnienie przyjmuję jako wyraz uznania dla pracy tych wszystkich muzealników, nauczycieli, animatorów kultury, którzy w terenie, w trudnych warunkach finansowych i społecznych z uporem prezentują nowe dokonania artystyczne i spuściznę naszych przodków. To Wam się należy Gloria Artis, w Waszym imieniu ją przyjmuję – dziękowałam.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kondekoracja odbyła się podczas wernisażu najnowszych prac Tomasza Żołnierkiewicza – wykładowcy ASP, wybitnego kolorysty. Setka prac z ostatnich lat, warto je zobaczyć w Muzeum Kolejnictwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA







Na swoim

bozena_zelazowska_na_swoim_01

8 sierpnia prof. Janusz Majcherek z krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego zamieścił na łamach „Gazety Wyborczej” tekst w mojej ocenie zbyt surowo oceniający polską wieś i ruch ludowy. 23 sierpnia „Gazeta Wyborcza” wydrukowała moją replikę. Oto ona:

Prof. Janusz Majcherek w tekście „Hamulcowi modernizacji” proponuje Polskę moderne bez wsi i kultury ludowej. Bardzo krakowskie, choć nie obejmujące Bronowic. Liczby podane przez profesora warto uzupełnić. Rolnictwo owszem wytwarza 3% PKB, ale również 11% eksportu o wartości 14 mld euro. Jest to jedyna gałąź gospodarki, w której osiągamy 2,3 mld euro nadwyżki, w pozostałych handel zagraniczny ma saldo ujemne. Rolnik żywi kraj, a jeszcze 27% produkcji wysyła zagranicę. I potrafił wykorzystać koniunkturę, skoro po wejściu do UE eksport towarów rolnych wzrósł czterokrotnie.

Co trzeci Polak mieszka na wsi, 23% utrzymuje się z rolnictwa – to świadczy o zacofaniu, pisze profesor. Racja, cieszmy się, że co czwarty Polak organizuje sobie samozatrudnienie na ojcowiźnie. Po likwidacji przemysłu, kopalnictwa, ograniczeniu budownictwa – gdzieś rodacy muszą pracować. Sektor usług to minimalne wypłaty, często praca na czarno. Polska była i niestety nadal jest krajem emigracji. Wypchnęliśmy już 2,5 mln ludzi. Ci którzy pozostali na wsi gospodarzą na swoim – to cieszy. Spójrzmy pogodnie: to również aktywizacja zawodowa 50+. Bo co tym ludziom zaproponowaliśmy lepszego? Mają wędrować i stawiać favele wokół Warszawy i Trójmiasta? A dalej: zasiłki pomocy społecznej, gangi, przemyt, narkobiznes – w znanym modelu Trzeciego Świata? François Holland powołał ministra ds. reindustrializacji, my jeszcze nie poszliśmy tą drogą.

bozena_zelazowska_na_swoim_02

Profesor ceni klasę średnią i rozwój gospodarczy wielkich metropolii. Ja też. Jadąc przez wsie i miasteczka z dumą obserwuję banery na płotach: tu się coś skupuje, tu wytwarza, tu naprawia, sprowadza. To chłopo-przedsiębiorcy, następcy chłopo-robotników. Parę groszy z ziemi, inwentarz i ten kramik przy szosie. Dynamiczny rozwój Warszawy i tych jeszcze 5 miast w Polsce dokonuje się pracą chłopskich synów i córek wlewających się co dzień o świcie busikami, autem wypchanym jak puszka sardynek, całymi pociągami. Część przycupnie na dłużej, gdy ma dalej do domu. Stąd niekończące się korki wyjazdowe w piątkowe popołudnia.

Dopłaty unijne są błogosławieństwem. Też uważam za podejrzane moralnie dawanie pieniędzy za ugorowanie. Ale może by zacząć od największej beneficjentki unijnej pomocy dla rolników – czyli królowej brytyjskiej? Dotacje idą na dwa cele. Jeden strumień to drogi, wodociągi, szkoły, przychodnie – nadrabianie zaległości cywilizacyjnych, czego prof. się domaga. Już 20 km od Warszawy wójtowie Klembowa i Sobień-Jezior, są na etapie prezydenta Sokratesa Starynkiewicza: kładą kanalizację. A takie miasto wojewódzkie Siedlce w 1999 r. zlikwidowało ostatni rynsztok (na wizytę Ojca Świętego). To dobrze wydane pieniądze.

