MOTOPOMPA ZAMIAST POMPY

Poświętne świeżym okiem postrzega patriotyzm. 11 listopada: msza, sztandary, hymn i wieńce.  Ale też nowa motopompa dla strażaków. Złożyła się na nią gmina, powiat i Samorząd Województwa. Stacjonować będzie w OSP Zabraniec, ale posłuży druhom z całej gminy.

IMG_3100IMG_3132IMG_3119 IMG_3129

–  To nowoczesna, wydajna maszyna. Dotąd musieliśmy korzystać z E-8, bardzo zawodnej, bo liczącej 50 lat – cieszy się dh Kuba Gąsior z Zabrańca. Motopompa podaje wodę na pół kilometra. Można nią osuszać zalany teren, albo tłoczyć wodę w jęzory ognia. Jak potrzeba. Wkrótce przećwiczą jej obsługę drużyny ze wszystkich remiz. Na zawodach strażackich.

IMG_3196 lekkie

            Bowiem prawdziwa pomoc rodakom w wypadku klęsk żywiołowych, pożaru, powodzi, spoczywa jak zawsze na druhach OSP. By mieli z czym do ognia, to zmartwienie samorządowców. Wójt Poświętnego, Jan Cymerman zwrócił się jak to określa, do sprawdzonych przyjaciół społeczności, dobrych duchów Poświętnego.

IMG_3114IMG_3169IMG_3130IMG_3131

–  Podczas programu komponent organizowałem cross finansowanie wozów strażackich. Fajnie, że i teraz udało się z wicestarostą Adamem Łossanem wesprzeć tak potrzebną inicjatywę. Wolność małych ojczyzn czcimy dzisiaj mądrze i przyszłościowo –  otwarcie zwracam się do zebranych. Do tej przyszłości nawiązuje przewodniczący Rady Gminy Poświętne, a zarazem prezes OSP Zabraniec, Bogdan Świadek.

IMG_3125IMG_3187IMG_3106

            Jeden mundur bojowy kosztuje 1600 zł. Do tego hełm, aparat tlenowy dla biegnących w gęsty dym… Na każdym wozie powinno być takich aparatów 5. Kierowcy zbędny, ale reszta załogi może ich potrzebować. Co wtedy? Dokupił ostatnio 2 aparaty. Kosztowały przeszło 6 tys. zł. Cena zdrowia, skuteczności działania strażaków.

IMG_3240IMG_3216IMG_3234 K13x18 IMG_3127

–   Pozyskaliśmy 2 mln 165 tys. z RPO, blisko 900 tys. z PROW. Inwestycje są w toku. Księgowa mi mówi: wójcie, gdyby nie Sejmik i starostwo, byłoby nam znacznie trudniej –  skromnie przemilcza swoje zasługi Jan Cymerman.

IMG_3109IMG_3243 K13x18 lekkieIMG_3143

            Mieszkańcy zbici w gromadę przytupują dla rozgrzewki. Wokoło biel śniegu, umysły rozpalają czerwone płomienie. Świeżości patriotyzmu wtóruje aura. 11 listopada i naprzód Poświętne!

IMG_3246







WOT i STO LAT

             Otwock liczy równe sto lat. W 1916 Wieś Obok Torów otrzymała prawa miejskie. Z satysfakcją wręczyłam prezydentowi Zbigniewowi Szczepaniakowi najwyższe odznaczenie Samorządu Województwa Mazowieckiego, medal Pro Masovia. Prezydent Zbigniew Szczepaniak zajmująco mówił o planach rozwoju miasta w najbliższych latach. Będzie się działo.

fd 001Gałczyn 001IMG_4608 ju 001

              Prezydent tak skupiony na przyszłości, nie zapomniał o tych, którym Otwock wiele zawdzięcza. Wyróżnił blisko 70 wybitnych mieszkańców złotą i srebrną sosenką. Ambasadorami Miasta Otwock mianował Jerzego Baczyńskiego, red. nacz. Tygodnika „Polityka”, aktora Ignacego Gogolewskiego, dyrektora szpitala Grucy – dr Mieczysława Błaszczyka  oraz rzeźbiarza Ryszarda Kozłowskiego. 2 x kultura, słowo pisane i medycyna. Obiecujący wybór.

IMG_4679

              A jubileusz… prawdziwy i zabawny zarazem. Bo było tak:  I wojna światowa. Fronty gdzieś daleko, a tu nad Świdrem niemiecka okupacja. Żołdacy w pikielhaubach, jak z „CK Dezerterów”, tylko w realu. Gen. gubernator Hans von Beseler, na wniosek Towarzystwa Przyjaciół Otwocka, nadaje uzdrowisku prawa miejskie. Fajny facet? Pół roku później zamknie Piłsudskiego w więzieniu, a legionistów w obozach internowania. Może dlatego podczas gali nie padło nazwisko tego, który prawa miejskie nadał?

gt 001IMG_4580hg 001op 001

                 I drugie zagadnienie: komu nadal prawa. Nam, zebranym na sali? W 1916 r. Otwock liczył 7800 mieszkańców, z czego połowę stanowili chrześcijanie, a 3535 modliło się w synagodze. Dziś otwocczan jest przeszło 45 tysięcy. Blisko sześciokrotnie więcej. Jednak izraelitów wymordowano, zatem jak to przemnożyć? Bo ludność chrześcijańska wzrosła dziesięciokrotnie. Galimatias w liczbach prawda? Zostańmy zatem przy jednej: sto lat!

