ŚLĄSKA SAGA SZCZEPANA TWARDOCHA

              Narrację szkicuje niedbale. Plącze mu się kreska, nawraca, przecina. Masa powtórzeń. Dzwonią jak srogie słowa dawnych proroków. Jak atawistyczne przekonanie, że słowo trzykroć powtórzone ma moc wcielania się. Bo styl ma Twardoch biblijny. A nawet mocniej. Poznajemy narratora z którego bije ogromny spokój, dystans, bezwzględna pewność siebie. Z siłą, która nie potrzebuje podnosić głosu, bo odwieczna prawda jaką głosi ma moc gniotącego lądolodu pewności.

guido_nocaschlesien_04

                Tym narratorem jest ziemia. Ziemia matka, czarna ziemia śląska, kosmiczna całość, pełnia yin yang. Ponad moralnością, ponad perypetiami ludzi, dziejami lasu, stada saren. Rozterki moralne, znój człowieczy ogląda niczym krzątaninę mrówki w mrowisku, które i tak zaleje wzbierająca rzeka. Forma z początku irytuje chaosem. Zwłaszcza przeskakiwanie w kolejnym akapicie od losów założyciela rodu, poprzez dzieje jego wnuka, po chwili syna, znów w zakręconą pętlę czasu. Twardoch używa pryzmatu rozszczepiającego czas, jak wiązki światła.

z13438407Q,Szczepan-TwardochIMG_9617 K13x18 male

              To nie jest książka chrześcijańska. To nie jest książka racjonalistyczna. To jest saga bezdyskusyjnie głoszona przez śląską ziemię. Albo przez tytułowego dracha – wszechwiedzącego demona, istotę będącą całością, myślącą, nieskończoną materią. Na tym nie koniec zaskoczeń formalnych. Książka pisana jest w trzech językach: głównie po polsku, jednak z licznymi dialogami w gwarze śląskiej i literackiej niemczyźnie. Tak jak do XX w. mówiło się w okolicach Gliwic, gdzie akcja się rozgrywa. A raczej plączą się jak nici Ariadny ludzkie losy.

11_big180514-3x2-article620zwyciestwa55

             Jeśli jest dla nich wspólny mianownik, to wskazałabym na rozpad starego świata i nastanie XX wiecznych prądów. Jednym jest brak zgody na przepaście klasowe. To jest ten afrodyzjak, który popycha Josefa Magnora do nocnych wizyt u panny Caroline Ebersbach. On chłopo-górnik zwraca się do córki radcy prawnego po niemiecku, do żony Valeski po wasserpolsku. Polskiego nie zna, ani górnoniemieckiej gwary z Schönwald. Godojo nią ino szynwołdziony. Josef, syn Wilhelma, ma braci Friedricha i Maximiliana. To już odchodzi, bo brutalnie wkracza nacjonalizm. Lud śląski jest targany za ramię i zmuszany do określenia się: Niemiec czy Polak? Wybuchają powstania śląskie, opisane jako wojna domowa. Wojna hybrydowa jak w górniczym Donbasie, okrutna i niszcząca tajemnicze historie miłosne jak w Jugosławii. Motywację obu stron konfliktu znajdziemy na kartach 89-90 powieści:

95294_originalThe bodies of Bosko Brkic, a Serb, and his Muslim girlfriend Admira Ismic, lie together in "no-man's land" between Bosnian Serb and government front lines in Sarajevo in this May 1993 photo, after they were killed by a Serb sniper about six days earlier while trying to slip out of Sarajevo. The delay in removing the bodies was due to constant sniper fire. The couple, buried in separate graves during the war, were to be reburied together in Sarajevo Wednesday, April 10, 1996. (AP Photo/JeromeDelay)

„W zeszłą niedzielę prawie wybuchło powstanie. Josef od niedawna jest zaprzysiężonym członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Nie uczestniczy w jej działaniach, bo nie ma czasu – robota, młoda żona, obejście. Ale o planowanym na 22 czerwca wybuchu powstania słyszał.

Do POW wstąpił w maju. Wcześniej jest na polskiej manifestacji w Chorzowie i Gliwicach i nagle czuje się częścią czegoś większego. Nigdy wcześniej nie czuł się częścią czegoś większego. Nawet kiedy oficerowie dęli w gwizdki, a mannschaft wspinał się po drabinach, nawet wtedy nie. Robił, co do niego należało.

A tutaj, na manifestacji, Josef czuje się częścią czegoś większego. Nie jest pewien czego.

Josef nie czuje się Polakiem, bo nie czuje się niczym. Josef nie zadaje sobie pytania „kim jestem?”, bo od dawna zna na nie odpowiedź.