Wieś i małe miasteczka inspirują twórców kultury. Zachęcam do lektury „Balladyn i romansów” Ignacego Karpowicza, czy „Grochowa” Andrzeja Stasiuka. W kinie mroczne emocje niesie „Dom zły” Wojciecha Smarzowskiego, a uciechę jego komedia „Wesele”. Folkowe zespoły znamy, a polski pawilon na Expo w Szanghaju zdobiły wycinanki kobielskie, Chińczykom Bayer Full zaśpiewał w ich języku. Bo wielkim sukcesem jest otwarcie festiwalu w Edynburgu przez „Macbeth” Grzegorza Jarzyny, ale jak ludzie z zagranicy zapytają: pokażcie coś swojego, to co mamy? Folklor miejski wytworzyły Warszawa i Lwów, możemy doliczyć muzykę klezmerską z kultury jidysz. Został nam z tego Stasio Wielanek. Reszta to wieś. Jej pokłady wartości, inspiracji, są dalekie od wyczerpania.

Przewodnicząca Komisji Kultury NKW PSL

 







Tłuszcz przypomina o tygodniku „Siewba”

              W Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej otwierałam wystawę „Z tej ziemi, dla tej ziemi”. Opowiada o społecznikach oddanych Ziemi Wołomińskiej. W tym twórcach jednego z pierwszych tygodników ludowych – „Siewba”. Placówka mieści się w tym samym budynku. To było arcyciekawe pismo, z winietą opartą o obraz Ferdynanda Ruszczyca.

– „Myśleć globalnie, działać lokalnie” – tak mogło by brzmieć motto „Siewby”, pisma wydawanego pod koniec zaborów. Bo choć redakcja mieściła się w Tłuszczu, artykuły czytano daleko poza Mazowszem. Nawet za oceanem!

              Wre rewolucja. Carat się chwieje. Carat się boi. Władza się cofa. W Jadwisinie pod Tłuszczem czterech facetów postanawia zagrać va banque. Ich petycja zostaje rozpatrzona pozytywnie. Możemy wydawać tygodnik po polsku! Będzie ludowy i radykalny, jak chcemy! Kim są wywrotowcy? Jan Kielak – chłoporobotnik, po wojsku, skończył cztery klasy; Tadeusz Gałecki – warszawski adwokat; Jan Adamowicz – inżynier naftowy, awanturnik; Izydor Wysłouch – kapucyn skłócony z hierarchią kościelną. Wszyscy w przedziale wieku 30-40 lat.

              Redakcję zakładają w Tłuszczu na rogu ul. Powstańców i Kościuszki. Prestiżowy adres: to jedna z trzech piętrowych kamienic w miasteczku. I wypuszczają pierwszy numer. „Siewba” zachęca do budowy szkół na terenach wiejskich, do zakładania ochotniczych straży pożarnych. Propaguje higienę, nowe metody uprawy roli. Podpowiada jak zakładać spółdzielnie produkcyjne i kasy oszczędnościowe. Wzywa do zmian i modernizacji zapóźnionych obszarów wiejskich. Nie szczędzi krytyki bastionom zastoju: ziemianom i uzależnionym od dworu księżom. Ciężkie ideolo? Wcale nie. Treści ideowe nie przytłaczają, bowiem inteligentnie rozwodniono je w lżejszej tematyce. Drukowane są korespondencje z powiatów płockiego i grójeckiego, z Węgrowa, Płońska i Pułtuska, od Mławy po Łowicz. Czytelnik z Ostrołęki też znajduje widomości lokalne, które go żywo interesują.

bozena_zelazowska_siewba_ruszczyc

             A wszyscy rzucają się na rubrykę „Zboże”. Można z niej wyczytać aktualne ceny skupu ziarna na warszawskiej giełdzie. Dział zagraniczny, redagowany stronniczo i chytrze przyciągał uwagę horrorem trzęsienia ziemi w Chinach, to znów działał na podświadomość donosząc o strajkach w Anglii. Przede wszystkim stwarzał pretekst był pisać o zaborze austriackim i pruskim. Relacjonowano perypetie wozu Drzymały, powiadamiano o śmierci Stanisława Wyspiańskiego – malarza z austriackim paszportem. Czytelnictwo nakręcała żywa, rewolwerowo redagowana kronika kryminalna. „Z Tłuszcza. 29 października gospodarz Trojanek wypuścił konia na pobliskie łąki; o godzinie trzeciej po południu złapał tego konia jakiś nieznany człowiek i zaczął uciekać, co widząc Trojanek zaalarmował sąsiadów i puścił się w pogoń za złodziejem” – czytamy w „Siewbie”. – „Wtedy złodziej zaczął strzelać z rewolweru, ale bezskutecznie”. Aż nareszcie został przytrzymany i po „daniu mu dobrej nauczki” (czytaj linczu), odstawiony do powiatu, a dalej do Warszawy, „gdzie podobno życie zakończył” (czyli został zakatowany na komendzie). Relacjonowano okradzenie kościoła w Radzyminie, sklepów z wódką w Stanisławowie pod Mińskiem Mazowieckim i w Poświętnem. Koniokradom i paserom utrudniały spieniężenie fantów szczegółowe opisy zrabowanych wierzchowców: „maści czysto kasztan, łysy przez nos, czyli cały łeb; lewej zadniej nogi pęcina i pół kolana białe, lat 9, wzrost średni, grzywę miał obciętą”.