 IMG_4680 - K13x18IMG_4803ik 001 IMG_4733

Fot.: Alter Kacyzne, T. Krekora, A. Pawełek, Piotr Ratajczyk, Muzeum Ziemi Otwockiej







ADAM STRUZIK i MŁODZI

glowne

             Mazowiecki Zjazd Wojewódzki PSL wybrał Adama Struzika na prezesa wojewódzkiego (269 głosów, tj. 88%). Jako kontrkandydata delegaci wyróżnili wójta Cegłowa Marcina Uchmana (32 głosy). Zagrzewająca mowa prezesa Kosiniak-Kamysza. Spotkanie pokoleń ZMW: sołtys Wólki Kosowskiej Stanisław Kiljańczyk i Darek Suszyński. Moc kolegów z terenu. W kuluarach żywo rozmawialiśmy o codziennej pracy w środowisku wsi i miasteczek.

IMG_4219IMG_4213IMG_4457







PAMIĘĆ O ZOFII i IGNACYM SOLARZACH WCIĄŻ ŻYWA

IMG_3994

            W sobotę 22 października 2016 r. zostałam poproszona o otwarcie wystawy „Zofia i Ignacy Solarzowie – idąc ku ludziom”. Wydarzenie miało miejsce w Społecznym Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej w Tłuszczu. Ta wyjątkowa wystawa, wypożyczona z Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie, wzbogacona została przez członków Towarzystwa unikalnymi materiałami. Razem 23 plansze. Otwarcie ekspozycji jest bardzo ważne dla lokalnej społeczności, szczególnie mieszkańców Miąsego, w którym Zofia Solarzowa spędziła dzieciństwo.

IMG_3930IMG_3935IMG_4040

               Wszystko, co tego wieczoru działo się w muzeum, było efektem współpracy zespołu ludzi dobrej woli, którzy potrafią być skuteczni w działaniu. Zaangażowali się uczniowie Zespołu Szkół w Miąsem przygotowani przez Renatę Wilgę-Pieńczuk, członkinie Koła Gospodyń Wiejskich z Jadwigą Morką, kierującą Zespołem Ludowym „Kalinki” i biblioteka. Na uroczystości był obecny burmistrz Tłuszcza Paweł Bednarczyk, który wsparł wystawę, za co mu bardzo dziękuję.

IMG_3839IMG_3981IMG_3711 IMG_3760

              Byli eksperci od Solarzów: moja serdeczna przyjaciółka Zofia Kaczor-Jędrzycka oraz red. Andrzej Sowa, wieloletni dziennikarz Polskiego Radia. Całość nie byłaby możliwa bez zaangażowania i koordynacji ze strony Marcina Ołdaka, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej, który tak ochoczo podchwycił pomysł zorganizowania niniejszej wystawy.

IMG_3766IMG_4015IMG_3697 IMG_3976

             Mamy kolejny dowód niezwykłej skuteczności i efektywności działania organizacji pozarządowych, samorządu, instytucji kultury, energicznych jednostek. Na tym polega Ruch Ludowy. Ważna jest też pamięć o postaciach niezwykłych z najbliższej okolicy, które odegrały przeolbrzymią rolę w kształceniu młodzieży. Dobrze, że ta pamięć została przypomniana w czekającym nas okresie zadumy nad tymi, którzy już odeszli.

IMG_3645IMG_3990IMG_3646







FILM WOŁYŃ – SPOJRZENIE Z OBU STRON

              Film „Wołyń” w oczach ekspertów z obu stron tragedii. Dyskutują dr Olga Linkiewicz (Instytut Historii PAN) i Petro Tyma (prezes Związku Ukraińców w Polsce). Skrót tekstu ukazał się w prestiżowej Krytyce Politycznej, na jednym z kijowskich portali, całość poniżej:

 

Czerń niech pracuje na czarno

Do kin wszedł film Wojtka Smarzowskiego „Wołyń”. Szefa BCh przedstawia jako oficera nieznanej formacji. Obraz utrwala stereotypy i nie przysłuży się pojednaniu narodów. Pogromów nie będzie, ale zatrudniający ukraińskich robotników dostali argument, by nie płacić im ZUS-u i utrzymywać niegodziwie niskie stawki płacy.

            Film zawiera scenę śmierci Zygmunta Rumla, poety i dowódcy VIII Okręgu BCh. Wymazano jego nazwisko oraz nazwę ludowej formacji. Szkoda, że w scenariuszu zabrakło relacji Teofila Nadratowskiego, chłopa udzielającego mu ostatniego noclegu przed wyruszeniem na rozmowy z banderowcami: „nikt w to nie wierzył, wszyscy odradzali, przestrzegali. Odświeżyli mundury u Leśniewskich, bo byli w polskich mundurach, z oficerskimi dystynkcjami. Oni już nie wrócili, ale jeszcze nas ostrzegali, żebyśmy szukali ocalenia w bazie samoobrony w Zasmykach”.