Wcześniej dawniejszy kamrat Josefa, Kazek Widuch, przekonuje go aby wstąpił do Verband Heimattreuer Oberschlesier, w końcu walczył za ojczyznę i cesarza.

– Dyć żeś wojowoł, pra? Za kajzera i za Rajch, chopie! Musimy być przi Niymcach! Wir müssen im Deutschen Reich bleiben! – wykrzykuje Widuch w szynku Widucha. Widuch, do którego należy szynk, jest ojcem Widucha, który wykrzykuje. Widuch, który wykrzykuje, niemieckiego jako tako nauczył się dopiero w wojsku, a walczył całe cztery lata i widział na własne oczy więcej śmierci niż ktokolwiek z jego przodków i jakikolwiek z jego potomków. Widuch wykrzykując za Niemcami, broni sensu tych śmierci, które widział i które zadał.

– Cicho już bydź, wielgi Niymiec… – buczą inni w szynku, ale niezbyt agresywnie, w końcu to syn szynkarza. Na polskich agitatorów buczą tak samo. Josef nie lubi wielkich Niemców i nie lubi wielkich Polaków. Inni mówią inne rzeczy. Josef lubi Widucha i nie przestaje się z nim kamracić, ale wielgiem Niymcem nie chce zostać.”

Korfanty-Fahrzeug_19205_7966Donbas2

             W powieści znajdziemy wiele interesujących szczegółów, dla nas „goroli” nieznanych. Hanysy wywodzą się od imienia Hans. Z przekleństwa „do pierona!” trzeba się było spowiadać, bo to przywołanie imienia pogańskiego boga Peruna. Gruba, czyli kopalnia Delbrück to dzisiejsza KWK Makoszowy. Autor powtarza kilka motywów z poprzedniej powieści „Epifania wikarego Trzaski” (święty-opętany, Skarbek, szyb górniczy dający azyl ściganym).

portraet_ernst_juengers_junger_deutscher_stosstrupp_erster_wk2010101209272914

             Obszerny rozdział o walkach Slązaków pod Verdun wydaje się mocno ryzykowny. Po „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Marii Remarque’a niebezpiecznie pchać się w nieuchronne porównania z mistrzem. Przynajmniej oszczędzona nam została masakra SA-manów przez SS nad jeziorem Bad Wiesse. Bo po filmie „Cabaret” z Lisą Minelli konfrontacja wypadłaby żałośnie. Zamiast tego autor serwuje nam homoseksualną scenę, jakby echo filmu. Po co? To nie była rozprawa z gejami, tylko zdrada brunatnej rewolucji, zwrot reżimu Hitlera w stronę mieszczaństwa i wielkiej finansjery.

liza-minnelli

             Mimo tych kilku wad z kart „Dracha”, na pozór tak bezstronnych, bije miłość autora do swojej rodzinnej ziemi. Podkreśla cnoty śląskie: pracowitość, wytrwałość, porzundek nu a zaś musi być, mosz recht. I wartości rodzinne (s.165):

m600xdz16673024Q,Mieszkanki-Luhanska---na-sweetfoci-z-separatystami

„Ernst Magnor ma dziewięćdziesiąt cztery lata. Ani Ernst Magnor, ani Gela Magnor nie wiedzą, że Nikodem wyprowadził się od żony. Nikt im nie powiedział. Starzikom się niy godo takich rzeczy. Żony Nikodema Gela Magnor nigdy nie polubiła. Gela Magnor nie polubiła żadnej z żon swoich wnuków, ani żadnego z mężów swoich wnuczek (…) Patrzy w okno. Jest tutaj już drugi tydzień i jest bliska szaleństwa, tak sądzi. Że bliska szaleństwa. Ale przecież Gemanderowie i Magnorowie, i Czoiki nie oddają swoich rodziców do domów starców. Gemanderowie i Magnorowie, i Czoiki nie biorą nawet pielęgniarek do pomocy. Sami spłacają dług, którego nie da się spłacić.”

Na swój sposób spłaca go Szczepan Twardoch.

Szczepan Twardoch, „Drach”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014 KLIKNIJ by UZUPEŁNIĆ BIBLIOTECZKĘ

c99097cf892ba576f0855d6e1326c25f0bf38247xIMG_5487twardoch_szczepan_drach.file_







ŚRODA POPIELCOWA: MELANŻ MĘŻATEK

blu-chagall_blaue20zirkusIMG_4918Chagall

             Czy tylko panny mają prawo do zabawy? A po ślubie to już tylko przepierka, gotowanie i użerka? W dawnych stuleciach wiejskie kobiety miały pogodną odpowiedź. W Popielec urządzały swoje święto. Z rozmachem na całą wieś. A było tak:

chagall1IMG_0282IMG_6020

            Te o długim stażu małżeńskim zachodzą do zagród nowo zaślubionych i wyciągają je na drogę. Każą pchać ustrojony wstążkami wózek aż do karczmy. Tam młódki dokonują „wkupu do bab” – wyłącznie wódką. Wszystkie natomiast przynoszą naszykowane w domu potrawy: pierogi, placki kartoflane, kiszoną kapustę i śledzie. Raczą się i przepijają do siebie i zgromadzonych przy osobnym stole chłopów.