             Pomysł przekładał się na sprzedaż, jednak przychód z kolportażu nie starczał. Pierwsze na Mazowszu pismo ludowców utrzymywało się z darowizn. Mecenas Gałecki wsadził w nie blisko 3000 rubli. Wsparcia udzieli inteligenci ze Związku Postępowo-Demokratycznego, Towarzystwo Kultury Polskiej wyłożyło 300 rubli, chłopscy emigranci z Brazylii przesłali 65 rubelków. Donatorami byli też dziedzic z Chrzęstnego i proboszcz z Klembowa.

            Wyszło 57 numerów. Jednak denuncjatorskie ataki prasy endeckiej spowodowały, że gen. gubernator Georgij Skałon nie mógł dłużej patrzeć przez palce. Zamknął tytuł. Ale nienawiść nacjonalistów nie ustała. Ks. Stanisław Zdanowicz z Postolisk, znany z antysemickich kazań, odmówił pochówku jednemu z redaktorów „Siewby”. Ustąpił dopiero pod presją tłumu w sukmanach, napierającego na probostwo. Tygodnik padł, ale powołane szkoły, straże ogniowe, spółdzielnie i kasy oszczędnościowe już działały. Bo słowo w czyn obrasta.







Sońka Karpowicza

Mamy nową książkę Ignacego Karpowicza. Powieść, miejscami baśń, wpadającą w dialogi teatralne. Formalnie różnorodna. Prosta w adaptacji do słuchowiska, na deski sceniczne, do filmu. Rzecz o wsi, o nas. Zapis odchodzącego świata starej Sońki z jej krasulą Mućką i szczerym złotem w sercu. Aktualny rys wschodzącego Igora, syna tych samych niezżętych łąk odurzających zapachem. Robi karierę w Warszawie. Wstydzi się swych korzeni, zmienił imię i nazwisko, skutecznie się odciął, jeno popadł w pustkę. Prosta, ponimajesz? Wiesław Myśliwski kiedyś powiedział, że śpiesznie spisuje świat drewnianej wsi, nim ona odejdzie na dobre. Karpowicz uwiecznia prawosławny mir wschodniego Mazowsza i Podlasia. Zdążył. Znajdziecie tchnienie wielkiej historii, małe ludzkie historie, miłość ponad, patos śmierci, los człowieczy.

Życzę spełnienia przy dobrej lekturze. Ignacy Karpowicz, „Sońka”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014

 

bozena_zelazowska_sonka_karpowicza_02bozena_zelazowska_sonka_karpowicza_01

 

 

 

 

 

 

 







Szymon był zawsze uśmiechnięty

bozena_zelazowska_szymon_byl_zawsze_usmiechnietyOdszedł Szymon Szurmiej. Żal bośmy byli w bliskiej komitywie. Lżej, gdy pomyślę jak męczą się przed śmiercią inni sędziwi ludzie. Każdy aktor marzy by skonać jak Molier: na deskach podczas spektaklu. Można powiedzieć, że mu się to udało. Szymon był do końca czynny zawodowo jako aktor, reżyser, dyrektor teatru. Zawsze uśmiechnięty, tryskający dowcipem.

Po marcu 1968 ocalił Teatr Żydowski, a wobec wygnania z kraju widowni, przeprofilował go na miejsce żywej obecności kultury żydowskiej. Też kultury słowa. Tu można oglądać spektakle w języku jidysz (dla gojów są słuchawki z polskim tłumaczeniem), poznawać repertuar izraelitów. W ostatnich latach prezentował kulturę cygańską, która nie doczekała się takiej instytucji. Starszy pan dobrze czuł ducha czasów, nowe oczekiwania publiczności i do repertuaru wprowadził masę wodewili, musicali, szmoncesów. Kiedyś mocno angażował się w PZPR, potem przeprowadził scenę przez wstrząs tektoniczny zmiany systemu znajdując patronat u Adama Struzika i ministra kultury. Bo obok czworga dzieci równie kochanym było to piąte – Teatr Żydowski. Dziś uśmiecha się do nas z chmurki w ekumenicznym niebie i bawi Mojżesza swoimi szmoncesami. Bywaj Szymonie!