O komentarz do filmu poprosiliśmy dr Olgę Linkiewicz z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk (konsultantkę historyczną filmu) oraz Petra Tymu, historyka i prezesa Związku Ukraińców w Polsce.

glowne Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_9341 male

Natalia Meronowna mieszkająca w Polsce od 8-miu lat wybrała się na premierę. Z ciekawości co w jej życiu, jej synów i miliona Ukraińców pracujących w Polsce zmieni ten film.

Olga Linkiewicz: Najlepiej opowiada o tym sam Wojtek Smarzowski. Film nie ma na celu piętnować, ukazywać złego Ukraińca, czy powielać stereotypów, tylko pokazywać zło nacjonalizmu: ideologii, która upowszechniana, propagowana, może prowadzić do zbrodni, do czystek etnicznych. Myślę, że to jest przestroga dla nas wszystkich: dla Polaków i dla Ukraińców. To jest przesłanie bardzo uniwersalne.

Petro Tyma: Kreuje klimat zagrożenia. Krakowska „Gazeta Wyborcza” przytacza, że obok akademika gdzie mieszkają studenci z Ukrainy pojawił się napis „Wołyń pamiętamy”. Środowiska kibicowskie od jakiegoś czasu wieszają na stadionach baner o tej samej treści. W tekstach zespołów z nurtu tzw. rapu narodowego wzywa się do agresji przeciwko Ukraińcom, zaprzecza się ich człowieczeństwu. To krąży w internecie. Mowa nienawiści. W Przemyślu zaatakowano ukraińską procesję, w początku października we wsi Werchrata (woj. podkarpackie) doszło do zniszczenia kolejnego ukraińskiego pomnika. Obawiam się, że film jeszcze bardziej uruchomi ciemną stronę emocji polsko-ukraińskich.

Deputowany Rady Najwyższej Ukrainy Mykoła Kniażycki uważa, że film przyczyni się do skomplikowania i tak trudnych relacji polsko-ukraińskich, ostatnio poddanych próbie w segmencie historia-przeszłość-sposób dyskutowania o przeszłości. Ten film utrwala konfrontacyjno-negatywny nurt. W recenzji ukraińskiego dziennikarza czytam, że „Wołyń” jest częścią polskiej polityki historycznej, w której dominuje jednostronna narracja. Pokazuje cierpienie Polaków, ale przede wszystkim odwołuje się do utrwalonego stereotypu Ukraińca. A że jest filmem w miarę dobrze zrobionym, jego oddziaływanie jest zwielokrotnione.

 Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_5773Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_3249

To film o wojnie domowej, jak w Donbasie? O uchodźcach?

Olga Linkiewicz: To nie była wojna domowa. To co stało się na Wołyniu możemy określić mianem rzezi, ludobójstwa czy czystki etnicznej (wiemy, że wciąż trwa dyskusja dotycząca terminologii). Wydarzenia nie miały charakteru spontanicznego, jak chce to przedstawiać część ukraińskiej historiografii. Nie możemy mówić ani o wojnie domowej, ani o buncie ludowym mas. Wydarzenia tak zwanej rzezi wołyńsko-galicyjskiej są udokumentowane i wiemy, że miały charakter zorganizowany (pisze o tym m. in. Grzegorz Motyka). Decyzje były podjęte na szczeblu najwyższym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Petro Tyma: W pewnym sensie tak. W filmie mamy taką wieś, gdzie Ukraińcy i Polacy są sąsiadami. Jest też odzwierciedlenie doświadczeń milionów ludzi, którzy w wyniku działań wojennych, nakazów władzy, strachu opuszczali swoje domy. To doświadczenie większości narodów europejskich: ludzie na wozach, z dobytkiem szukający schronienia…

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_6484

Czy obraz wsi i dworu jest prawdziwy?

Olga Linkiewicz: Wołyń Zachodni w 70% zamieszkiwali Ukraińcy i w większości była to uboga ludność chłopska. Wśród Polaków na wsiach były różne grupy. Dawne polskie osadnictwo – chłopi i szlachta zagrodowa – to była ludność „zruszczona” (jak to określano przed II wojną światową), która w znacznej mierze przejęła zwyczaje i  język codzienny sąsiadów. Posługiwała się gwarą ukraińskiego. Rodziny z XIX w. osadnictwa żyły w podobnym stylu jak ukraińscy czy też ruscy sąsiedzi, ale zachowały swoją odrębność (przynajmniej część mieszkańców z tej grupy mówiła po polsku). Chociaż Wołyń był zasadniczo biedny, wśród Polaków były rodziny lepiej sytuowane. Taką stosunkowo zamożną wsią były np. Parośla, w których w lutym 1943 doszło do pierwszej rzezi. Ale także u Polaków przeważały biedne, niewielkie gospodarstwa. Warunki materialne osadników z lat 20-tych często były bardzo złe.