MG_0682-k1T-26-010361

            Gospodarze bowiem w ten dzień przyjmują kolejkę okowity, stawianą im przez najmowanych pastuchów w dowód szacunku. Potem rewanżują się i odnawiają im kontrakt. Tymczasem przy damskim stole panuje wesołość, gwar i śmiechy. Gospodynie porywają czapkę każdemu wchodzącemu do karczmy mężczyźnie, zawieszając ją na butelce. By wykupić fant, musi postawić flaszkę. Kiedy czują się już dostatecznie rozgrzane, kobiety wybiegają na środek izby i skacząc wysoko jak tylko się da wyśpiewują zaklęcie:

„Na len, na konopie, żeby się rodziły

żeby nasze dzieci i my nago nie chodziły”

_MG_3241chagall5

            Wlewają wodę do stępy (misa do wyrabiania kaszy) i młócą z takim wigorem, że strugi obryzgują wszystkich zebranych. Podpalają słomiane wiechcie, wymachują nimi energicznie by na koniec stłumić ogień z sykiem w wodzie. Chłopy po tych śmiałych popisach proszą do tańca żony i sąsiadki. Tańczą parami, żywiołowe obertasy i wyłącznie skoczne kawałki. Ważne by wkładać w taniec całą moc. No i by partner podniósł dłoń tancerki aże do samej powały. Bo im wyżej uniesie, tym dorodniejszy łan lnu czy konopi wzrośnie. To się nazywa magia sympatyczna: wiara, że podobne sprawia podobne. Księża przerażeni popularnością tego, co słusznie określali okultyzmem, wytępili stary obyczaj w jednych rejonach z końcem XIX w., w innych dopiero w XX stuleciu.

I-and-the-village-Marc-ChagallIMG_9764chagall4

            Przytaczam opis dawnych wiejskich obyczajów za Barbarą Ogrodowską („Święta polskie tradycja i obyczaj”, Warszawa 2000) z dwóch powodów. Primo wciąż mało znamy obyczaje naszych prawdziwych przodków, co ze wsi, nie z odległego dworu. Po wtóre większość obrzędów dotyczyło panien i miało im zapewnić szczęśliwe zamążpójście. Środa Popielcowa, co wyjątkowe, była dniem zabawy mężatek. Bo i po ślubie mamy prawo do melanżowia, czyż nie?

MG_0688blu-chagall1IMG_9597







MALICKI w OŻAROWIE

                 Do Ożarowa Mazowieckiego (pow. warszawski zachodni) zjechała niecodzienna Filharmonia Dowcipu. Waldemar Malicki stworzył niepowtarzalny zespół. Pod batutą Benedykta Chmielarza 19 muzyków potrafi zabrzmieć unisono jak orkiestra symfoniczna, to znów sweengować jak big band. Do tego dwie sopranistki, tenor i baryton. Nie było by koncertu bez króla instrumentów: fortepianu. Przy klawiszach zasiada sam mistrz: Waldemar Malicki.

IMG_2342IMG_2077

                Show trwał 2 godziny 20 minut. Nie widziałam by moja mała Kasia się wierciła. Dorosła publiczność słuchała urzeczona. Sala Hotelu Mazurkas wypełniona wspaniałą publicznością. Ludzie przyszli szykownie ubrani, znacznie staranniej niż warszawska widownia. Może przez monumentalne wnętrza, albo też z racji sławy Filharmonii, a może po prostu przez szacunek dla sztuki, artystów i samych siebie.

IMG_2293IMG_2231IMG_2659

                 Gości powitał burmistrz Ożarowa Paweł Kanclerz wspólnie z przewodniczącym Rady Miejskiej Andrzejem Cichalem oraz starosta Jan Żychliński. Wicestarosta Paweł Białecki zadbał, by widowni i artystom niczego nie brakowało.

IMG_2901IMG_2444

             Repertuar to soczysty koktajl muzyczny. Walce, arie operowe, utwory fortepianowe i współczesna rozrywka. Mieszanka stylów, epok, tempa, dynamiki. „Sonata księżycowa” Ludwika van Beethovena przechodzi w popowe Coco Jambo, włączają się raperzy…

IMG_2329IMG_2173

                Wielkie widowisko sceniczne. Doskonała akustyka sali i rozbudowany nowoczesny system oświetleniowy dopełniał muzykę jasnością, mrocznymi cieniami. To grało. Jeśli w waszej okolicy pojawi się Filharmonia Dowcipu, nie przegapcie okazji do dobrej zabawy.

IMG_2108 - K9x13IMG_2485 przerzucone







VAN GOGH ŚWIATŁO i DŹWIĘK

Światową wystawę prezentującą malarstwo Vincenta Van Gogha możemy obejrzeć w Warszawie. Nie zobaczymy na niej ani jednego płótna mistrza. To widowisko światło i dźwięk. Prawda czy wyzwanie? Intrygujące wyzwanie ekspozycyjne dla instytucji kultury na Mazowszu.

WP_20160108_15_36_21_Pro - K13x18 jasne

              Zadymka, biało dokoła. Płatki śniegu kleją się do rzęs, oblepiają usta. Mróz lekko podszczypuje nakłaniając do marszobiegu. Dobiegłyśmy z Kasią do wejścia. W namiocie ciemno. Z głębi sączy się muzyka. O dziwo ciepło. Zrzucamy kaptury. Inny świat, od razu wciąga magia, aura niezwykłego spotkania ze sztuką. Owszem wiszą tablice z notą biograficzną, omówieniem etapów twórczości. Nawet sklecono wnętrze izdebki, oddanej na znanym płótnie. Ale to tylko elementy korytarza wprowadzającego. Bo istotą jest tajemna jaskinia sztuki. Ciemna grota w której zamiast nietoperzy i stalaktytów wyfruwają, spływają spod kopuły wielkie slajdy dzieł Van Gogha. Migają przez chwilę by przepoczwarzyć się w inny obraz. Pejzaże, architektura, autoportrety – wszystkie one atakują widza z wielu stron. Nierzadko powielone dla wzmocnienia efektu. Podbite rażąco realistyczną fotografią kwiatów, czy szyn kolejowych. Doskonale dobrana muzyka z różnych epok podnosi walor ekspresji, dynamikę obrazów, to znów przedłuża sielskie krajobrazy.

566887dec7896_o0031

               Można usiąść. Tu i ówdzie rozrzucone są pufy, ławy, nawet kanapa. Przemieszczając się widzimy przezrocza z różnej perspektywy. Podzielono je na sekwencje, zapowiadane okresem twórczym artysty, np. lato w Arles 1888. Dodatkowo kto chce, doczyta fragmenty listów, sentencje autora, uwagi o sztuce i zwierzenia filozoficzne. Całość widowiska wywiera ogromne wrażenie. Jakbyśmy się zanurzyli w kadzi wielkiej sztuki, gdzie ochra miesza się z malachitem, a złoto walczy o prym z cynobrem. Informacje biograficzne podawane są subtelnie, ledwo podszeptując, że wtenczas artysta był szczęśliwy, leżał w szpitalu dla obłąkanych, nadciągała śmierć. Malutko, a wystarczy. Bo tu rządzi kolor i muzyka. Czy to ma sens?

9cda6329-319a-40f9-ae37-562b8340a7f9

              Van Gogh stosował różne techniki. Świadomie. Jeśli wybierał olej na płótnie, to w przemyślany sposób. Tak samo jak format: tworzył miniatury, średnie obrazy, wymiar zawsze był konsekwentną decyzją artystyczną. Przez 9 lat, bo tak krótko był czynny jako malarz, stworzył 870 olei. Średnio dwa w tygodniu. Do tego sporządził blisko tysiąc rysunków. Niezwykle często pracował techniką akwareli.

eoPHH450032

             Na tradycyjnej wystawie wszystko to byśmy poznali. Przemyślaną i konsekwentną kreację mistrza. Wybór formy i formatu. Prezentowane w namiocie widowisko siłą rzeczy zatraca tę warstwę poznawczą. Poznajemy fascynację kolorem, spychającą na dalszy plan kreskę. Widzimy okresy, gdy Holendra ciągnęła żółć i brązy, to znów błękit i granat. Jak z czasem ekspresjonizm bierze górę nad relacjonowaniem, stając się dominantą i znakiem rozpoznawczym malarza. I słoneczniki, otacza nas żywe morze słoneczników.

dscf2109

             Ta forma prezentacji dorobku jest z natury wybiórcza. Jednak która klasyczna ekspozycja nie nosi znamion selekcji? Wydaje się, że to czego nie dowiemy się z wystawy, chętnie doczytamy, podpatrzymy w albumach. Bo tak mocne zderzenie z misterium sztuki, jaki serwuje pokaz w namiocie wciąga widza. Przemienia.