Petro Tyma: Uproszczony. Obok wsi były też kolonie. Polscy osadnicy dostawali ziemię, niejednokrotnie mieli prawo do posiadania broni, współpracowali ściśle z administracją. Ludność miejscowa postrzegała ich jako obcych, a ich stosunek do miejscowych był często pogardliwy. Dwór ukazany jest epizodycznie. W chwili gdy państwo się wali, nie ma policjanta, pojawiają się instynkty zawiści i chęć wzbogacenia się. To nie dotyczy tylko Kresów. Takie same akty kradzieży miały miejsce w Warszawie we wrześniu 1939, w innych regionach Polski, gdy oczyszczano z ludności żydowskiej getta. Jeżeli chodzi o dwór, to mimo państwa, administracji, właściciel ziemski nadal sprawował niemałą władzę. Chłopi byli często od niego zależni. Moja matka opowiadała, że dziadek jeździł do pracy aż pod Płońsk. Bo dziedzic spod Jarosławia miał też tereny pod Płońskim i tam kierował swoich robotników.

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_6845Wolyn - Michalina Labacz z rezyserem, fot. Krzysztof Wiktor - Film itWolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_8756

Poznamy przyczyny czystki etnicznej?

Olga Linkiewicz: Szukanie przyczyn rzezi w polityce państwa polskiego czy postawie Polaków wobec Ukraińców przed wojną to uproszczenie, typowe dla części historiografii ukraińskiej. To uproszczenie niestety kształtuje pamięć historyczną na Zachodniej Ukrainie.

Petro Tyma: Skutek jest wyrysowany, całe sekwencje zbrodni, napięcia, strachu, palenia wsi. Podłoże konfliktu potraktowano śladowo. To głównie rozmowa na weselu przy wódce. Ktoś nie ma ziemi, Polak-pan, Rusin-cham. To są aluzje. Nie wiadomo czy to frustracja jednego człowieka, czy szersze zjawisko. Niszczona cerkiew na Chełmszczyźnie jest epizodem z fotografią, nie ma sceny w filmie. Rzeczywistość II RP była gorsza niż pokazuje Smarzowski. Żołnierze KOP-u włączyli się w akcję katolicyzacji prawosławnych na Wołyniu. Akcja objęła ok. 7 tys. ludzi. Były interpelacje poselskie w tej sprawie, Maria Dąbrowska pisała o tym w dzienniku. Wieś Hrynki to symbol idiotycznej polityki, przykład bawienia się zapałkami w składzie prochu. Żołnierze KOP-u pod karabinami zmuszali chłopów do przyjęcia komunii w kościele. Czy to nie rodziło chęci zemsty?  To też jest przedwojenny Wołyń. Tysiące ludzi z Wołynia sanacyjne władze aresztowały za strajki chłopskie, za działalność komunistyczną, nacjonalistyczną. Ci ludzie się nie rozpłynęli. Gdy rozpadało się państwo wychodzili z więzień, wrócili na wieś. No i była straszna bieda. Obok sfilmowanej idylli warto pokazać inny obraz – strajki chłopskie, policję strzelającą do rolników, starcia, podpalenia. To często nie miało podłoża narodowego. Decydowało rozwarstwienie społeczne i wielki kryzys.

Wolyn - wkroczenie wojsk radziecki - wrzesien 1939, fot. Krzysztof Wiktor - Film it male

Obok Polaków i Ukraińców pojawiają się Żydzi, Rosjanie, Niemcy. Są wiernie sportretowani?

Olga Linkiewicz: Mamy szereg relacji, które mówią o pogardliwym stosunku polskiej inteligencji wobec Ukraińców. Ale wiemy też, że stosunki polsko-ukraińskie przed wojną na wsi miały często charakter pokojowy i przyjazny. Funkcjonowało pobratymstwo – czyli więź między mieszkańcami wsi, nie będącymi krewniakami. Pobratymstwo służyło niesieniu sobie pomocy. Przykładowo: katolicka rodzina idąc do kościoła zatrzymywała się u rodziny prawosławnej, by pod ich dachem założyć buty. Udzielano sobie noclegu, pomagano w trudnej sytuacji materialnej. Studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej w Warszawie zebrali ciekawe relacje na ten temat.

Ale powstanie niepodległej Polski nie zostało przyjęte na Wołyniu z entuzjazmem. Istniał mit wywodzący się z I wojny światowej – okresu, w którym nie było konkretnej władzy państwowej na tym terenie: mit „słobody”, życia bez nadzoru, bez panów, bez ucisku. Nie było Rosji, nie było Polski. Z perspektywy wsi powstanie niepodległego państwa polskiego, które jak każde państwo narzucało pewne ramy życia społecznego: podatki, nakazy, zakazy (takie jak ograniczenie upraw tytoniu, wyrębu lasu, czy pędzenia bimbru) traktowano jako ograniczenie „słobody”. Siłą rzeczy urzędnicy i przedstawiciele państwa polskiego nie byli tu mile widziani.