0033vangogh

              Ciekawa jestem, czy instytucje kultury na Mazowszu pójdą tym nowatorskim tropem ekspozycyjnym. Bo Chełmoński dałby panoramę sielską i anielską polskiej wsi. Gdyby wziąć Witkacego – wyjdzie nam nieomal gabinet grozy z lunaparku. Ciekawe, kto się pierwszy odważy: muzea czy domy kultury?

czahavangogh2

              Wystawa mieści się w białym namiocie na błoniach Stadionu Narodowego. Jest czynna do 14 lutego w godz. 10.00-20.00, w piątki i soboty godzinę dłużej. Martwi mnie wysoka cena biletów. Wstęp 50 zł, studenci i emeryci 40 zł, uczniowie i niepełnosprawni 30 zł. W weekendy wszystkie bilety o 10 zł droższe.

pic05rendition=original







PRZEŁAMMY SIĘ z KAŻDYM DRUHEM

 IMG_1596

                 Dla wielu strażaków w tym roku nie było świąt. Inni spędzali wieczerzę wigilijną przy rodzinnym stole, zerkając dyskretnie na komórkę, czy nie nachodzi sms wzywający do remizy. To tłumaczy ekscentryczny termin opłatka, który zgromadził elitę ruchu strażackiego w kaplicy katedry św. Floriana.

 IMG_1496IMG_1782 - K13x18

                  Prosiłam, by każdy z kolegów komendantów, prezesów, wziął jeden opłatek na drogę i w wiejskiej remizie podzielił się w imieniu nas wszystkich z druhami, których nie mogła pomieścić ta kaplica. Na druhach w terenie, na ich gotowości do poświęceń, opiera się skuteczność OSP.

IMG_1750IMG_1709IMG_1798IMG_1673

                 Przybył nadbrygadier Gustaw Mikołajczyk, zastępca komendanta głównego PSP, Zbigniew Kaliszyk, członek Zarządu Głównego OSP RP, Józef Galica, komendant mazowiecki PSP. Świat akademicki reprezentowali st. bryg. Stanisław Sulęta, prorektor Szkoły Głównej Służby Pożarniczej i prof. Zbigniew Karczmarczyk, prorektor Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Stawili się przedstawiciele straży granicznej, policji, wojska, służby więziennej.

IMG_1627 IMG_1661

                 Artystyczną odpowiedzią na tak przemieszaną brać mundurową był śmiały skład wykonawców koncertu. Scenariusz, prowadzenie i ryzyko fiaska wziął na siebie dh Ryszard Nowaczewski. Skoro OSP i PSP potrafią współdziałać w akcjach gaśniczych, przeniósł ten model na estradę. Śpiewaków chóru akademickiego, Zespołu Szkół Muzycznych w Siedlcach i chóru katedralnego zbił w jedną drużynę. Przy batucie płynnie zmieniali się maestro Michał Hołownia i ks. prof. Michał Szulik. I popłynął pod powałę śpiew od europejskiej „Stille Nacht” Franza Grubera po chłopskie „W żłobie leży”. Znakomita akustyka sali niosła muzykę zwielokrotniając jej efekt. Chór złożony z trzech zespołów śpiewał czysto i był zadziwiająco zgrany. Wystarczyły dwie próby i… gotowość podjęcia ryzyka na sygnał – jak w remizie. Apogeum osiągnął w pieśni hymnicznej z XIV w. skomponowanej specjalnie na Boże Narodzenie, a zaśpiewanej po łacinie. Majestat, imperium, cywilizacja – wszystko co uniwersalne, ponadczasowe i będące esencją kultury niosło się w tym śpiewie. Epifania siedlecka w Warszawie, jakbyśmy siedzieli w filharmonii, skwitował abp Henryk Hoser, ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej.

IMG_1762 IMG_1767 - K13x18

– Pasterze pod Betlejem widząc łunę nad miasteczkiem myśleli, że to pożar! A to było boże światło, które penetruje nasze ludzkie ciemności wtedy i teraz – rozświetlał się ekscelencja Hoser. – Strażacy wiedzą, że potrzebne jest źródło światła, gdy prowadzą akcję ratunkową. Niech każdy z nas będzie takim światłem wspomagającym, ratującym potrzebujących. Straż zawodowa i ochotnicza stanowi niezwykły dorobek i jest skarbem narodowym – ocenił arcybiskup.

IMG_1603 IMG_1840 - K9x13IMG_1389

               Między zebranych pomknęły kosze pełne białych kruchych płatków, przy dźwiękach „Triumfów Króla Niebieskiego” wykonanych z przytupem, jak na poloneza przystało. Dziarsko trzaskały opłatki w dłoniach Mariusza Zabrockiego, komendanta PSP w Otwocku, Marii Wróblewskiej z Zarządu Powiatowego OSP w Gostyninie, burmistrza Tłuszcza Pawła Bednarczyka, delegacji z powiatów mińskiego, grodziskiego, wołomińskiego, wielu innych. Rezonujący wieczór.