Zwłaszcza w latach 20-tych bardzo popularna była ideologia komunistyczna. W latach 30-tych wzrosła popularność narodowych organizacji ukraińskich. Młode pokolenie było zainteresowane nowinkami, jakie przychodziły z miasta – gramofonem, rowerem czy miejskim strojem. Ale również nowinkami politycznymi.

Petro Tyma: Niemcy pojawiają jak tacy kulturträgerzy – przyjeżdża elegancki oficer, chłopstwo go wita. Oprócz epizodu z zabijaniem Żydów nie pojawiają się jako winowajcy dramatu ludności Wołynia. A postępowali na terenie Komisariatu Ukraina znacznie brutalniej niż w Generalnej Guberni. Pacyfikacje przypominały te z Zamojszczyzny. Einsatzkommanda zabijały Żydów na ulicach. W innych rejonach Europy wywożono do lasu, do obozu, starano się ukryć zbrodnię. Scena z sowieckimi partyzantami to jedna z najbardziej zakłamanych. „Masz szczęście, że trafiłeś na nas, a nie na chachłów” – mówi dowódca. Tymczasem w tych oddziałach służyło wielu Ukraińców i z USRR i z Wołynia. Sowiecka partyzantka realnie wzmacniała konflikt. Walczyła z UPA, dokonywała dywersji przeciw Niemcom nie patrząc na skutki dla ludności cywilnej. Destabilizacja sytuacji zaczęła się w następstwie prowokacji dywersyjnych oddziałów NKWD oraz rajdu gen. Kowpaka. Dochodziło do bitew Niemców z partyzantami, ale i pacyfikacji wsi.

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_0409

Pamiętna scena: przemyka wilk i daruje życie kobiecie z dzieckiem. Homo homini lupus est?

Olga Linkiewicz: W tej chwili trwa dyskusja, czy próbując uporać się z przeszłością należy rozmawiać, czy należy krzyczeć. Jedna i druga forma jest uprawniona i ma sens. Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że film „Wołyń” jest krzykiem. Smarzowski w swojej twórczości od lat koncentruje się na pokazywaniu przemocy, antagonizmów i ciemnej strony natury ludzkiej.

Wojna zmienia sytuację społeczną, równowagę i postawy społeczne. Przemoc objawia się w formie dotąd niespotykanej. Proszę pamiętać, że przed rzezią wołyńsko-galicyjską dochodzi do Holokaustu, do masowych mordów ludności żydowskiej na miejscu, we wsiach. Inicjatywa i przebieg akcji antypolskiej były wynikiem działań formacji OUN i UPA. To nie jest tak, że chłopi sami z siebie biorą siekiery, idą do sąsiadów i ich mordują – częściowo pod wpływem przymusu, częściowo zachęty OUN, zaczynają przyłączać się do mordów na sąsiadach. Oczywiście nie wszyscy. Jest szereg przykładów pomocy i ostrzegania przed niebezpieczeństwem.

Petro Tyma: Jest też scena wyłowienia zwłok księdza, gdy padają słowa: „to nie zwierzęta, zwierzęta się nie znęcają nad ludźmi”. Wilk, sceny z flagami, okrzyki „Sława Ukrainie”, demoniczni upowcy, ich oficer fanatyk żądny krwi. Takie sceny wdrukowują w pamięć widza negatywny obraz, odwołują się do skojarzeń. Film poprzez naturalistyczne, mocne sceny przywiązuje widza do takiej narracji.

Wolyn fot. Krzysztof Wiktor, Film It!_8829 male

O czym nakręcić film kolejny film o Polakach i Ukraińcach?

Olga Linkiewicz: Brak nowej, współczesnej opowieści o akcji „Wisła”. O losach społeczności ukraińskiej i rodzin mieszanych na Ziemiach Zachodnich.

Bardzo ciekawym okresem są lata 20 lata i 30 XX w. na Ziemiach Wschodnich, które są słabo opisane w historiografii, a co dopiero mówić o bardziej popularnych formach opowiadania o przeszłości. Z jednej strony współżycie mieszkańców, niepozbawione codziennych konfliktów, było dobre. Z drugiej treści nacjonalistyczne i komunistyczne miały bardzo silny wpływ na wieś i antagonizowały mieszkańców. To jest temat wciąż ciekawy dla ludzi na Ukrainie i w Polsce. Dzieci i wnuki przesiedleńców na Ziemie Zachodnie są tym zainteresowane – tworzą grupy w internecie i na facebooku, które wymieniają się zdjęciami i materiałami. Na przykład Olejów na Podolu to świetny portal, na którym byli mieszkańcy starają się mówić otwarcie o przedwojennej rzeczywistości i pokazywać ją za pośrednictwem różnych źródeł.