IMG_1449IMG_1815 - K9x13IMG_1532







Kolędowanie w Strachówce

IMG_0162 - K13x18SONY DSCSONY DSC

              W kościele w Strachówce odbył się kolejny już Przegląd Kolęd i Pastorałek. Wydarzenie przyciągnęło 15 zespołów i grup artystycznych z trzech powiatów.

SONY DSCSONY DSC

            Po mszy wysłuchaliśmy koncertu kolędowego w nawie kościoła. Potem przeszliśmy do świetlicy wiejskiej, gdzie już wszyscy kolędowaliśmy. Wszak w kolędowaniu nie chodzi o artyzm, a o integrację wokół muzyki i tego co Bogu miłe. To wspaniały przykład zgodnej współpracy na polu kultury organizacji społecznych, Kół Gospodyń Wiejskich, samorządu wojewódzkiego, powiatowego, gminnego oraz duchowieństwa. Razem i w zgodzie.

czł. Stowarzyszenia Przyj. Strach.składają śpiewająco noworoczneżyczenia - K10x15 DSC00147

            Jestem na przeglądach od pierwszej edycji i widzę jak wydarzenie rozwija się z roku na rok. To ogromna zasługa Stowarzyszenia Przyjaciół Strachówki, kierowanego przez Krystynę Ołdak. Wielotygodniowe przygotowania, wielu osób. Inicjatywę wspiera wójt Strachówki Piotr Orzechowski, starosta wołomiński Kazimierz Rakowski oraz Samorząd Województwa Mazowieckiego, który przyszło mi reprezentować.

SONY DSCSONY DSC

            Przybyli zainteresowani wydarzeniem, no i by zagrzewać brawami zespoły ze swojej ziemi wójt Jadowa Dariusz Kokoszka, wójt Klembowa Rafał Mathiak, lokalny działacz PSL i członek stowarzyszenia Władysław Krysik. A było kogo nagradzać oklaskami. Grupy w pełnym przekroju wiekowym. Zgoda międzypokoleniowa, integracja poprzez kulturę. No i gdzie jak nie w Strachówce usłyszymy wszystkie zwrotki „Lulajże Jezuniu”? Jasne, popularna kolęda, wszyscy znamy… dwie zwrotki? Wreszcie usłyszałam całość. Gratuluję organizatorom i życzę wytrwałości. Do zobaczenia za rok!

SONY DSCstrachowka plakatSONY DSC

Oto lista tegorocznych uczestników Przeglądu:

Równianki, KGW Równe, gmina Strachówka, pow. wołomiński

Sulejowianki, Stowarzyszenie Miłośników Sulejowa, gmina Jadów, pow. wołomiński

Świtanki, KGW Przedświt, gmina Wąsewo, pow. ostrowski

Kalinki, KGW Miąse, gmina Tłuszcz, pow. wołomiński

Norwidzianki, KGW  Głuchy, gmina Zabrodzie, pow. wyszkowski

SONY DSCSONY DSC

Wolanki, KGW Wola Ręczajska, gmina Poświętne, pow. wołomiński

Roszczepianki, KGW Roszczep, gmina Klembów, pow. wołomiński

Chruścielanki, KGW Chruściele, gmina Dąbrówka, pow. wołomiński

Laskowianki, KGW Laskowizna, gmina Poświętne, pow. wołomiński

Chajęcianki, KGW Chajęty, gmina Dąbrówka, pow. wołomiński

uhonorowanie zespołów za występy DSC06430 - K10x15

KGW Jadwisin, gmina Strachówka, pow. wołomiński

Dąbrowianki, KGW Dąbrówka, gmina Dąbrówka, pow. wołomiński

Sława, KGW Zabrodzie, gmina Zabrodzie, pow. wyszkowski

Jesienne Róże, Klub Seniora Uśmiech Jesieni Tłuszcz, gmina Tłuszcz, pow. wołomiński

KGW Strachówka, gmina Strachówka, pow. wołomiński

wspólnotowe kolędowanie w świetlicywiejskiej DSC00117 - K10x15







Szanuj, jesteś szanowany

               Renata Wołkiewicz z Polski przypomina rosyjskiej publiczności szlagier Maryli. Polina Gagarina, światowa gwiazda, której kapryśne jury wręczyło srebro, zamiast zasłużonego złota na konkursie Eurowizji we Wiedniu 2015, wyskakuje z fotela zachwycona. Jak powiedział mi producent telewizyjny, śledzący na żywo zmagania Eurowizji: Polina to było objawianie. Powiew świeżości. Widziałem ją na estradzie, mieszkaliśmy pod jednym dachem we wiedeńskim Hollydeyu. Rewelacja.

                 Inny gigant rosyjskojęzycznej sceny obecny w jury – Gruzin i światowiec Grigorij Leps – lekko sceptyczny. Prawdziwy facet, patrzy na wdzięk sceniczny, głos nie che mu wystarczać. Jednak uznaje wykonawczynię. Bo piosenkę ewidentnie pamięta.

                   Rosjanie Marylę Rodowicz znają, na niej się wychowali. Szanują polską kulturę. A my rosyjską? Ałła Pugaczowa wciąż ma nowe wykonania, występuje na estradzie. Dla jej rodaków Maryla to kultowa piosenkarka, zawsze zapraszana. Legenda, także ich legenda. Klasyk za życia. Nagranie z koncertu w 2007:

                 To żyje, pulsuje. Podrzucam słabsze wykonania Julii Sawiczewoj (2015) oraz Iriny Wasilienko (2014). Nic to, pokazują uznanie dla polskiej kultury, szacunek i to, że Wschód zachował z paryskim rozmachem, pojęcie chyba przedwcześnie zapomniane nad Wisłą – otwartość na inną kulturę. Przed nami Julia Sawicziewa (2015):

                   Jeszcze jedna piosenkarka, która nie pamięta Maryli ze studniówki. Mogłaby być jej córką. A ceni. Śpiewa Irina Wasilienko (2014). Po polsku, ze znanym z niedopłaconej dniówki zaśpiewem robotnic rolnych naszych pól:







Koncert Bożonarodzeniowy

                Pogodnych, wielopokoleniowych, ukorzenionych w naszej chłopskiej kulturze. W zgodzie i wzajemnym wybaczeniu przy dźwiękach Koncertu Bożonarodzeniowego w wykonaniu Ludowego Zespołu Artystycznego Ciechanów. Zespół jest zrzeszony w CIOFF, prestiżowej Międzynarodowej Radzie Stowarzyszeń Folklorystycznych.







Słowo mówione, słowo pisane

w masce

             Jak opisywać rzeczywistość: żywą, nieraz zaplątaną i nawracającą relacją słowną, czy wycyzelowanymi zdaniami, składanymi zgodnie z regułami literatury? No właśnie. Żyjemy w czasach triumfalnego powrotu słowa mówionego. Jak za Homera, za Wernyhory. Nawet Marcin Świetlicki mocniej skłania się do kolejnych estradowych tyrad „Świetlików”, niż wydania nowego tomiku poezji. Antonio Muńoz Molina powieścią „Carlota Fainberg” zabiera głos w sprawie.

Beauty close up or Asian woman smokingnieve

            Fabuła ledwo zarysowana: burza śnieżna zatrzymuje na lotnisku dwóch podróżnych. Obaj mają swoje Buenos Aires. Wykładowca akademicki nabożnie stąpa tam po śladach Borgesa, jedzie do hermetycznej enklawy językoznawców. Abengoa, odpowiedzialny za wykup i restrukturyzację starych hoteli, zna to miasto z innej strony. Jowialny, pełen temperamentu, przypomina nieco Sancho Panzę, ale to nie jest proste powielenie dychotomii uwiecznionej przez Cervantesa. Bo poza słowotokiem prostaczka, poza nudnym systematyzowaniem, upychaniem w szufladkach kredensu literaturoznawstwa przez profesora, obu im coś umyka. Zresztą to właśnie, na czym zależy im najbardziej. Tajemnicza kobieta. Tytułowa Carlota.

  el-glamour-del-sombrero-L-FGleUz2014011116200499813el-glamour-del-sombrero-R-dJAVwA

            Jest jeszcze, a może przede wszystkim – poezja, magia i czar – niewidoczne dla żadnego z nich. Trzeci nieomal metafizyczny sposób narracji. Zatem słowo mówione, czy słowo pisane? Chyba jednak palpitujące, magnetyzujące, przekazywane telepatycznie, pulsem krwi. Marcin Świetlicki ten sam temat ujmuje W TENŻE SPOSÓB.

mala kapelusz okładka  carlota maquillaje

Antonio Muńoz Molina, „Carlota Fainberg”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2004

zorra - K10x15







Chętnik dla młodych to nie siara

IMG_0031IMG_0191 - K9x13 jasne

                   Rok Adama Chętnika, wielkiego etnografa i piewcy kultury wsi, zakończyła wigilia kurpiowska w murach Centralnej Biblioteki Rolniczej. Nie mogąc doczekać pierwszej gwiazdki, dzieci i młodzież w kurpiowskich strojach kolędą rozśpiewały ulice Warszawy, budząc radosne zdumienie i sympatię przechodniów. A jak zapatrują się na to muzykowanie koledzy ze szkolnej ławy? Ci realizujący się w pełni na fejsiku?