Petro Tyma: O ludzkich wyborach, bo świat z natury nie jest czarno-biały. Jest gen. Szeptycki i metropolita Szeptycki, ta sama rodzina. Wiaczesław Lipiński – Polak i rzymski katolik – został liderem ukraińskich konserwatystów, dyplomatą w 1918. Jego ukraińskość była wyborem. Są obecne na pograniczu małżeństwa polsko-ukraińsko-żydowskie. To więzy wbrew ideologii, uprzedzeniom i systemom. Taki obraz Wołynia opisuje wydana w 2010 powieść Wołodymyra Łysa „Stulecie Jakuba”. Ukazuje jak trudne było życie zwyczajnych ludzi poddanych presji historii. Biedny chłopak z Wołynia żeni się z Polką. Polka jest z miasta, ciężko jej się odnaleźć w prawosławnej wsi. Potem przychodzi okupacja. I to co umyka z polskiej perspektywy: kolektywizacja, represje i sowietyzacja w latach 1944-56. ZSRR, jego rozpad, reket… Wszystko wydarza się w życiu jednego człowieka.

XXX

Na interwencję ukraińskiego MSZ wstrzymano pokaz filmu w Kijowie. W imię zachowania dobrosąsiedzkich stosunków.

Rozmawiał Manuel Ferreras-Tascón

Fotosy: Krzysztof Wiktor,  Forum Film Poland







WIEŚ POD LUPĄ, ENGLERT NAGRODZONY

????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Co Instytut Teatralny zaproponuje mieszkańcom wsi i miasteczek? Czyli kulisy gali miesięcznika „Teatr”.

            Miesięcznik „Teatr” jest niemal rówieśnikiem „Zielonego Sztandaru”. Po hucznych obchodach 75-lecia gazety ludowców, przyszła pora na urodziny „Teatru”. Pamiętam ze szkoły jego statyczną, nobliwą okładkę i właśnie dlatego nie poznałam czasopisma. Przestał być chudym braciszkiem „Dialogu”. Nowoczesna szata graficzna intrygująco zbliża go do magazynu „K Mag”. Ma tyle rozmachu ile trzeba, sporo światła, dobrą ekspozycję zdjęć, bez popadania w artystowski galimatias. „Teatr” jest czytelny, bo „Teatr” nadal się czyta. To zasługa redaktora naczelnego, Jacka Kopcińskiego, który poprowadził jubileuszowy wieczór w murach Instytutu Teatralnego. Kopciński ujął mnie wielką kulturą słowa, płynącą z dużej wiedzy. Do tego człowiek skromny.

dziady_proby_4????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

– Jestem wzruszony i zaskoczony, bo to jedyna nagroda jaką dostałem – sumitował się przyjmując medal Pro Masovia, najwyższe odznaczenie Województwa, jakie w imieniu marszałka Adama Struzika oraz Komisji Kultury Sejmiku miałam przyjemność mu wręczyć.

????????????????????????????????????

             No bo faktycznie… MKiDN tak  nadaktywny w sprawie dyrektora Teatru we Wrocławiu, czy Teatru Polskiego w Warszawie, o tym „Teatrze” słowa pisanego jakby zapomniał. Z kolei redakcja niesiona entuzjazmem swego lecia, sama rozdawała nagrody garściami! A grono laureatów to areopag świata sceny. I tak nagrodę specjalną za najlepszą kreację aktorską otrzymali Dorota Kolak i Mirosław Baka. Partnerują sobie w spektaklu „Kto się boi Virginii Woolf” na deskach Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Eumuntas Nekrošius został wyróżniony za wyreżyserowanie „Dziadów” w Teatrze Narodowym w Warszawie, zaś Krystian Lupa za całokształt twórczości, ze szczególnym uwzględnieniem „Wycinki”. Reżyser raz jeszcze zaskoczył widownię. Ponieważ pojechał z przedstawieniem do Tokyo, na sali objawił się jako wielka głowa, która przemówiła na żywo z ekranu. To mu nadało nieco demoniczny wygląd, ale potwierdził swoją rolę demiurga współczesnego polskiego teatru. Nagrodę specjalną wziął Jan Englert, kierujący obecnie Teatrem Narodowym. W pierwszym rzędzie podziękował zespołowi, podkreślając, że rangę teatru buduje się wysiłkiem zbiorowym, a potem…

AppleMark????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

 – Nieoficjalnie powiem tak: jestem próżny, bo ta nagroda naprawdę sprawiła mi przyjemność – wypalił, nie kryjąc radości. Brawka, cocktail party, czarno-biała wystawa, a ja pomyślałam: no fajno tu macie w tej Warszawie. Szychy, szyszki i szyszeczki, ale co z mieszkańcami wsi i miasteczek? Tylko teatr telewizji? Otóż nie. Przegadałyśmy rzecz z Dorotą Buchwald, dyrektorką Instytutu Teatralnego. Jeszcze za wcześnie by unosić kurtynę. Takie wstępne szkice, ustalenia. Jak co „wyreżyserujemy” to na pewno zaproszę.

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????