 IMG_9974IMG_9970 - K13x18

– Rówieśnicy traktują mnie normalnie, u nas każdy to lubi. Wyjeżdżamy ze 2-3 razy w roku – uspokoił mnie Hubert Cichy z Brzozowego Kąta, tańczący w „Carniakach”.

– Chwalą nas. To nie siara, to najlepsze co może być. Inni też by chcieli, ale nie mają tyle czasu, my nie da się ukryć, mniej pomagamy rodzicom – dodaje Radek Ropiak z wziętej pod obcas za okupacji, acz nie rozdeptanej wsi Bandysie.

                 Chętnik był twórcą muzeum do dziś zachowującego kulturę kurpiowską. Rok się udał. Myślę, że jest to zaczyn do dalszych działań, które będą owocowały w przyszłości. Kiedy zgłaszałam uchwałę Sejmiku Województwa o obchodach Roku Chętnika, nie przypuszczałam, że aż tak się uda. To w ogromnej mierze zasługa czworga osób, które z tej okazji miałam zaszczyt udekorować Medalem Pamiątkowym „Pro Masovia”. Są nimi:

  IMG_9963 - K20x25IMG_9994  20x 25 123

Danuta Chętnik – sekretarz Komitetu Organizacyjnego Obchodów 130. rocznicy urodzin Adama Chętnika

                 Żona wnuka etnografa; sekretarz komitetu, czyli osoba od ciężkiej pracy organizacyjnej. Bez niej, wielkiego „spinacza” inicjatywy, nie byłoby tego wszystkiego, co mogliśmy zaoferować mieszkańcom.

  IMG_0123 - jasnoIMG_0149 jasneIMG_9940 - K13x18

Anna Przygoda-Majewska – dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 im. Adama Chętnika w Ostrołęce

                 Poprowadziła piękny konkurs wiedzy wśród uczniów. W jej szkole prężnie działa koło PTTK. Uczestniczyło w XVI zlocie PTTK, nad którym patronat objął marszałek Adam Struzik. W szkole czynnie działała grupa wolontariatu. 2 lata temu oczarowała mnie inicjatywa: sadzili cebulki żonkili, by gdy urosną sprzedać je, a dochód przekazać na hospicjum.

 IMG_0092 - jasneIMG_0009 - K9x13 jasne

Bogdan Glinka – burmistrz Myszyńca

                    Piastuje ten urząd czwartą kadencję. Szykowana ustawa o kadencyjności samorządowców chyba jest mocno nieprzemyślana. Mieszkańcy, darzący go tak wielkim zaufaniem, zostaliby pozbawieni możliwości głosowania na swego reprezentanta? To realne odebranie im praw obywatelskich… No i kto poprowadzi z takim rozmachem Miodobranie Kurpiowskie, jak to burmistrz czyni od lat? Od 2011 wzbogacone o poprzedzającą je w sobotę Miodobraniową Nocą Kabaretową.

  IMG_0145 - K13x 18 jasneIMG_0154

Witold Kuczyński – dyrektor Zespołu Szkół w Czarni

               Wcześniej z powodzeniem dyrektor gimnazjum. Lokalna społeczność wyasygnowała na budowę gimnazjum przeszło milion złotych. Kolejne 100 tysięcy na wyposażenie. W przyszłym roku gimnazjum świętować będzie swoje dziesięciolecie. O ile czynniki nieodpowiedzialne odstąpią od pomysłu niszczenia gimnazjów. Bo co wtedy? Chyba przyjdzie pisać do Ministerstwa Edukacji o zwrot miliona złotych… Dyrektor od lat prowadzi Zespół Folklorystyczny „Carniacy”. Złożyłam gorące gratulacje z okazji przypadającego właśnie 80-lecia zespołu. Skupia on 52 osoby, w tym wielu uczniów. Tradycja nie zginie!

                       Z rąk Jacka Chętnika, wnuka etnografa, otrzymałam okolicznościową wycinankę kurpiowską. Taka samą dostali dr Janusz Gmitruk oraz dyrektor CBR dr Marek Cieśliński, dumny, że jest następcą dr Ryszarda Miazka.

IMG_0112 - K3 x4 jasneIMG_0194 - K13x18 jasne

                   W części artystycznej wieczoru wystąpiły w inscenizacjach jasełkowych i kolędowały zespoły „Młode Kurpie” z SP im. A. Chętnika w Jednorożcu, Zespół Folklorystyczny „Carniacy” z Czarni oraz zespoły śpiewacze z Nowogrodu (rodzinna wieś Chętnika) i ze Zbójnej, który TAK ŚPIEWA. Wszystko bardzo młodzi ludzie, ceniący tradycję ludową swoich stron.

IMG_9937 - K9x13