UDERZENIE KOLORU

neon

              Na wernisaż szłam na ugiętych nogach. Kołatały mi się w głowie modne i uczone teorie. Istnieje jeszcze malarstwo, czy do cna zastąpiły go sztuki wizualne? Instalacje, video art, grafika, performance – buzują gorączkowo w tyglu sztuki, co i raz starając się przyciągnąć uwagę nowością.

z dalegotestzatkal mi sie zlew

              Tymczasem przedwcześnie pogrzebane malarstwo sztalugowe wyłamało ramy własnej klepsydry i pełnym życia korowodem rozbiegło się po salach jednej z najbardziej prestiżowych galerii stolicy. Płótna krzyczą kolorem, nucą nastrojowo, szepczą, tną bezlitośnie przestrzeń. Zabudowują ją we własny deseń.

malpacałusnijerzu

             W Galerii ZPAP przy Mazowieckiej w Warszawie ruszyła wystawa „Trzy wymiary”. 119 obrazów tyluż malarzy dowodzi, że wiele jeszcze można wyrazić pędzlem. Dzieła zgrupowano w blokach: Cisza, Szept, Krzyk.  Prace są na tyle różnorodne, że każdy odnajdzie tu coś dla siebie.

czador

              Zwolennicy surrealizmu, koloryzmu, ekspresji, postimpresjonizmu, abstrakcji, bez trudu wskażą palcem prace swego ukochanego kierunku. Ba, wiszą nawet płótna twórców nie bojących się stygmatyzacji, jaką niesie realizm i malarstwo figuratywne.

papier pakowyjazz

            Trio jazzowe to bardziej mozaika niż obraz. Naprzeciw wisi ewidentny collage. Kilka prac tak promienieje barwami, że zdają się poruszać. Jarzą jakby neony.

rewersdrzewo całuskowestrzyga

            Malarstwo żyje i się rozwija. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że Związek Plastyków zrzesza raczej dojrzałych twórców. Młodzież nie garnie się do związków twórczych. Czy to plastycznych, czy literackich. Zatem tacy twórcy jak radomianin Marcin Sutryk (lekko przewiń w dół), cała siedlecka Grupa Ławeczka, autorzy zgrupowani w formacji Mecyje i wielu, wielu innych utalentowanych malarzy młodszego pokolenia, nie jest reprezentowanych na tej wystawie.

świteźparkiet

            Dorzućmy jeszcze kilku samotnych wilków, jak choćby Tadeusz Niemiec Thady z Łodzi (kliknij i przewiń na sam dół). Tym bardziej możemy mówić o renesansie malarstwa sztalugowego. I dobrze! Zabieram córę na Mazowiecką. A Ty? Kogo zaprosisz?

rtgsardinapomost

             Ekspozycję oglądać możemy codziennie od poniedziałku do niedzieli w godz. 11.00-19.00 w Galerii DAP przy ul. Mazowieckiej 11 A w Warszawie. Czynna będzie do 5 października.

pajaktancerkalachon

            Kuratorem wystawy jest przewodnicząca Sekcji Malarstwa Okręgu Warszawskiego ZPAP Małgorzata Kroszczyńska. Wspierały ją Maria Niedźwiedź-Suchońska i Łarysa Jaromska. Pełna lista malarzy uczestniczących w wystawie: KLIKNIJ TUTAJ.

w foteludluzej wiecejtoast

Ilustracje za katalogiem wystawy







OŻYWCZY CIEŃ SOBIEŃ-JEZIOR

 IMG_1245

            Wirujące spódnice Zespołu Pieśni i Tańca „Ryki”, przepiękne melodie rozpoczęły  święto sadowników „Owocobranie” w Sobieniach Jeziory. Pewnie Wilga Fruit, Owoc Wysoczyn i Goźlin Sad, wiodące grupy producenckie regionu byłyby skazane na prezentację pieczonych jabłek, gdyby nie kojący cień drzew parku. Ocaliły święto tej zgranej społeczności.

IMG_1009 (2)IMG_1048IMG_0994

             Znaleźli się odważni by zaryzykować udział w konkursach. Stąd z radością nagrodziłam zwycięzców torbami sportowymi, zestawami do badmintona i nornic walking. Z wójtem Stanisławem Wirtkiem i przewodniczącym Rady Powiatu Darkiem Grajdą życzyliśmy wszystkim udanych zbiorów.

IMG_1296IMG_1274IMG_1268 IMG_1269

             Przyjechał Janusz Budny, wójt Wiązowny. Kucyki ze stajni hotelu Sobienie Królewskie dźwigały malców, wata cukrowa nicią pajęczą słodko oplotła zgromadzonych.

IMG_1106IMG_1207IMG_1282 IMG_1409

            Mariusz Gołaszewski zmordowany trasą koncertową dojechał z nosem na kwintę. Atmosfera sobieńskiej remizy wróciła mu życie. W stroju tenisowym pełen werwy wbiegł na estradę, niczym na kort. Jego „Diadem” lśnił profesjonalizmem.

IMG_1224

            Wieczór należał do Oli Wróbel. Wyrosła na Mazowszu i choć święci triumfy na Pomorzu, trzyma więź z rodzinnymi stronami. Jej tancerka, radomianka Ada Tomkowska, kauczuk i płomień wcielony. Zaczynała w grupie Ogarnij, dziś tańczy wyłącznie z Olą Wróbel, jutro przed młodą osobą cały świat.

IMG_1392 K13x18IMG_1227IMG_1310IMG_1386

            Sama Ola dała się poznać w teledysku grupy Weekend „Ona tańczy dla mnie”. Mieszkańcom Sobień rzucała z estrady swoją najnowszą płytę, zamaszyście rozdawała autografy.

IMG_1276IMG_1431IMG_1293

            Po koncercie wsiąkła w życzliwą gościnę Basi Piętki, do późna w noc goszczona w OSP. Magik oczarował nie tylko dzieciaki, ale i sporą grupę dorosłych. Jego sztuczki budziły zachwyt. Deptak wirował w tańcu. Do północy!

IMG_1265IMG_1433IMG_1485IMG_1404







KOROWÓD W OSIECKU

 IMG_0771

                 Żar z nieba, żarliwość gorących serc, ogniste rytmy z estrady. Dożynki w Osiecku rozpoczęła kawalkada wozów i sprzętu rolniczego po mszy w tutejszym kościele. Igrały w słońcu stroje ludowe, żwawo warkotał traktor, ciągnąc przyczepę z wieńcami dożynkowymi. W korowodzie łopotały sztandary OSP.

IMG_0585IMG_0630 IMG_0728 IMG_0624

                  Korowód prowadzili: wójt Karolina Zowczak, przewodniczący Rady Gminy Adam Kowalski, przewodniczący Rady Powiatu Dariusz Grajda, komendant powiatowy PSP Mariusz Zabrocki.

IMG_0593IMG_0608IMG_0868 IMG_0672

                     Licznie zebranym mieszkańcom przypomniałam, że obrzęd dożynkowy jest jednym z najstarszych w polskiej tradycji i w naszej kulturze. Co cieszy – wciąż żywym.

IMG_0668IMG_0763IMG_0749IMG_0650

              Dzieliliśmy się chlebem z zebranego w tym roku ziarna, specjalnie upieczonym na tę okazję przez Sławomira Grzegrzółkę w piekarni przy ul. Krótkiej. A potem pogawędziłam z członkami młodego zespołu ludowego „Kądziołeczka”, z mieszkańcami i druhami OSP. Osieck szanuje tradycję i maluje ją kwiecistymi barwami.

IMG_0835IMG_0670IMG_0702 IMG_0875







BAW SIĘ U SADOWNIKÓW

                  „Owocobranie” to święto sadowników na którym świetnie bawią się wszyscy. W tym roku Gwiazdą Wieczoru będzie Ola Wróbel.

               Prawdziwa wschodząca gwiazda, której warto podać rękę, jak kiedyś grupie Weekend, czy Akcentowi. Wtedy też mnie pytali: a kto to Radek Liszewski, kim jest Zenek Martyniuk? Ola, dwudziestokilkuletnia dziewczyna z Mazowsza jest modelką, znaną z teledysku zespołu Weekend „Ona tańczy dla mnie”. Nakręca atmosferę klubu muzycznego Face Club Gdynia, prowadzi audycje w internetowej Telewizji Gdynia. Do nas zjedzie prosto z Władysławowa, gdzie występuje. Przywiezie swoją najnowszą płytę, którą po koncercie rozda łowcom autografów. Zaletą Oli jest żywy kontakt z publicznością, porywa. Gra nowszą odmianę disco-polo. Niezwykle kobieca Ola Wróbel wystąpi z dwiema tancerkami w repertuarze melodyjnym, łagodniejszym, sentymentalnym.

_MG_0815_MG_0558_MG_0673 K13x18 _MG_1591

              Przed nią męski, ciepły, charyzmatyczny Mariusz Gołaszewski z formacją Diadem. Legenda disco-polo. Wszyscy grają jego kawałki, on może zagrać każdy. Ostatnio miał odwagę przywrócić świeżość i nadać żywy bit klasycznej pieśni nuconej po polsku, po rosyjsku, ukraińsku, sentymentalnej „Zabrałaś serce moje”.

               Święto plonów rozpocznie wiekopomny koncert cudownego Zespołu Tańca Ludowego „Ryki”. Zespół należy do prestiżowej, światowej federacji Conseil International des Organisations de Festivals de Folklore et d’Art Traditionnels (CIOFF). Zobaczymy 32 młodych tancerzy, którym przygrywać będzie na żywo 12-osobowa kapela. W repertuarze przegląd tańców ludowych z nieomal całej Polski. „Ryki” oklaskiwane są w kraju i zagranicą. Kierownikiem artystycznym i choreografem zespołu jest Małgorzata Franczak. Kierownikiem muzycznym jest Krzysztof Piątek, zaś nad scenografią i kostiumami czuwa Ewa Domarecka.

_MG_0675_MG_1511

                Jak śpiewa Ola Wróbel szykuje się dobra zabawa. Zapraszam do Sobień-Jezior w najbliższą niedzielę 28 sierpnia. Do zobaczenia!